,
Obserwuj
Polityka

Jest reakcja Tuska na incydent z "podrzuconymi" do Polski migrantami

Tokfm.pl/PAP
3 min. czytania
17.06.2024 18:59
Donald Tusk zabrał głos ws. "podrzuconych" do Polski migrantów. "Niedopuszczalny incydent" - napisał premier w mediach społecznościowych i zaznaczył, że oczekuje wyjaśnień od naszych zachodnich sąsiadów.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Rodzina migrantów z Afganistanu, która po przekroczeniu granicy niemiecko-polskiej została odwieziona przez niemiecką policję z powrotem do Polski, nie zwróciła się do policjantów z wnioskiem o azyl w Niemczech - przekazało biuro prasowe tamtejszej policji PAP.

Według portalu chojna24.pl niemiecki radiowóz w piątek pojawił się w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie), a z samochodu wysiadła rodzina migrantów - dwie osoby dorosłe i troje dzieci. O incydencie portal został poinformowany przez jednego z czytelników.

Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który stanowczo zareagował na ten incydent.

"Będę za chwilę rozmawiał z kanclerzem Scholzem o niedopuszczalnym incydencie z udziałem niemieckiej policji i rodziny migrantów po naszej stronie granicy. Sprawa musi być szczegółowo wyjaśniona" - napisał w poniedziałek po południu premier Donald Tusk na platformie X.

Pushback z Zachodu. Tego Polacy się nie spodziewali

O wyjaśnienia w tej sprawie polska Straż Graniczna wystąpiła do niemieckiej policji. Sprawa ma być też omawiana przez szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka i jego niemiecką odpowiedniczkę Nancy Faeser.

Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek powiedział w poniedziałek, że nie ma zgody na działanie wbrew procedurom. Jak dodał, "można zakładać, że to była inicjatywa samych niemieckich funkcjonariuszy".

'Wojsko na granicy nie jest potrzebne'. Gen. Polko ma inny pomysł

Bianca Jurgo z biura prasowego niemieckiej policji, w odpowiedzi na pytanie PAP o okoliczności zdarzenia, poinformowała, że w ramach tymczasowo przywróconych kontroli na granicach, w tym z Polską, "funkcjonariusze zatrzymali pięcioosobową rodzinę afgańską (osoby w wieku czterech, sześciu, ośmiu, 30 i 40 lat), która próbowała wjechać do kraju bez zezwolenia około godziny 00:46 w dniu 14 czerwca 2024 r. w rejonie Altmaedewitz (...)". Miejscowość ta leży w kraju związkowym Brandenburgia, w odległości ok. 8 km od granicy z Polską.

"Mieli przy sobie polskie zaświadczenia o nadaniu statusu uchodźcy dla dorosłych i polskie dowody tożsamości dla dzieci. Osoby te zostały przewiezione na posterunek policji w celu dalszego postępowania. Afgańska rodzina nie zwróciła się do funkcjonariuszy policji z wnioskiem o azyl" - podkreśliła Jurgo.

Niemcy ujawniają szczegóły odesłania migrantów

Jak przekazała, rodzina została odesłana do Polski po sprawdzeniu jej sytuacji prawnej - osoby te nie spełniały wymogów dotyczących wjazdu i pobytu w Niemczech, a ponadto w ich sprawie toczyła się już procedura azylowa w Polsce, o czym świadczyły wystawione w Polsce dokumenty.

'Chcę Tuska na kajaku, a nie billboardów za miliony'. Rozpacz w Białowieży

Aby uniknąć konieczności "zatrzymania rodziny na nadmiernie długi czas" i aby ułatwić cały proces, funkcjonariusze postanowili poinformować polską straż graniczną za pośrednictwem Wspólnego Centrum w Świecku i przekazać rodzinę polskiej Straży Granicznej. Strona polska nie odpowiadała przez kilka godzin, niemieccy funkcjonariusze postanowili więc zabrać rodzinę z patrolem na granicę polsko-niemiecką w pobliżu miejscowości Hohenwutzen, aby stamtąd odesłać ich do Polski - podała Jurgo.

Na krótko przed dotarciem na miejsce "dzieci zaczęły skarżyć się na problemy zdrowotne", w związku z czym policjant znający okolicę w porozumieniu z ojcem dzieci pojechał do najbliższej apteki, która znajdowała się w Polsce, aby w razie potrzeby móc szybko udzielić pomocy - przekazało biuro prasowe niemieckiej policji. Do apteki grupa dotarła około godz. 8.45.

"Matka zapomniała swojego telefonu komórkowego na posterunku policji" i dlatego w tym samym czasie została przewieziona z powrotem na posterunek, a następnie do swojej rodziny, która wtedy znajdowała się już w Polsce - podano dalej w oświadczeniu.

Podkreślono, że według wiedzy niemieckiej policji do podobnej sytuacji doszło po raz pierwszy.

Sprawa jest intensywnie monitorowana z polskimi kolegami - poinformowała niemiecka policja.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>