,
Obserwuj
Polityka

Mit ukradzionych wyborów? "Roman Giertych stał się Macierewiczem Platformy"

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
25.06.2025 20:10
Zdaniem Leszka Jażdżewskiego podważanie wyniku wyborów prezydenckich to dla PO bardzo niebezpieczny kierunek. Przywołuje mu na myśl teorie spiskowe wokół katastrofy smoleńskiej. - Ładnych parę lat zajęło PiS-owi wyjście z tego dołka i realna walka o władzę. Jeśli taka smuta czeka Platformę, to bardzo źle to wróży wyborom w 2027 r. dla tej partii - mówił w TOK FM redaktor naczelny "Liberte!".
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Do środy po południu do Sądu Najwyższego wpłynęło około 53 tys. 900 protestów przeciwko wyborowi prezydenta RP - poinformowała Monika Drwal z zespołu prasowego SN.

Prokurator Generalny Adam Bodnar wystąpił w swoich stanowiskach ws. dwóch z protestów przeciw wyborowi prezydenta z wnioskami o przeprowadzenie oględzin kart do głosowania w 1 tys. 472 obwodowych komisjach wyborczych - poinformowała zaś w środę rzeczniczka prasowa PG prok. Anna Adamiak.

Sąd Najwyższy podejmie uchwałę ws. stwierdzenia ważności wyborów prezydenta RP 1 lipca. Ze strony polityków PO i ich sympatyków coraz częściej słychać głosy, które podważają wybór Karola Nawrockiego.

Zdaniem Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego "Liberte!", słuszne jest to, że partia rządząca chce wyjaśnić wszelkie nieprawidłowości wyborcze. - Prokurator Generalny ma prawo, a wręcz obowiązek wszcząć śledztwo w sytuacjach, kiedy doszło do prawdopodobnych oszustw, przekrętów. Sprawdzić, czy być może w niektórych komisjach należy przeliczyć ponownie głosy. Sąd Najwyższy powinien rozpatrzyć protesty wyborcze, które są uzasadnione. Od tego jest Sąd Najwyższy - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM.

Jak jednak zastrzegł, czym innym jest wyjaśnienie nieprawidłowości wokół wyników wyborów, a czym innym podważanie prawomocności wyniku. - I ja bardzo się boję, że Platforma idzie tutaj drogą PiS-u, który, jak pamiętamy, bardzo ostro protestował w sprawie wyborów samorządowych - wskazał.

Mit ukradzionych wyborów? "Roman Giertych Macierewiczem Platformy"

Rozmówca Karoliny Lewickiej powiedział przy tym, że niestety jeszcze bliższym skojarzeniem jest w tym przypadku katastrofa smoleńska. - Teorie spiskowe, piętrowe, są jakieś podejrzenia. One nie powodują, że na końcu można powiedzieć, że 300 tys. głosów zostało ukradzionych. Przez kogo? Przez opozycję? - mówił.

Błędy w kolejnych komisjach. 'Bylibyśmy pierwszym państwem, gdzie opozycja sfałszowała wybory'

Forsowanie takiego mitu ukradzionych wyborów jest więc według dziennikarza niebezpieczne. - Twórcą tej głównej opowieści, najbardziej motywującej twardych zwolenników Platformy, jest dziś Roman Giertych, który stał się takim Antonim Macierewiczem Platformy. I to jest bardzo niebezpieczny kierunek, bo to oznacza, że się zamyka w jakiejś sekcie, zamiast przekonywać wyborców, wyciągnąć wnioski z porażki i znaleźć receptę na to, jak poprawić swoje wyniki - wskazał redaktor naczelny "Liberte!".

- To jest powiedzenie: "Doszło do oszustwa. Kwestionujemy rzeczywistość". Niestety, to jest walka z wiatrakami. Ładnych parę lat zajęło PiS-owi wyjście z tego dołka i realna walka o władzę. Jeśli taka smuta i taka walka z wiatrakami czeka Platformę, to bardzo źle to wróży wyborom w 2027 r. dla tej partii - skwitował Jażdżewski.