,
Obserwuj
Polityka

"Absurdalna" afera z pieniędzmi z KPO? "Ulegliśmy zbiorowej psychozie"

Aleksandra Gruszczyńska
4 min. czytania
10.08.2025 13:02
- Wyciąganie ludziom tych przysłowiowych ekspresów do kawy, albo tego, że do swojej działki restauracyjnej dołożyli lody, żeby na tym dorobić, jest całkowicie absurdalne - tak aferę z pieniędzmi z KPO skomentowała w TOK FM Magdalena Chrzczonowicz z oko.press. Zdaniem Marty Nowak z Gazeta.pl ta afera jest memiczna.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik / Wojciech Olkusnik/East News
  • Lawina krytyki spłynęła na rząd po tym, jak wyszło na jaw, że pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy trafiły do przedsiębiorców m.in. na zakup jachtów czy stworzenie solarium w pizzerii;
  • Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej już zapowiedziało przeprowadzenie kontroli w tej sprawie;
  • - Mam poczucie, że ulegliśmy zbiorowej psychozie. Gremialna histeria na temat ekspresów do kawy wydaje mi się zupełnie absurdalna - mówiła w TOK FM Magdalena Chrzczonowicz, redaktorka naczelna oko.press. 

Nie cichnie burza po tym, jak światło dzienne ujrzały informacje, że część przedsiębiorców, którzy dostali dotacje z Krajowego Planu Odbudowy, wydało pieniądze w sposób "wątpliwy" kupując np. ekspresy do kawy, jachty czy robiąc solarium w pizzerii. Głos w tej sprawie zabrało już Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. "Z pełną determinacją sprawdzimy, czy każda złotówka z publicznych pieniędzy jest wykorzystywana tak, jak powinna" - napisało w odniesieniu do wsparcia branży hotelarsko-gastronomicznej pieniędzmi z KPO.

Ministerstwo przypomniało, że ponad 60 proc. firm z branży HoReCa zanotowało spadek przychodów wskutek pandemii COVID-19. Resort podał, że program dopłat dla tej branży wymyślił rząd Zjednoczonej Prawicy. On także akceptował i uzgadniał z Komisją Europejską zakres programu.

Dmuchana afera z pieniędzmi z KPO 

Zdaniem redaktor naczelnej oko.press Magdaleny Chrzczonowicz, afera jest mocno dmuchana i grubymi nićmi szyta.  

- Jestem głęboko poruszona tą aferą dlatego, że mam poczucie, że ulegliśmy zbiorowej psychozie. Kiedy przeglądam te wnioski o dofinansowanie, to one się naprawdę nie wydają absurdalne. Biorąc pod uwagę, co ludzie próbowali robić, żeby zdywersyfikować faktycznie swoją działalność, żeby móc zarobić i przetrwać pandemię - mówiła w TOK FM. 

Posłuchaj: 

Chrzczonowicz dodała, że najczęściej wypowiadają się w tej sprawie ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia ani o branży, ani o tym, co zrobić, kiedy upada ci część biznesu i chcesz sobie na tak zwaną drugą nóżkę dorobić, żeby zarobić. Gościni "Poranka TOK FM - Weekend" stwierdziła, że fala krytyki, która się na tych przedsiębiorców wylała, jest przesadzona.

- Oczywiście trzeba to sprawdzić, bo być może, biorąc pod uwagę polską mentalność, mogło się zdarzyć tak, że w ogromie tych wniosków gdzieś takie wyłudzenie czy raczej niewłaściwe przeznaczenie pieniędzy miały miejsce. Jednak wyciąganie ludziom tych przysłowiowych ekspresów do kawy, albo tego, że do swojej działki restauracyjnej dołożyli lody, żeby na tym dorobić, jest całkowicie śmieszne, więc naprawdę trochę otrzeźwienia, bo gremialna histeria na temat ekspresów do kawy wydaje mi się zupełnie absurdalna - stwierdziła naczelna oko.press. 

Prowadząca audycję Anna Piekutowska zgodziła się ze swoją gościnią i dodała, że środki, o których mowa, które miały zostać wydane w sposób niewłaściwy to zaledwie pół procenta całego budżetu z KPO.

- Pewnie kupienie ekspresu do kawy czy postawienie sauny jest głęboko uzasadnione, zresztą widać, że większość tych pieniędzy została wydana rozsądnie, ale też uzasadnione są te emocje, bo widać, że wiele z tych pieniędzy poszło na pasywne dochody przedsiębiorców, które nie napędzają gospodarki, a bardziej wyglądają na kaprysy, niż inwestycje - podkreśliła prowadząca weekendowy "Poranek". I dodała, że w jej ocenie bardziej niż na przedsiębiorców, fala hejtu wylała się na rządzących, którzy "dali im pieniądze". 

Jak mówiła Marta Nowak z Gazeta.pl i podcastu "Co to będzie", to nie jest wina pojedynczego przedsiębiorcy, który sobie kupił maszynę do lodu do swojej piekarni. Inną rzeczą jest to, czy taka maszyna powinna kosztować 400, czy 500 tys. zł. - Rozumiem, że skoro państwo pozwoliło brać na to dotacje, to przedsiębiorcy je brali.

- Myślę, że bardzo wielu ludzi zdenerwowało to, że te pieniądze przedsiębiorcy wykorzystali, nie wszyscy zapewne na podejrzane inwestycje, ale chyba tu problemem było to, że wiedzieli o tych dotacjach "wybrani" jak była posłanka KO, która powiedziała niedawno w mediach zupełnie na luziku, że owszem u niej w rodzinie i u jej znajomych te dotacje były wykorzystywane - powiedziała dziennikarka Gazeta.pl. 

Przesadzona reakcja rządu. "Tusk lubi walnąć pięścią w stół" 

Gościnie Anny Piekutowskiej komentowały także to, jak z aferą poradził sobie rząd. Zdaniem Magdaleny Chrzczonowicz rząd zareagował na całą sprawę nieadekwatnie do sytuacji. -

Można było oczywiście wyjaśnić na spokojnie, ale kiedy na konferencji prasowej wychodzi premier i twardą ręką zarządza tym niebezpieczeństwem . Ministrowie i członkowie rządu jeszcze podbijali ten bębenek. Tak jakby tych nieprawidłowości było strasznie dużo, bo wszyscy się strasznie oburzyli i wyglądali, jakby zaliczyli kolosalną wpadkę - zaznaczyła gościni TOK FM. W jej ocenie właściwą reakcją rządu byłoby powiedzenie, że oczywiście sprawa zostanie wyjaśniona i jeśli były nieprawidłowości, zostanie to naprawione. 

- Premier Tusk faktycznie lubi twardo wyjść i walnąć pięścią w stół i powiedzieć, że nie dopuści, żeby coś tu się działo złego. Natomiast wydaje mi się, że to jest duża afera, bo ona jest memiczna, jak z "Misia". Jest na tyle duża, że może wpłynąć na dyskurs dotyczące przedsiębiorców w naszym kraju - skwitowała Marta Nowak.