,
Obserwuj
Polityka

Obywatelstwo po nowemu, rząd szykuje zmiany. "To mi przypomina 'Ferdydurkę'"

5 min. czytania
16.05.2026 18:00

- Z jednej trony prezydent robi srogie miny i mówi, że trudniej powinno się nadawać obywatelstwo, bo to wielki zaszczyt, z drugiej strony znany ze swoich zdolności do robienia groźnych min kandydat na premiera PiS Przemysław Czarnek robi straszne miny i licytuje się, jak powinno to być utrudnione. Stąd także obecnie rządząca koalicja idzie trochę za tym trendem i także robi groźne miny - mówi w TOK FM prof. Mikołaj Pawlak z Uniwersytetu Warszawskiego. 

paszport
paszport
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • MSWiA chce, by polski paszport otrzymały jedynie osoby realnie związane z naszą kulturą i państwem; 
  • Ci, którzy pracują z cudzoziemcami, są sceptyczni; 
  • "Idzie to w kierunku, który w pewnym sensie mnie zaskakuje, chociaż dyskusja o migracji w Polsce już nie powinna zaskakiwać. Choćby dlatego, że w Polsce i tak uzyskanie obywatelstwa - w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej - jest dość skomplikowane i wydłużone" - mówi w TOK FM socjolog prof. Mikołaj Pawlak. 

MSWiA przygotowuje pakiet zmian legislacyjnych, które mają zagwarantować, że polski paszport otrzymają osoby realnie związane z naszą kulturą i państwem - poinformował resort.

Ministerstwo tłumaczy, że nowy model nadawania obywatelstwa położy kres "automatyzmowi" na rzecz autentycznego włączenia cudzoziemców do polskiego społeczeństwa. Cudzoziemcy, którzy będą chcieli otrzymać polskie obywatelstwo będą musieli spełnić rygorystyczne warunki. "Tym samym zabezpieczamy się przed błędami, które były popełniane w przeszłości przez inne państwa rozdające obywatelstwa" - zwróciło uwagę MSWiA.

Propozycją, nad która pracuje MSWiA zakłada wydłużenie progu legalnego pobytu do 8 lat. Ma się na to składać trzy lata pobytu czasowego i pięć lat pobytu stałego, co - jak wyjaśnia resort - pozwoli na rzetelną ocenę postawy kandydata.

Wprowadzony ma zostać egzamin państwowy; egzamin ten będzie miał formę testu z historii i wartości konstytucyjnych i ma potwierdzić, że przyszły obywatel rozumie i akceptuje fundamenty RP i Unii Europejskiej. Kolejnym elementem ma być potwierdzenie lojalności. "Obowiązek złożenia aktu lojalności oraz wymóg rezydencji podatkowej to gwarancja, że kandydat wiąże swój interes życiowy i ekonomiczny wyłącznie z Polską" - przekazało MSWiA.

Ponadto propozycja ma kłaść nacisk na zniesienie barier komunikacyjnych. Chodzi o zaostrzenie wymogów językowych do poziomu biegłego, co - jak zauważa MSWiA - jest niezbędne do pełnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Resort podkreślił, że projektuje te przepisy z myślą o bezpieczeństwie i spójności narodu. "Obywatelstwo będzie traktowane jako zasłużony przywilej, a nie formalny certyfikat" - zaznaczyło MSWiA.

"To mi przypomina jedną ze scen 'Ferdydurke'"

Ci, którzy pracują z cudzoziemcami, są sceptyczni.

- Przyznam, że to jest coś, czego się nie spodziewałam. Przecież jak się otrzyma obywatelstwo, to jest oczywistym, że człowiek powinien szanować prawo. Jest kodeks karny, więc jeśli ktoś narusza prawo, powinien ponieść konsekwencje. Dodatkowo jakiekolwiek jeszcze akty lojalności podpisywać? Wydaje mi się, że to już zbędne -  mówi w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek-Zabłocką Myroslava Keryk. Sama kilka lat temu dostała polskie obywatelstwo, a dziś wspiera uchodźców z Ukrainy.

Prof. Mikołaj Pawlak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, także ma zastrzeżenie do propozycji ministerstwa. 

- Idzie to w kierunku, który w pewnym sensie mnie zaskakuje, chociaż dyskusja o migracji w Polsce już nie powinna zaskakiwać. Choćby dlatego, że u nas i tak uzyskanie obywatelstwa - w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej - jest dość skomplikowane i wydłużone - ocenia w "Pierwszym Programie" TOK FM. 

Dopytywany w tym kontekście, dlaczego takie prace w ogóle mają miejsce, odpowiada: "Bo w Polsce mamy klimat przedstawiającym cudzoziemców jako pewnego rodzaju zagrożenie i w związku z tym politycy licytują się, kto będzie twardszy".  

- To mi przypomina jedną ze scen "Ferdydurke", gdzie jest pojedynek na miny. Z jednej trony prezydent robi srogie miny i mówi, że trudniej powinno się nadawać obywatelstwo, bo to wielki zaszczyt, z drugiej strony znany ze swoich zdolności do robienia groźnych min kandydat na premiera PiS Przemysław Czarnek robi straszne miny i licytuje się, jak powinno to być utrudnione. Stąd także obecnie rządząca koalicja idzie trochę za tym trendem i także robi groźne miny - dopowiada w rozmowie z Wojciechem Muzalem. 

Przypomina w tym kontekście, że to jest kontynuacja dyskusji i nawiązanie do przyjętej jesienią 2024 r. strategii migracyjnej, która "też ma srogi tytuł: 'odzyskać kontrolę, zapewnić bezpieczeństwo'". 

"Urzędy w gruncie rzeczy łamią polskie prawo"

Ekspert przyznaje też przy tym, że obawia się, że idzie to tylko w jednym kierunku - to wyścig na propozycje będący czystym populizmem. - Czekam aż kiedyś któryś z polityków powie, że chciałby, żeby zdawano egzamin na poziomie D1, który nie istnieje - podkreśla w TOK FM. 

Prof. Pawlak ocenia też, że w tej chwili głównym problemem cudzoziemców w Polsce jest nie to, za ile będą mieli i jak trudny do zdania egzamin z polskiego i polskiej historii, tylko to, że polskie urzędy wojewódzkie, które wydają zezwolenia na pobyt czasowy czy pobyt stały są niewydolne. - W gruncie rzeczy łamią polskie prawo, bo wydają zezwolenia z olbrzymimi opóźnieniami, ale o tym jak nie ma dyskusji publicznej. (...) Za to fantazjujemy o tym, jak utrudnić im uzyskanie polskiego obywatelstwa, używając do tego patetycznego języka i mówiąc np. o zaszczycie i itd. - podsumouje w TOK FM. 

"Ministrowie pana prezydenta wprowadzili go w błąd"

Założenia nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim MSWiA przedstawiło w październiku 2025 roku. Według nich osoba starająca się o obywatelstwo musiałaby rozwiązać test składający się z ok. 40 pytań oraz znać język polski co najmniej na poziomie B2. "Proponowane przez rząd zmiany mają na celu podniesienie rangi polskiego obywatelstwa poprzez wprowadzenie jasnych kryteriów merytorycznych, które zapewnią, że osoby je otrzymujące będą w pełni zintegrowane ze wspólnotą narodową" - wyjaśniło MSWiA.

We wrześniu ub. r. prezydent Karol Nawrocki skierował do Sejmu własny projekt nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim. Prezydencka propozycja przewiduje wydłużenie z trzech do 10 lat minimalnego okresu nieprzerwanego pobytu w Polsce (na podstawie zezwolenia na pobyt stały, zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej lub prawa stałego pobytu) wymaganego do uznania cudzoziemca za obywatela polskiego.

W odniesieniu do projektu prezydenta szef MSWiA Marcin Kierwiński argumentował, że w Polsce nie ma praktyki, by ktoś po trzech latach otrzymywał obywatelstwo. - To jest okres nie krótszy niż osiem lat - doprecyzował. W jego ocenie "ministrowie pana prezydenta wprowadzili go w błąd". Dodał również, że „wydłużenie czasu, jeżeli chodzi o zdobycie polskiego obywatelstwa, to jest uproszczenie problemu”, który - zdaniem ministra  jest znacznie szerszy.

Quiz: Quiz TOK FM. Sprawdź swoją wiedzę!

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Senator KO Tomasz Lenz został wyrzucony z partii po tym, jak ujawniono, że przywiózł do szpitala syna na zabieg poza kolejnością. Jakie konsekwencje poniósł szpital?

    W październiku ub.r. projekt nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim złożyli do Sejmu również posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Według zaproponowanych przepisów uzyskanie obywatelstwa miałoby być trudniejsze niż dotychczas. Podczas całego, wydłużonego do dziesięciu lat okresu, cudzoziemiec musiałby stale żyć na terenie Polski i mieć stały dochód. W przypadku małżeństw Polaków z obcokrajowcami cudzoziemiec musiałby stale przebywać w Polsce sześć lat, by uzyskać polskie obywatelstwo. Projekt nowelizacji zakładał też m.in. wprowadzenie wymogu potwierdzenia znajomości języka polskiego na poziomie C1 podczas obowiązkowego ustnego i pisemnego państwowego egzaminu certyfikatowego.

    W styczniu br. Sejm odrzucił projekt PiS. Podczas debaty nad nim wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Magdalena Roguska przypomniała, że trwają prace nad rządowym projektem zmian. 

    Źródło: TOK FM, PAP 

    Redakcja poleca