,
Obserwuj
Polityka

Putin wygrał wybory w Europie? "Stało się to, na co Rosja czekała"

5 min. czytania
10.06.2024 19:43
Po wyborach do Parlamentu Europejskiego nasilił się pochód sojuszników Kremla przez Europę. Czy więc Władimir Putin je wygrał? - Z pewnością odniósł sukces i ma powody do zadowolenia. Stało się to, na co Rosja czekała - mówi w tokfm.pl dr Agnieszka Bryc.
|
|
fot. ANTON VAGANOV / AFP

Putin a wybory europejskie. Na Kremlu się cieszą?

- To noc piękniejsza jeszcze od tej sprzed dwóch lat - powiedziała Giorgia Meloni po tym, jak w eurowyborach jej radykalnie prawicowa partia Bracia Włoscy uzyskała 29 proc. głosów i zdeklasowała proeuropejskie ugrupowania we Włoszech. To lepszy wynik od tego, który Meloni zrobiła w wyborach krajowych w 2022 roku (26 proc.) i który dał jej władzę w Italii. Co prawda Bracia Włoscy wspierają Ukrainę, ale przygotowują się do współpracy w europarlamencie z prorosyjskimi partiami Viktora Orbana i Marine Le Pen, które też mogą mówić o 'pięknej nocy'.

Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen uzyskało 31 proc. poparcia i stało się pierwszą siłą polityczną we Francji. Frakcja Emmanuela Macrona pozostała daleko w tyle - zdobyła 14 proc. głosów. W reakcji na to prezydent rozwiązał francuski parlament i ogłosił przedterminowe wybory, które już w lipcu ma szansę wygrać Le Pen. A przypomnijmy, to ona w przeszłości brała pożyczki od Rosji, domagała się wyjścia Francji z Unii Europejskiej i uznawała Ukrainę za rosyjską strefę wpływów.

Świętować może również powiązana z Rosją Alternatywa dla Niemiec, która w wyborczym wyścigu zameldowała się jako druga na mecie z wynikiem prawie 16 proc. Jeszcze większy sukces odnotowała Austriacka Partia Wolności (niemal 26 proc.), która również sprzyja Kremlowi. Skrajnie prawicowe frakcje świetnie poradziły sobie także na Węgrzech, w Holandii, Belgii i w Polsce. Tutaj Konfederacja stanęła na podium z wynikiem 12 proc.

Ukrainka miała dość 'szmaty w ręce i dłoni Polaka na tyłku'. Idzie na wojnę

Kto wygrał wybory? "Putin odniósł sukces"

Czy Władimir Putin wygrał ostatnie wybory w Europie? - pytam dr Agnieszkę Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Z pewnością odniósł sukces i ma powody do zadowolenia, bo zwiększył wpływy w Europie. Stało się to, na co Rosja czekała i czego się spodziewała. W Parlamencie Europejskim zwiększyła się frakcja sympatyków Kremla - odpowiada ekspertka ds. stosunków międzynarodowych, Rosji i Bliskiego Wschodu.

Jak dodaje, Putin cieszy się z wyników ostatnich wyborów w Europie, bo odtąd ma w niej więcej wpływowych sojuszników, którzy będą sprzyjali jego interesom. A więc będą w Unii generowali konflikty, przez co ją osłabią jako gracza w globalnej polityce. - Putinowi łatwiej będzie teraz rozbijać UE od środka i ją paraliżować. Spodziewam się, że frakcje populistów w europarlamencie będą w jeszcze większym stopniu próbowały torpedować pomysły wzmocnienia Wspólnoty. Będą straszyły jej federalizacją i utratą suwerenności państw członkowskich. Coraz częściej będą mówiły o wyjściu ich krajów z Unii. W efekcie Europa może pogrążyć się w wewnętrznych kłótniach, a wszystko, co ją może wzmocnić, będzie podawane w wątpliwość. To jest na rękę Putinowi - mówi.

Jednym z głównych tematów, o które Europa może coraz bardziej się kłócić, jest kryzys migracyjny. Zdaniem dr Bryc powinniśmy się spodziewać, że teraz Rosja jeszcze bardziej go nasili. - Wiadomo, jak skutecznie Mińsk z Moskwą prowadzą operację 'Śluza' na polskiej granicy. Jak dobrze to działa na korzyść Kremla. To jest temat, który pobudza wyborców i antagonizuje frakcje polityczne w Europie. Możemy się więc spodziewać, że będzie podgrzewany przez Putina - ocenia rozmówczyni tokfm.pl.

Rosję Putina zalewa fala mordów i gwałtów. 'To bomba z opóźnionym zapłonem'

Wybory do Parlamentu Europejskiego. "Putin umiejętnie ogrywa karty, które dostaje"

Nasilanie kryzysu migracyjnego to tylko jeden ze sposobów, za pomocą których dyktator Rosji będzie próbował nasilić chaos w UE, a pomogą mu w tym prorosyjscy populiści w Europie. Bo - jak mówi dr Agnieszka Bryc - chaos tworzy okazje, które skrzętnie wykorzystuje Putin.

- Umiejętnie ogrywa karty, które dostaje. Jeśli tylko pojawia się coś, co może paraliżować Unię, natychmiast to podbija. Gdy więc teraz słyszy o przedterminowych wyborach we Francji, to zrobi wszystko, by wzmocnić przekaz Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i osłabić obóz Macrona. Ten ostatni może być przedstawiany jako przywódca, który wprowadza Francję na kurs kolizyjny z mocarstwem atomowym, jakim jest Rosja. Czyli dobrze byłoby poprzeć kogoś, kto dogada się z Moskwą. Zakładam, że w tym celu cała rosyjska machina wojny kognitywnej ruszy pełną parą we Francji - stwierdza.

Ukrainki ujawniają dwa oblicza Polaków. 'Nogi się pode mną ugięły i nie mogłam wstać'

W ocenie ekspertki podobnie będzie w Niemczech, gdzie wybory do Bundestagu odbędą się w 2025 roku. Kreml będzie promował przekaz skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec i zmuszał kanclerza do zajmowania się walką o przetrwanie. Siłą rzeczy Olaf Scholz będzie musiał w większym stopniu koncentrować się na polityce wewnętrznej, a w mniejszym na tej międzynarodowej. - Zarówno Scholz, jak i Macron będą musieli zająć się problemami we własnym domu. Straci więc na tym nie tylko UE, której dwa główne silniki (Niemcy i Francja) zostaną osłabione, ale również Ukraina. To będzie kolejny ogromny sukces Kremla - tłumaczy ekspertka.

"Niewidzialne ramię Kremla w Europie"

Dr Agnieszka Bryc zwraca jednak uwagę, że Putin nie ma zamiaru poprzestać na Niemczech i Francji. Jego celem jest pogrążanie innych członków Unii w kryzysach politycznych. - Po to, by zajęły się sobą i odpuścili temat wojny w Ukrainie. By otwarli się na hasła, których póki co nie akceptują. Czyli by poparli np. pomysł rozmów pokojowych Moskwy z Kijowem - mówi.

Zdaniem ekspertki jest bardzo prawdopodobne, że po ostatnich eurowyborach Wołodymyrowi Zełenskiemu trudniej będzie kontynuować negocjacje akcesyjne z Unią. - Urosły w siłę frakcje, które są sceptyczne wobec idei wstąpienia Ukrainy do europejskiej Wspólnoty. Będą przekonywały, że Kijów zagraża europejskim interesom, np. tutejszych rolników, przewoźników i innych grup zawodowych. Populiści będą bili na alarm, że ten projekt po prostu nie opłaca się Europie - opisuje rozmówczyni tokfm.pl

Od miesięcy przywódcy Europy alarmują, że jeśli Ukrainie przegra wojnę z Rosją, to Putin może na tym nie poprzestać i wciągnąć Europę w konflikt zbrojny. Społeczeństwa Unii słyszą o tym codziennie. Dlaczego więc coraz chętniej wybierają partie, które sprzyjają interesom Kremla?

Komando Putina miało przyjechać do Polski? Ekspert odsłania kulisy 'wojny nerwów'

- Bo Putin zmienił taktykę. Dopóki społeczeństwa Zachodu nie były wyczulone na zagrożenia ze strony Kremla, ten mógł stawiać na tych polityków w Europie, którzy jawnie go wspierali. Teraz to jest bardziej zakamuflowane. Putinowi już dawno temu przestało zależeć na partiach, które jawnie mu sprzyjają, bo przez to są mało skuteczne. Teraz jego sojusznicy w Unii są bardziej populistyczni niż prorosyjscy. Chodzi mu np. o Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, która najpierw zaciągnęła pożyczki w Rosji, a później zaczęła nieco ukrywać swoje prokremlowskie sympatie i uelastyczniła swoje podejście do Ukrainy. Dzięki temu może zdobyć większe poparcie społeczne i być bardziej skuteczna w osiąganiu politycznych celów. A te są zbieżne z interesami Putina - tłumaczy.

Jak dodaje, obu stronom zależy na sianiu zamętu w Europie. Dezorientowaniu wyborców tak, by stracili zaufanie do swoich demokratycznych władz i stali się zwolennikami rządów silnej ręki. - Tak do władzy dochodzą frakcje, które są niewidzialnym ramieniem Kremla w Europie i które mają rozsadzić ją od środka. To cel Putina, do realizacji którego przybliżyły nas ostatnie wybory - podsumowuje dr Agnieszka Bryc.