"Odrobinę powagi". Po co pojechał tam Nawrocki? "Pół dnia nosi worki, wypada, nigdy więcej nie wróci"
Prezes IPN, któremu w sobotę towarzyszył syn, spotkał się z mieszkańcami poszkodowanymi przez wrześniową powódź. Pomógł wnosić przywiezione materiały budowlane i sprzęty do zniszczonego domu rodziny, która ucierpiała w powodzi.
Nawrocki podkreślił, że przyjechał z darami rzeczowymi do mieszkańców kamienicy przy ul. Kościuszki 64 poruszony telewizyjnym reportażem o pani Annie Słownikowskiej, 86-letniej kobiecie na wózku, której mieszkanie zostało zalane po sufit.
- To osobista historia, po zapoznaniu się z materiałem w telewizji Republika uznałem, że chcę wziąć udział w tej pomocy. Niestety, pani Anna zmarła i piątego grudnia odbył się jej pogrzeb. Więc nie udało nam się osobiście spotkać. Jednak bardzo się cieszę, że dzisiaj mogłem ze swoimi przyjaciółmi i ze swoim synem pomóc pani Małgorzacie i pani Alicji - córkom pani Anny - powiedział Nawrocki.
Dodał, że mieszkańcy terenów popowodziowych zwracają uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz związaną z budowlanym rynkiem pracy. - Tutaj w Kotlinie Kłodzkiej zalane też zostały domy tych robotników budowlanych, więc nie ma możliwości, by ich wynająć, bo oni teraz remontują swoje domy. To powoduje dodatkowe wydatki, bo trzeba fachowców ściągać z Polski, opłacać im nocleg i posiłki - mówił Nawrocki.
Córki pani Anny Małgorzata Trzcińska i Alicja Żuczek powiedziały PAP, że mamę zabrały z jej mieszkania w przededniu zalania i po powodzi już nie wróciła ona do swego rodzinnego domu. Zmarła na nowotwór.
"Albo to naprawicie, albo... "
Nawrocki podczas briefingu w Lądku-Zdroju zwrócił się z kolei bezpośrednio do wiceszefa PO Rafała Trzaskowskiego, który w sobotę w Gliwicach został ogłoszony oficjalnym kandydatem KO na prezydenta . Apelował, by ten zajął się poprawą sytuacji powodzian.
- Mam nadzieję, panie Rafale, zastępco Donalda Tuska, że masz siłę i odwagę powiedzieć dziś wobec tych wszystkich mediów (...), klaskających tobie ludzi, powiedzieć, do czego doprowadziliście. Albo to naprawicie, albo dajcie sobie święty spokój ze swoimi konwencjami - zaapelował.
Nawrocki oświadczył też, że minister zajmujący się usuwaniem skutków powodzi Marcin Kierwiński, zamiast być na terenach popowodziowych, zajmuje się polityką. - Minister odpowiedzialny za pomoc powodzianom, w momencie, kiedy nie wypłaca się (zasiłków - PAP), albo wypłaca się - jednak pod tak wieloma rygorami urzędniczymi, że one nie spełniają oczekiwań osób opuszczonych przez państwo polskie - przygotowuje konwencję Platformy Obywatelskiej. Myślę, że nie powinien stąd wyjeżdżać - powiedział Nawrocki.
Nawrocki do wymiany? To on mógłby go zastąpić w wyścigu do fotela prezydenckiego. SONDAŻ
"Robienie polityki na powodzi"
Obecność Karola Nawrockiego w Lądku-Zdroju wywołała krytyczne komentarze w mediach społecznościowych.
"Zupełnie serio bez złośliwości tylko z analitycznej ciekawości jestem ciekawa czy to działa. Polityk, od września nie był na terenach popowodziowych ani razu, wpada, przez pół dnia nosi worki, wypada, nigdy więcej nie wróci. IMO wyborcy już tego nie kupują" - skomentowała na X dziennikarka Dominika Długosz.
Z kolei politolog Adam Traczyk ocenił, że "kampania robi się coraz głupsza". "Tylko nie wiem, czy to zapowiedź, że Karol Nawrocki nie będzie robił konwencji, czy krytyka tego, że zamiast pomagać powodzianom kręcił sobie filmiki na siłce. Odrobinę powagi" - podkreślił.
Z kolei wiceminister MON Cezary Tomczyk napisał na X: "Tysiące żołnierzy od pierwszego dnia zagrożenia pracują na miejscu. Potrzebni byli wolontariusze z całej Polski. Nie widziałem wtedy tam pana Nawrockiego. Robienie polityki na powodzi uważam za naganne".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>