advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Co jest nie tak z kampanią Biejat? "To nie jest dobry czas dla kobiety"

3 min. czytania
12.04.2025 15:04
Magdalena Biejat ściga się z Adrianem Zandbergiem nawet nie na procenty poparcia, ale na "kartę prawdziwego lewaka" - ocenił w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Andrzej Bobiński z "Polityki Insight".
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER/East News

Kandydatka Lewicy na prezydentkę Magdalena Biejat - której sylwetkę dziś prezentujemy w TOK FM - na razie w sondażach oscyluje wokół 3 proc. poparcia. Polityczka pracuje nad rozpoznawalnością poza Warszawą. W ramach trwającej kampanii jeździ po całej Polsce i spotyka się z wyborcami, by przekonać ich do oddania na nią głosu. W piątek pojechała do Końskich, by pokazać się przy okazji wielkiego zamieszania z debatą Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego.

Kandydatka jeździ, przekonuje, występuje w mediach, ale na jej spotkania przychodzi garstka potencjalnych wyborców, a słupki poparcia nie chcą nawet drgnąć. - Biejat ściga się z Adrianem Zandbergiem (kandydat Partii Razem - red.) nawet nie na procenty poparcia, ale na taką "kartę prawdziwego lewaka" - ocenił w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Andrzej Bobiński.

Dyrektor zarządzający "Polityki Insight" przyznał, że Biejat nie kieruje swojego przekazu wprost do własnego elektoratu, ale za wszelką cenę chce uderzać w problemy systemowe. - Szanuję to, że mówi o wykluczeniu transportowym, ochronie zdrowie, jednak to nie działa. Być może skuteczniejsze byłoby pójście w tematy bardziej nośne, łatwiejsze, lepiej rezonujące w mediach społecznościowych. Jednak Biejat tego nie robi, bo chce pokazać, że ona będzie lepszym Adrianem Zandbergiem - wskazał analityk.

Dodawał, że sztab Biejat wywodzi się z ludzi, którzy pracowali z nią w partii Razem. A jednocześnie, choć wicemarszałkini Senatu jest kandydatką Lewicy, to nie korzysta z zasobów tego ugrupowania, jeśli chodzi o przygotowanie kampanii wyborczej. - Ci jej ludzie utwierdzają ją w przekonaniu, że ma być lepszym Zandbergiem. (...) Tam był taki pomysł, że to będzie taka "Magda, dziewczyna z sąsiedztwa". Tak była przedstawiana. Jednak wydaje mi się, że to nie jest dobry pomysł na kampanię prezydencką - argumentował dalej Bobiński.

Jego zdaniem Biejat brakuje "charyzmy". - Choćby u Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero ona wypadła bardzo sympatycznie. Ta cała rozmowa taka była. (...) Tylko że ja ani razu nie pomyślałem sobie w trakcie tego wywiadu, że widzę osobę, która może pretendować do bycia prezydentką. Brakowało pazura, takiej agresji, głodu władzy - podsumował swoją ocenę dyrektor zarządzający "Polityki Insight".

"Biejat niewiele wygra, bo jest kobietą"

Karolina Lewicka w kontekście Biejat cytowała jednego z polskich polityków. - Jeśli chodzi o lewicę, to mamy wyborców: żołądka, serca i sentymentu. Ci ostatni to tacy, którzy pamiętają jeszcze PRL, wtedy byli młodzi, żyło im się dobrze. Dla tych od żołądka ważne są postulaty socjalne. A "sercowi" to wyznający poglądy i idee lewicowe. Mam wrażenie, że ze względów biologicznych ci wyborcy sentymentu po prostu odchodzą. Wyborców żołądka już dawno przejął PiS, a serca - Rafał Trzaskowski. Dla sensu strice lewicy to już niewiele zostaje - oceniła prowadząca "Wywiad Polityczny" w TOK FM.

Z kolei Dominika Wielowieyska, choć jak sama przyznała wyjątkowo ją to obraża, stwierdziła, że choćby ze względu na wagę tematów bezpieczeństwa w kampanii "to nie jest dobry czas dla kobiety". - Kaczyński nie wystawił Beaty Szydło, bo z badań wyszło, że wyborcy nie chcą. Miał rację. Bardzo chciałabym, żeby kobiety bardziej istniały w polityce, ale jest, jak jest. Zresztą Magdalena Biejat niezależnie od tego, czy się z nią zgadzamy, czy nie, ma fajną perspektywę i potencjał, żeby funkcjonować w polityce. Natomiast teraz ona wiele nie wygra, także dlatego, że jest kobietą - podsumowała Wielowieyska.

Posłuchaj podcastu: