,
Obserwuj
Gospodarka

Koniec świata póki co odwołany. Ale może nas czekać naftowa... klęska urodzaju

Wojciech Kowalik
2 min. czytania
17.06.2026 06:59

Szykuje nam się happy end, choć na razie jest potencjalny. Miał być koniec świata, który jednak... nie nastąpił. Miał być surowcowy armagedon, kolejki po benzynę, zatrzymany transportowy obieg gospodarki i szalejąca inflacja. Jest względny spokój i stosunkowo stabilne ceny oraz światełko nadziei na pokój na Bliskim Wschodzie. Jak to możliwe, że praktycznie jest tak dobrze, skoro teoretycznie jest tak źle? Posłuchaj kolejnego odcinka "Codziennego podcastu gospodarczego". 

Stacja paliw (zdj. ilustracyjne)
Stacja paliw (zdj. ilustracyjne)
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego wojna w Zatoce Perskiej i blokada Cieśniny Ormuz nie zmiotły światowej gospodarki
  • Dlaczego ekonomiści mówią: cud i chińskie bingo, gdy chodzi o ceny surowców
  • Dlaczego w sumie nie wiadomo, czemu jest całkiem nieźle, skoro powinno być bardzo źle

Na początek o tym, jak miało być, a potem o tym, jak jest. Przez dekady ekonomiści, handlarze ropą i bankierzy powtarzali jedno: zamknięcie cieśniny Ormuz to globalna katastrofa gospodarcza. Nie hipotetyczna, ale realna i nieuchronna. Plus konsekwencje na całe pokolenie. Ropa naftowa miała kosztować 150 a nawet 200 dolarów za baryłkę. I to nie po kwartale, ale zaledwie po miesiącu blokady jednej z najważniejszych na świecie dróg morskich, którą z Bliskiego Wschodu w świat płynęła jedna piąta potrzebnej ropy i produktów naftowych. Dzisiaj ruch przez Ormuz wynosi mniej więcej jedną szóstą tego, co przed wojną. Powinniśmy być zatem świadkami surowcowego armagedonu.

Redakcja poleca

Ropa kosztuje plus minus 80-90 dolarów za baryłkę. To znacząco więcej niż przed wybuchem konfliktu w Zatoce Perskiej - gdy kosztowała około 70 dolarów - ale to wciąż daleko do zapowiadanych 150. Przez sto dni od zablokowania przez Iran tranzytu ropy z Zatoki Perskiej, surowiec tylko raz osiągnął cenę około 140 dolarów, przejściowo na początku konfliktu. Od tamtego czasu znacząco podrożał tylko raz. Czyli cud. Eksperci i analitycy rynkowi głowią się nad naturą rynkowego spokoju. I teraz będzie o tym, komu zawdzięczamy szczęście w nieszczęściu. POSŁUCHAJ ZA DARMO! <<< 

Źródło: TOK FM; autorzy: Anna Augustyn, Wojciech Kowalik