,
Obserwuj
Polityka

PSL wbija szpilę Lewicy ws. związków partnerskich. "Trzeba się obudzić"

tokfm.pl
3 min. czytania
18.07.2024 10:00
PSL zapowiada własny projekt ustawy ws. związków partnerskich. Jak wyjaśniają ludowcy, ich propozycja będzie do przełknięcia przed prezydenta Dudę. Krzysztof Paszyk z PSL wbił szpilę kolegom z Lewicy i wyjaśnił, dlaczego to projekt PSL ma szansę na sukces. - Lepiej zrobić pół kroku, niż generować niepotrzebne emocje oraz konflikty w obozie koalicji rządzącej - mówił w TOK FM minister.
|
|
fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Wyborcza.pl

Podczas rozmowy z TVN24 Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że klub parlamentarny PSL-u przygotowuje projekt ustawy o osobie najbliższej. Jest to odpowiedź ludowców na ustawę o związkach partnerskich przygotowaną przez minister Katarzynę Kotulę. W ocenie PSL ich propozycja będzie do zaakceptowania i podpisania przez prezydenta Andrzeja Dudę. Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że ten projekt nie jest skierowany do osób LGBT, ale do wszystkich pozostających w związkach nieformalnych. Pomoże on rozstrzygnąć sprawy dotyczące dziedziczenia czy udostępniania informacji medycznej, także w związkach homoseksualnych.

- Powinniśmy być realistami i nie możemy generować pewnej fikcji politycznej, że przyjmiemy bardzo daleko idącą ustawę o związkach partnerskich i ona wejdzie w życie. No nie wejdzie w życie i trzeba się obudzić, o co apeluję do polityczek i polityków lewicy. Prawda jest taka, że jeszcze przez rok nie jesteśmy w stanie z prezydentem Andrzejem Dudą zrobić nic poza tymi rozwiązaniami, które zaproponował prezes Władysław Kosiniak-Kamysz - powiedział w "Poranku TOK FM" Krzysztof Paszyk, Minister Rozwoju i Technologii, z Polskiego Stronnictwa Ludowego - Trzeciej Drogi.

Kiedy ustawa o związkach partnerskich? 'Naprawdę nikomu nie przyniesie szkody'

Posłuchaj całej audycji

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Minister zaapelował do prezydenta 

Prowadzący audycję Maciej Kluczka zwrócił uwagę, że w trakcie prac nad ustawą o związkach partnerskich, ministra Katarzyna Kotula zrobiła krok wstecz i ukłon w stronę PSL-u, ponieważ nie zapisała w projekcie przepisu o przysposobieniu dzieci. Tymczasem, zamiast poprzeć tę propozycję, PSL zaczęło pracę nad własnym projektem.

W odpowiedzi minister Paszyk podkreślił, że w rozmowach i konsultacjach uczestniczą wszyscy koalicjanci, co wskazuje na jedność ekipy rządzącej. Jednocześnie dodał, że w obecnych realiach i ze wciąż urzędującym prezydentem Andrzejem Dudą, jedyną propozycją, która ma szanse zostać zrealizowana, ma być projekt przygotowywany przez PSL.

- Tutaj warto przypomnieć panu prezydentowi i jego otoczeniu, że rozwiązania związane z ustawą o osobach w związkach partnerskich, które zaproponował prezes Władysław Kosiniak-Kamysz, on sam proponował w kampanii prezydenckiej jeszcze w 2015 roku, dlatego apelujemy o konsekwencję - przekonywał Paszyk.

Tusk wbił szpilę koalicjantom. 'Koniec dyskusji, czas na decyzję'

Minister Krzysztof Paszyk: Lepiej zrobić pół kroku niż nic

Odpowiadając bezpośrednio na pytanie Kluczki, czy Krzysztof Paszyk zagłosowałby za propozycją min. Kotuli, minister odpowiedział, że nie wyklucza jej poparcia i zwraca uwagę, że wszystko zależy od zapisów, które w projekcie finalnie zostaną.

- Lepiej zrobić pół kroku, niż generować niepotrzebne emocje oraz konflikty w obozie koalicji rządzącej. Zróbmy taki półkrok dzisiaj, wspólnie, a za rok zobaczymy co dalej. W przeciwieństwie do koleżanek i kolegów z Lewicy jesteśmy realistami i patrzymy na rzeczywistość, taką, jaką ona jest. Póki co projekt ministry Kotuli jest pewnym punktem wyjścia, wciąż jest konsultowany i się zmienia - podsumował.

Tej ustawy Duda nie podpisze. 'Nie ma tu wielkiego pola do dyskusji'