advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Straż Graniczna zawróciła migrantów z przejścia w Terespolu. "Jesteśmy zszokowani"

Cezary Jaszczyk
3 min. czytania
12.04.2024 15:40
Organizacje pomocowe są oburzone zachowaniem Straży Granicznej, która nie wpuściła do Polski czwórki migrantów ubiegających się o azyl. Doszło do tego na przejściu granicznym w Terespolu. Migranci ostatecznie musieli wrócić na Białoruś.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek z samego rana na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Terespolu stawiła się grupa licząca siedmioro migrantów. Z naszych informacji wynika, że mieli wnioski o ochronę międzynarodową i wymagane dokumenty.

Migranci posłuchali wcześniejszych rad - udzielanych przez samą Straż Graniczną - by tego typu wnioski składać właśnie w oficjalnych punktach, dzięki czemu - zgodnie z prawem międzynarodowym - można uzyskać możliwość wjazdu do kraju i tam przejść dalszą procedurę weryfikacyjną. Dla trzyosobowej rodziny z Iranu sprawa zakończyła się sukcesem. Inaczej było w przypadku dwóch kobiet i dwóch mężczyzn z Kamerunu, Afganistanu, Syrii i Iraku. Strażnicy odmawiali im możliwości przekroczenia granicy.

- Zostali dwukrotnie odesłani na białoruską stronę. Pierwszy raz strażnicy praktycznie wypchnęli ich samochód. Za drugim razem też nie udało im się złożyć wniosków. Teraz są na Białorusi, gdzie przebywają już nielegalnie. To oznacza, że w każdym momencie mogą zostać aresztowani, co w najgorszym przypadku może zakończyć się nawet więzieniem. Mogą też zostać deportowani. A wszyscy z nich mają swoje historie prześladowań w swoich krajach. Nawet nie chcę myśleć, co mogłoby na nich czekać po powrocie - mówi nam mieszkanka pogranicza, angażująca się w pomoc migrantom, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Czeremsze Barbara Kuzub-Samosiuk.

'Podnosi ciśnienie'. Po pracy w Biedronce idą na kozetki do 'zetek'. Wiemy, co słyszę

Migranci korzystali z samochodu, bo terespolskiego przejścia nie można przekroczyć pieszo. Sami go nie posiadali. W takich sytuacja dużo zależy od dobrej woli - często przypadkowych - osób lub na przykład taksówkarzy z wizą Schengen. Podobnie było w tym przypadku.

"Jesteśmy zszokowani tą sytuacją"

Barbara Kuzub-Samosiuk zwraca uwagę, że polska Straż Graniczna już wcześniej otrzymała informację, że te osoby pojawią się na przejściu. - Ci ludzie zrobili dokładnie to, czego chciała od nich sama straż. Pojawili się na oficjalnym przejściu - podkreśliła dyrektorka.

- Jesteśmy zszokowani tą sytuacją. Zwłaszcza, że migranci posiadali wszystkie niezbędne dokumenty. Nie wiemy, dlaczego strażnicy postąpili w taki sposób. Te osoby miały też ważne paszporty, co w takich sytuacjach nie jest nawet konieczne, bo często zdarza się, że ich dokumenty są niszczone po białoruskiej stronie. To do Urzędu do spraw Cudzoziemców należy później rozpatrzenie i weryfikacja takich ludzi. Straż Graniczna jest w tej sprawie tylko - nazwijmy to - instytucją techniczną - podkreśla nasza rozmówczyni, nie kryjąc oburzenia.

'To dla mnie szok'. Oskarżyli psycholożkę, że podszywa się pod straż graniczną

Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy oficjalnego stanowiska Straży Granicznej w tej sprawie ani odpowiedzi na nasze pytania. Jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, incydent nie spodobał się przełożonym funkcjonariuszy z przejścia w Terespolu. Zwłaszcza, że to nie był pierwszy przypadek, kiedy - mimo obowiązującego prawa - zdecydowano się nie wpuścić migrantów z wnioskami azylowymi.

Niewykluczone, że cztery osoby, które znajdują się teraz na Białorusi, jeśli będzie ku temu okazja, postarają się jeszcze raz przekroczyć granicę. Ich sprawą zainteresował się marszałek Sejmu Szymon Hołownia, a także wicemarszałek Senatu Maciej Żywno i Rzecznik Praw Obywatelskich.