Antoni Macierewicz przystąpił do egzaminu na prawo jazdy. Jak mu poszło?
- 1 kwietnia poseł PiS i były szef MON Antoni Macierewicz przystąpił do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy w Piotrkowie Trybunalskim. Jego przebieg opisał portal Piotrków Trybunalski Nasze Miasto;
- Macierewicz stracił prawo jazdy w listopadzie 2024 roku za przekroczenie limitu punktów karnych. Było to poprzedzone ujawnieniem przez dziennikarzy nagrania dokumentującego liczne wykroczenia drogowe popełniane przez polityka PiS na ulicach Warszawy;
- Polityk odniósł się do tamtego nagrania po wyjściu z sali egzaminacyjnej. "To jest normalne przestępstwo realizowane przez dziennikarzy, którzy nie tylko, że jeżdżą, ale to ich prawo, nie tylko, że robią zdjęcia, to też ich prawo, ale kłamią później i to jest niezwykłe" - powiedział Macierewicz.
Antoni Macierewicz ukarany za rajd po Warszawie
Poseł PiS Antoni Macierewicz stracił prawo jazdy w listopadzie ub.r. - przyczyną było przekroczenie liczby punktów karnych. Wcześniej dziennikarze 'Faktu' nagrali byłego ministra obrony narodowej, jak wielokrotnie łamie przepisy drogowe na ulicach Warszawy - polityk wówczas wyprzedził taksówkę na przejściu dla pieszych, przecinał podwójną linię ciągłą czy wjeżdżał na pas ruchu dla rowerów i buspas. Został też przyłapany w aucie z telefonem komórkowym przy uchu.
"Poseł Macierewicz za swoje wykroczenia drogowe dostał trzy mandaty łącznie na 1800 złotych i 21 punktów karnych. Dalsze kroki policji po zsumowaniu punktów karnych byłego ministra" - informował 20 listopada 2024 w serwisie X rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Jacek Dobrzyński.
'Najlepiej zrzucić winę na głupich nauczycieli'. Ostro odpowiada Nowackiej ws. prac domowych
Macierewicz podszedł do egzaminu na prawo jazdy. Później oskarżał dziennikarzy
We wtorek (1 kwietnia) Antoni Macierewicz przybył do piotrkowskiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi, by przystąpić do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy. Według portalu Piotrków Trybunalski Nasze Miasto przyjechał jako pasażer toyotą należącą do warszawskiej firmy taksówkarskiej.
"O godz. 10.10 Antoni Macierewicz przystąpił do egzaminu teoretycznego, który składa się z 32 pytań podzielonych na dwie części i trwa 25 minut. Przyjechał na egzamin, gdy większość jego uczestników była już na sali. Po sprawdzeniu tożsamości przez egzaminatora zajął miejsce w sali i rozpoczął test sprawdzający wiedzę teoretyczną" - relacjonowało lokalne medium.
Po opuszczeniu sali poseł PiS ironizował w rozmowie z dziennikarzami, że egzamin "był bardzo ciekawy i ważny" oraz "robił olbrzymie wrażenie". "Dobrze jest, to naprawdę ważna sprawa" - podkreślił.
Jak się jednak okazało, Antoni Macierewicz egzaminu nie zdał i musi przystąpić do niego ponownie. Mimo to - jak wynika z jego późniejszej wypowiedzi - nie ma swojemu stylowi jazdy nic do zarzucenia, a za utratę przez niego prawa jazdy odpowiadają dziennikarze 'Faktu', którzy nagrali go za kierownicą.
Konfederacja 'jest przestraszona'. 'To już nie będzie takie fajne'
"To jest normalne przestępstwo realizowane przez dziennikarzy, którzy nie tylko, że jeżdżą, ale to ich prawo, nie tylko, że robią zdjęcia, to też ich prawo, ale kłamią później i to jest niezwykłe, mówił Antoni Macierewicz. Oni twierdzili, że jechałem, rozmawiając przez telefon. To jest kłamstwo, bo rozmawiałem przez telefon tylko, wtedy gdy samochód stał, a nie gdy jechał. No i czegoś takiego nie wolno robić" - powiedział Antoni Macierewicz.
Posłuchaj: