Kotula zdegradowana i ze znacznie niższą pensją. "Dla mnie stołki nie mają żadnego znaczenia"
- Katarzyna Kotula została zdegradowana przez Donalda Tuska. Zamiast ministrą ds. równości jest teraz sekretarzem stanu w KPRM;
- Posłanka z Nowej Lewicy zapewnia, że jej praca niewiele się zmieniła mimo zmiany stanowisk;
- Katarzyna Kotula i Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy mają się spotkać z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem z PSL-u;
- Politycy zapewniają, że chcą "dowieźć" ustawę o związkach partnerskich.
W ramach rekonstrukcji rządu Katarzyna Kotula została odwołana z funkcji ministry ds. równości, a objęła stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Posłanka Nowej Lewicy przyznała w 'Poranku TOK FM', że jest to rodzaj "degradacji", jednak jej praca w roli sekretarza stanu niewiele się różni od tego, co robiła jako ministra.
- Dla mnie stołki, nazwy i inne kwestie związane z tym, czy sprawuje się funkcję ministra konstytucyjnego, czy sekretarza stanu, nie mają żadnego znaczenia. Dla mnie znaczenie ma to, że zachowuję swoje kompetencje i w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mogę kontynuować swoją misję - oświadczyła w rozmowie z Maciejem Głogowskim.
Wymiernym skutkiem rekonstrukcji jest to, że Kotula - jak poinformowała - jako podsekretarz stanu będzie zarabiała "zdecydowanie mniej".
Nie tylko Kotula została zdegradowana. Donald Tusk, rekonstruując rząd, pozbawił stanowisk ministerialnych dwie inne ministry bez teki odpowiedzialne za sprawy społeczne: Adrianę Porowską, ministrę ds. społeczeństwa obywatelskiego z Polski 2050 oraz Marzenę Okłę-Drewnowicz, ministrę ds. polityki senioralnej z Koalicji Obywatelskiej. Wszystkie trzy mają kontynuować swoje prace, ale na stanowiskach sekretarzy stanu.
Katarzyna Kotula przyznała, że w jej opinii "można było się zastanowić", czy ministry bez teki powinny zostać na swoich stanowiskach, "w głównym składzie" rządu. - Pan premier powiedział, że to jest dobry pomysł, żeby to stanowisko - przyp. red.] zostało w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, z wielu różnych powodów - skomentowała była ministra ds. równości.
Co dalej z ustawą o związkach partnerskich? Posłanka liczy na Karola Nawrockiego
Ustawa o związkach partnerskich. PSL gotowe do rozmów
Kotula powiedziała, że skupia się m.in. nad dowiezieniem ustawy o związkach partnerskich i pracami nad przeciwdziałaniem przemocy domowej. Będzie więc brała udział w zapowiedzianym już przez Włodzimierza Czarzastego w TOK FM spotkaniu z Polskim Stronnictwem Ludowym na temat związków partnerskich.
Jak poinformowała gościni TOK FM, spotkanie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem może odbyć się w piątek bądź na początku przyszłego tygodnia. - To jest jeden z tematów, który trzeba zamknąć. Wszyscy się co do tego zgadzają. Wracamy do rozmowy o tym, co konkretnie może być w projekcie, jakie minimum zabezpieczenia należy zagwarantować osobom, które od lat czekają na jakieś uregulowanie - podkreśliła Kotula.
Jak przypomniał prowadzący rozmowę Maciej Głogowski, również Władysław Kosiniak-Kamysz chce "coś zrobić" z ustawą o związkach partnerskich. - Na pewno jest ruch ze strony PSL-u. Od kilku tygodni słyszę, że jest gotowość do rozmów - potwierdziła Katarzyna Kotula. - To cieszy - dodała.