,
Obserwuj
Polityka

Czy Sejm odrzuci ważną dla pracowników poprawkę? "Liczę na opamiętanie"

3 min. czytania
13.06.2024 18:15
Sygnaliści nie będą mogli zgłaszać naruszeń dotyczących prawa pracy. Takich poprawek chce w ustawie o ochronie sygnalistów Senat. - Senatorowie PO postanowili doprowadzić do absurdalnej sytuacji, w której bezpieczeństwo pasz będzie zagwarantowane, a bezpieczeństwo pracowników już nie bardzo - mówił w TOK FM prawnik dr Grzegorz Ilnicki.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny w środę pozytywnie zarekomendowała poprawki zgłoszone przez Senat do ustawy o ochronie sygnalistów. Komisja poparła m.in. wykreślenie prawa pracy z katalogu obszarów, w ramach których będzie można dokonać zgłoszenia naruszeń.

Za wykreśleniem prawa pracy z ustawy opowiedziało się 12 posłów, 9 było przeciw, wstrzymało się dwóch. Los poprawek rozstrzygnie Sejm podczas piątkowego głosowania.

O odrzucenie poprawki Senatu apelowała z kolei strona społeczna m.in. Fundacja im. Stefana Batorego, Fundacja Instytut Spraw Publicznych, Helsińska Fundacja Praw Człowieka. We wspólnym stanowisku organizacje wskazywały, że do ujawnienia nadużyć w miejscu pracy najczęściej dochodzi dopiero po tragicznych wydarzeniach, jako że presja przełożonych i współpracowników skutkuje 'zmową milczenia'.

Zapewnienie ochrony osobom zgłaszającym naruszenia prawa pracy lub ich ryzyko jest jedynym sposobem, żeby spróbować tę zmowę złamać i zapobiec nieszczęściu

.

Sygnaliści bez ochrony. 'Absurdalna sytuacja'

- Ustawa o sygnalistach nie będzie chroniła sygnalistów, którzy zgłaszają naruszenia - komentowała w 'Popołudniu Radia TOK FM' Anna Piekutowska.

Jej gość, dr Grzegorz Ilnicki, adwokat i specjalista prawa pracy z OPZZ Konfederacji Pracy, nie miał wątpliwości, ochronę czyich interesów wybrali politycy. - Senatorowie PO postanowili być reprezentantami lobby klubów biznesowych i doprowadzić do absurdalnej sytuacji, w której bezpieczeństwo pasz będzie w ustawie zagwarantowane, a bezpieczeństwo pracowników na przykład w obszarze bhp, ochrony przed wypadkami przy pracy, już nie bardzo - ocenił.

- Sygnalista to ktoś, kto zgłasza nieprawidłowości w dobrej wierze, w interesie publicznym i społecznym. Ma być chroniony do momentu, aż jego zgłoszenie nie zostanie rozpoznane. Nie ponosi więc konsekwencji tego, że ujawnił nieprawidłowości - argumentował Ilnicki. Adwokat przypomniał sprawę kasjerki - Jolanty Żołnierczyk, która za zgłoszenie nieprawidłowości w Kauflandzie została zwolniona. Mimo tego, że jej podejrzenie dotyczące dyskryminacji kobiet wracających z urlopów macierzyńskich i wychowawczych potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy.

To z nią Amazon przegrał. Jest wyrok w głośnej sprawie

Senatorowie a inspekcja pracy

W środę Piotr Kandyba (KO) przypomniał, że Senat nieprzypadkowo pominął prawo pracy. - Unijne prawo pracy, w tym również polski Kodeks pracy zawiera szereg gwarancji chroniących pracownika ujawniającego naruszenie prawa, a także osobę mu pomagającą przed samowolą pracodawcy - powiedział Kandyba, akcentując stanowisko Senatu. Zdaniem posła KO pozostawienie prawa pracy w ustawie stworzy dualizm w systemie prawnym.

- Senatorowie nie mają pojęcia, jak w praktyce wygląda zgłoszenie czegoś do inspekcji pracy albo nie chcą Polakom powiedzieć prawdy. Inspekcja pracy nie miała instrumentów, żeby chronić Żołnierczyk - dodał.

Gość TOK FM liczy na to, że w piątek większość posłów zagłosuje za odrzuceniem senackiej poprawki. - Liczę na opamiętanie. Kilkaset osób w Polsce [rocznie] ginie w wypadkach przy pracy. To mężowie, żony, synowie, ojcowie. Często giną dlatego, że pracodawcy organizują pracę w sposób, który naraża na ryzyka. Ktoś, kto te ryzyka dostrzeże, ma dzisiaj mniejsze szanse, żeby je zgłosić bez obaw o swoje miejsce pracy. To obszar, który Platforma chce usunąć z tej ustawy - mówił Ilnicki.

'Śmieszne mandaty' nie poprawią sytuacji

Gość 'Popołudnia Radia TOK FM' podsumował też pierwsze pół roku rządu Donalda Tuska. - To, że ministerstwo pracy jest w rękach polityków Lewicy, daje gwarancję, że nie powstaną tam projekty, które będą miały charakter antypracowniczy. A tego obawiały się związki zawodowe w czasach rządów Platformy Obywatelskiej - przypomniał.

Czerwona lampka dla PiS i Konfederacji. Polacy nie są z nich zadowoleni [SONDAŻ]

Ilnicki oczekuje, że uda się przeprowadzić ważne dla pracowników zmiany. - Potrzebne są zmiany Kodeksu pracy, potrzebujemy większej ochrony pracowników, w szczególności przez karanie nieuczciwych pracodawców. Nie może być tak, że pracownicy, którzy nie dostają wynagrodzenia, muszą latami czekać w sądach na to, aż im to się zwróci lub nie zwróci - mówił.

Dla poprawy sytuacji - jak dodał - trzeba uzdrowić inspekcję pracy. - Powinien być powołany pion prokuratorski w inspekcji pracy, trochę jak w IPN, który będzie realnie ścigać przestępstwa przeciwko prawom pracowniczym. A nie udawać, że śmieszne mandaty jakkolwiek wpłyną na sytuację w kraju - argumentował Grzegorz Ilnicki.