,
Obserwuj
Polityka

Oni mogą wylecieć z rządu Tuska. Ta ministra "wykopała sobie polityczny grób"

aa
4 min. czytania
05.02.2025 16:16
Premier Donald Tusk ma najbardziej rozdęty rząd od 1989 roku. Tak trudno rządzić. Tylko że koalicjanci nie zmniejszyli swoich apetytów - skomentowała Dominika Długosz dla TOK FM. Kto już może szykować się do odejścia z rządu?
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / East News

Premier Donald Tusk zapowiedział we wtorek głęboką rekonstrukcję rządu. Nowe nazwiska na wybranych stanowiskach ministerialnych podane będą dopiero po wyborach prezydenckich. Jak oznajmił premier, będzie to "zmiana systemowa". - Będzie mniej ministrów, rząd będzie jednym z najmniejszych w Europie - stwierdził Tusk.

Typowani do odejścia. Kto straci tekę ministra?

Premier nie wskazał, kto może stracić stanowisko, jednak w kuluarach powtarza się kilka nazwisk. - Typowanych do odejścia osób będzie więcej, bo Donald Tusk mówi o rekonstrukcji na cztery miesiące przed faktyczną zmianą. Stosuje tę metodę z kilku powodów - oceniła dla tokfm.pl Dominika Długosz, dziennikarka 'Newsweeka'. - Chce zobaczyć, kto ma dobrą opinię, a kogo można wywalić. Jeśli te nazwiska pokrywają się z tym, co sam ma w głowie, to tak zadecyduje. Na razie jest to temat zastępczy - zaznaczyła Dominika Długosz.

Kto może już teraz szykować się do odejścia? - Jeden z koalicjantów powiedział mi, że pierwsi do rekonstrukcji sami się zgłosili. Wskazał na ministrę Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która wywiadem w TVN24 wykopała sobie polityczny grób - stwierdziła Dominika Długosz.

Posłuchaj podcastu:

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, zgodziła się z premierem, że rząd jest za duży. - Ale to nie w moim ministerstwie. Są ministerstwa z bardzo dużą liczbą wiceministrów. Nie chcę tutaj wskazywać palcem, ale być może warto przejrzeć ten mechanizm. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej jest bardzo ważnym wymiarem polskich działań rozwojowych. Mam nadzieję i jestem pewna po prostu, że polityki regionalnej nikt nie będzie w Polsce likwidował - powiedziała ministra pytana, czy ma obawy, że resort, którym zarządza, może być zlikwidowany.

Tych ministrów może wymienić Tusk

Według Dominiki Długosz z 'Newsweeka', do wymiany typowana jest również Paulina Hennig-Kloska. - Wiadomo, że nie ma chemii między premierem a panią ministrą klimatu. Na posiedzeniach rządu dochodzi do regularnych spięć. Hennig-Kloska nie dowozi tematów, które są dla Tuska istotne - stwierdziła ekspertka.

Jak wskazuje Dominika Długosz, w kontekście rekonstrukcji rządu często wymienia się również Izabelę Leszczynę. Według dziennikarki premier rozumie, w jak trudnej sytuacji znalazła się ministra zdrowia. - Jej resort od samego początku był miną, na którą została wepchnięta. Leszczyna do momentu objęcia stanowiska niemal w ogóle nie zajmowała się zdrowiem, to była dla niej nowa dziedzina. Później się okazało, że jest tam gigantyczna dziura, w którą pani minister wpadła po same uszy - oceniła Długosz.

- Wymienia się także Czesława Siekierskiego, ministra rolnictwa, który nawet zdaniem jego kolegów z PSL jest za mało dynamiczny jak na ten resort - stwierdziła Dominika Długosz. - Mówiąc wprost: za mało ogarnia. Niewystarczająco tłumaczy rolnikom sprawę umowy UE z Mercosur - dodała.

Przewrót w Kancelarii Dudy ma drugie dno? 'Otoczenie prezydenta liczy na Rachonia'

Ponowna rekonstrukcja. Co na to koalicjanci?

Jak podkreśliła Dominika Długosz, powyższe nazwiska do ewentualnej zmiany pojawiały się już ponad rok temu. - O pierwszej rekonstrukcji rządu mówiliśmy już w maju, kiedy premier Donald Tusk wymienił ministrów, którzy pojechali do Brukseli - przypomniała dziennikarka. - Odszedł minister rozwoju i technologii Krzysztof Hetman, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, minister aktywów państwowych Borys Budka, minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz - wyliczyła ministrów, którzy uzyskali mandaty w Parlamencie Europejskim.

- Już wtedy mówiło się o tym, że będzie głębsza rekonstrukcja. Miała być jesienią, później okazało się, że trzeba będzie poczekać do wyborów prezydenckich. A koalicjanci nie będą chcieli ustąpić - oceniła Dominika Długosz.

Dziennikarka skomentowała również słowa premiera o nadchodzącym zmniejszeniu rządu. - Premier Donald Tusk ma najbardziej rozdmuchany, rozdęty rząd od 1989 roku. Takim rządem trudno rządzić. Tylko że koalicjanci nie zmniejszyli swoich apetytów, nie powiedzą: 'dobra, oddamy wam nasze resorty, bo właściwie są nam niepotrzebne. Koalicjo Obywatelsko, rządź sobie sama'. To się nie wydarzy - stwierdziła Długosz.

- Te rozmowy będą bardzo trudne dla premiera. Po to potrzebna jest mu wygrana w wyborach prezydenckich, żeby mógł powiedzieć koalicjantom: 'wasi kandydaci dostali po kilka punktów, a ja mam wszystkie karty w ręku' - uznała Dominika Długosz. - Możemy spokojnie poczekać z tymi dywagacjami do wyborów, bo nic wcześniej się nie wydarzy - dodała.