,
Obserwuj
Polityka

Czarnecki "uwielbiał takie układy". "Proponował mi pracę w TVP Kurskiego"

Koprz
3 min. czytania
13.09.2024 19:28
Polityk PiS Ryszard Czarnecki usłyszał zarzuty w prokuraturze i grozi mu nawet 10 lat więzienia. - Moje zdanie o panu Ryszardzie jest jak najgorsze. To jest w zasadzie upadła postać polityczna i totalny pasożyt. Znam masę historii o nim, które po prostu są kompromitujące - mówiła Dominika Wielowieyska w podcaście "Dzieje się". Wspominała, jak usłyszała od Czarneckiego, że załatwi jej pracę w TVP.
|
|
fot. Tomasz Kudala/REPORTER

Były eurodeputowany PiS-u Ryszard Czarnecki usłyszał dwa zarzuty. Sprawa ma związek z aferą Collegium Humanum. Według prokuratury polityk miał m.in. powoływać się na swoje wpływy w resortach nauki i spraw zagranicznych, a potem przyjąć od rektora Collegium Humanum korzyść majątkową, którą oszacowano na co najmniej 92 tys. zł. Grozi mu za to do 10 lat więzienia. Sprawę Czarneckiego komentowali w pierwszym odcinku podcastu 'Dzieje się' dziennikarze czterech redakcji: TOK FM, Wyborcza.pl, Radia ZET i Polityki Insight.

- Moje zdanie o panu Ryszardzie jest jak najgorsze. To jest w zasadzie upadła postać polityczna i totalny pasożyt. Znam masę historii o nim, które po prostu są kompromitujące. Chociażby taką: jednej z dziennikarek zaproponował, że będzie jej przynosił newsy z PiS-u, a w zamian za to ona będzie o nim dobrze pisać albo go zapraszać (do swojego medium - przyp. red.). On uwielbiał takie układy - mówiła Dominika Wielowieyska z 'Gazety Wyborczej' i TOK FM.

Oglądaj cały odcinek 'Dzieje się':

Oglądaj

Przyznała, że sama w 2016 roku usłyszała od Czarneckiego, że załatwi jej pracę w TVP, którą kierował wtedy Jacek Kurski. Rzecz jasna, dziennikarka odmówiła. - Chciał się przedstawić jako ten wszechwładny. To był jego sposób działania w polityce - oceniła.

Dziennikarka przypomniała też, że Czarnecki usiłował znaleźć pracę dla swojego syna Przemysława w PKO BP. - Premier Mateusz Morawiecki ze Zbigniewem Jagiełło (ówczesnym szefem banku) chcieli panu Ryszardowi pomóc, ponieważ znali się z nim z Wrocławia. Zatrudnili tego Przemysława, ale pojawił się pewien problem, który wyszedł w podsłuchanej rozmowie Jagiełły z Morawieckim w restauracji Sowa&Przyjaciele. Jagiełło zgryźliwie mówił, że syn Czarneckiego niestety nie chce pracować, a chce więcej zarabiać. No ale niestety kazał panu Przemysławowi pracować i to był dla tego ostatniego problem. Więc to jest po prostu takie grono politycznych pasożytów, którzy żywią się pieniędzmi publicznymi, natomiast wartość ich pracy - w moim odczuciu - jest zerowa - podkreśliła Wielowieyska.

Czarnecki 'zrzucony z sań' PiS. Czy jego 'fikołki' zaszkodzą partii Kaczyńskiego?

Prowadząca podcast Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że PiS próbuje się wizerunkowo ratować, dlatego już zawiesiło Ryszarda Czarneckiego w prawach członka partii. - Prawdopodobnie zostanie zrzucony z sań, ale mnie ciekawi, jak takie kariery polityczne mogą się przekładać na zaufanie do PiS. Bo na razie nie widzimy tego związku przyczynowo-skutkowego. Kolejne afery i osoby z tej partii, których ciemne sprawki wychodzą na jaw, nie powodują erozji poparcia dla tego ugrupowania. Różnica między nim a PO jest w granicach błędu statystycznego. Więc może to jest tak, że odcięcie się od pana Ryszarda załatwia sprawę Jarosławowi Kaczyńskiemu? - pytała dziennikarka TOK FM.

Andrzej Bobiński z Polityki Insight przyznał, że to prawdopodobne. Zwrócił uwagę, że przeciwnicy PiS czekają na erozję poparcia dla tej partii, ale ona nie następuje. - Co by pan Ryszard nie zrobił i ile fikołków by nie na wykręcał, to prawdopodobnie dalej ok. 30 proc. społeczeństwa będzie popierało PiS - ocenił.

Jak dodał, 'wszystkie afery PiS wpadają do wielkiego worka i ludzie przestają się tym interesować'. - Akurat Ryszard Cz. jest ciekawy i bardzo memiczny, powstaje wokół niego bardzo wiele żartów, więc to jakoś się kręci. Natomiast jest takie poczucie, że w PiS ciągle wybuchają afery i to może spowodować kompletny brak zainteresowania i przełączenie kanału w telewizji [która o tym mówi - przyp. red.] - stwierdził.

Zastrzegł jednak, że gra toczy się o polityczny środek, czyli wyborców, którzy mniej interesują się polityką. - Ale czasem na nią zerkają i mają takie poczucie, że Jezus Maria, co się tam wyprawia. Raz zagłosują za PiS, a innym razem do wyborów nie pójdą - analizował i podsumował, że jeśli zrealizuje się ten drugi scenariusz, to może 'zaboleć' PiS.

Posłuchaj podcastu 'Dzieje się':