Eurowizja nie podniesie się po aferze z Izraelem? "To jest rzeź"
Mniejsze zainteresowanie towarzyszy tegorocznej Eurowizji. W finale bierze udział mniej krajów. Wszystko przez aferę wokół Izraela. - Europejska Unia Nadawców (EBU - red.) boi się konsekwencji swoich decyzji - mówił w TOK FM Paweł Kierzniewski. Ocenił też, w jakim kierunku może zmierzać konkurs.
Wiedeń jest gospodarzem tegorocznego finału Eurowizji. Konkurs odbywa się - kolejny już rok - w cieniu protestów przeciwko udziałowi Izraela, oskarżanego o zbrodnie wojenne i ludobójstwo. Z tego powodu imprezę w tym roku zbojkotowały: Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia, Słowenia.
Na jaw wychodzą też informacje na temat izraelskich działań. Jak przypomniał w TOK FM Paweł Kierzniewski, "epicentrum wybuchu" miało miejsce w ubiegłym roku.
- Kiedy Izrael po prostu zbombardował głosowanie telewidzów kampanią, w którą zaangażowany był izraelski rząd. Był to precedens na skalę międzynarodową. Do tej pory coś takiego miało miejsca. W tym momencie zaczęliśmy mówić o porządnym kryzysie zaufania, jeśli chodzi o Eurowizję - mówił w "Zapytam inaczej" dziennikarz współpracujący z Radiem Amsterdam.
Jak dodał gość Anny Piekutowskiej, z ustaleń dziennikarzy "New York Times" wynika, że izraelski rząd wydał w 2025 roku milion dolarów na promocję swoich artystów.
- Europejska Unia Nadawców (EBU - red.) boi się konsekwencji swoich decyzji. To jest wydarzenie komercyjne, za tym wszystkim stoją pieniądze, więc tak naprawdę ich decyzje są kalkulacją, co im się bardziej opłaca. Ile stracą na bojkocie Eurowizji przez poszczególne państwa, a ile stracą na wycofaniu się Izraela - wyjaśnił Kierzniewski. Organizatorzy finansowo odczuli decyzję pięciu krajów o wycofaniu i musieli szukać sponsorów, żeby zasypać dziurę w budżecie.
Quiz: Quiz TOK FM. Sprawdź swoją wiedzę!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Eurowizja w kryzysie. Co dalej?
Dziennikarka TOK FM przytoczyła dane z zestawienia oglądalności tegorocznego i ubiegłorocznego półfinału Eurowizji. - To jest rzeź. Liczby bardzo bardzo spadły - podkreśliła. I pytała swojego rozmówcę, czy jest możliwe, że właśnie wiedeński finał będzie wizerunkową porażką.
- To już jest porażka, nie trzeba czekać na finał - ocenił Kierzniewski. - Duża część dziennikarzy, którzy do tej pory relacjonowali ten festiwal, wycofała się w tym roku, całe kanały eurowizyjne w internecie nie działają. Kryzys wizerunkowy jest ogromny. Fani, którzy uwielbiają ten festiwal, odwracają się od niego - mówił.
Jak organizatorzy chcą poradzić sobie z problemem? - Wydaje mi się, że EBU będzie próbowała przeczekać kryzys, Izrael pozostanie w konkursie, a finansowe problemy będą niwelować poprzez zapraszanie kolejnych krajów spoza Europy. Już się mówi, że w przyszłym roku wystąpi Kanada - powiedział Kierzniewski, który należy do tych, którzy w tym roku zrezygnowali z oglądnia tegorocznej Eurowizji.
Quiz: Quiz TOK FM. Sprawdź swoją wiedzę!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Reprezentantka Polski Alicja Szemplińska zakwalifikowała się do sobotniego finału konkursu, który odbywa się w Wiedniu.
Źródło: TOK FM