Czy zdążą zagłosować? Polacy mieszkający za granicą alarmują, że może zabraknąć czasu na oddanie głosu

Polacy w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych wciąż czekają na pakiety wyborcze do głosowania korespondencyjnego. Ambasady miały czas na rozesłanie pakietów do wczoraj. Wyborcy za granicą martwią się, że nie zdążą zagłosować, bo pakiet trzeba wypełnić i odesłać albo dowieźć do konsulatu lub ambasady. Chęć głosowania zgłosiło 385 349 Polaków, którzy przebywają poza granicami kraju.
Zobacz wideo

Do poniedziałku ambasady miały czas na wysłanie pakietów do wyborców. Część z nich dotrze dopiero dziś, jutro, a nawet w czwartek. Czasu na odesłanie głosu będzie więc niezwykle mało. Sprawdziliśmy, jak  wygląda sytuacja w różnych krajach.

Max Marzec to jedna z osób, które cały czas czekają w Londynie na swój pakiet wyborczy. Jak mówi, nie wyobraża sobie, by nie zagłosować w wyborach prezydenckich. - Smutne by było, gdybyśmy byli pozbawieni możliwości udziału w wyborach z powodu tego, że ambasada i konsulaty nie potrafiły się ogarnąć. Tym bardziej że wybory teoretycznie miały się odbyć 10 maja, więc do tej pory jakieś porządne procedury powinny być wprowadzone - mówi. - Na chwilę obecną musimy czekać i trzymać kciuki, że pakiet dojdzie na czas. A kiedy już dojdzie, to mieć nadzieję, że poczta wywiąże się ze swoich obowiązków i że głos dojdzie na miejsce w odpowiedniej chwili - dodaje Max.

O tym, że w Londynie jest problem z dostarczeniem pakietów wyborczych, mówił nam też Krzysztof Lisek, koordynator kampanii Rafała Trzaskowskiego dla zagranicy. Z jego informacji wynika, że tysiące pakietów wyborczych zostało wysłanych ostatniego dnia, czyli dopiero w poniedziałek. - Obawiam się, że to spowoduje, że wiele głosów Polaków, którzy mieszkają za granicą, nie dotrze na czas i nie będzie wliczonych do finalnego rezultatu wyborów - uważa.

Lisek mówi też, że docierają do niego również sygnały, iż część naszych rodaków dostaje karty do głosowania z pieczątką ambasady, a nie Państwowej Komisji Wyborczej. Ale Ministerstwo Spraw Zagranicznych uspokaja, że nic złego się nie dzieje - tak ma być. "Umieszczenie pieczęci urzędowej przedstawicielstwa dyplomatycznego/urzędu konsularnego w miejsce pieczęci PKW jest prawidłowe. Wymaga tego uchwała nr 180/2020 PKW z dnia 10 czerwca 2020 r." - czytamy w mailu, który dostaliśmy z resortu spraw zagranicznych.

Czy starczy czasu?

Łukasz Bojarski mieszka w Norwegii. Pakietu wyborczego jeszcze nie dostał, ale jak mówi, nie ma obaw o to, że przyjdzie za późno. - My w Oslo się aż tak bardzo nie boimy. Dlatego, że zakładamy, że nawet jeżeli otrzymamy ten pakiet w ostatniej chwili, to będziemy w stanie wypełnić go, zagłosować i zawieźć dokument do konsulatu. A mamy czas do piątku włącznie - mówi. Dodaje jednak, że Polacy, którzy mieszkają w innych rejonach Norwegii, mogą mieć problem, bo są miejsca, w których listonosz pojawia się tylko raz na dwa dni.

Mieszkający w Irlandii Dominik Michalik także pakiet wyborczy już otrzymał. Przesyłka dotarła wczoraj wieczorem. Ale to nie oznacza, że nie ma o co się martwić. - Dziś go odsyłam. Stuprocentowej pewności, że dojdzie do piątku - nie mam. Polegam na irlandzkiej poczcie i mam nadzieję, że uda się ten mój pakiet dostarczyć - mówi nasz rozmówca. Jak tłumaczy, chce, by w Polsce coś się zmieniło, by była krajem europejskim, dlatego tak ważne jest dla niego, by zaliczono jego głos.

W Hiszpanii większość pakietów dotarła już do wyborców. Katarzyna Niedziela mieszka w Walencji - pakiet dostała wczoraj (w poniedziałek) w południe i od razu nadała przesyłkę z oddanym głosem. - Musiałam wybrać list polecony, bo inaczej mój głos by nie dotarł na czas. W środę w Hiszpanii jest święto, wszystko jest zamknięte - relacjonuje. Pani Kasia za swoją przesyłkę zapłaciła 9,5 euro. - Wydaje mi się, że nie tak to powinno wyglądać. Nie chodzi o kwotę, ale o zasadę. To jednak wybory - mówi.

Podobne opinie pojawiają się w mediach społecznościowych.

Anna Więckowska też mieszka w Hiszpanii, w Barcelonie. Jak mówi, barcelońska Polonia, wymyśliła specjalne rozwiązanie, by mieć pewność, że głosy dotrą na czas. - W czwartek po południu na głównym placu w Barcelonie będą zaufane osoby ze środowiska polonijnego. Od wszystkich, którzy zechcą, zbiorą pakiety wyborcze i w piątek zawiozą do ambasady - wyjaśnia.

Dla niej również to bardzo ważne wybory. - Głosuję od 18. roku życia i nie wyobrażam sobie, by tym razem miało być inaczej - podkreśla.

Pakiet wyborczy dostała już także Emilia Byczkowska z amerykańskiej Pensylwanii. Dziś go odsyła. Cieszy się, że przyszedł wcześniej, bo - ze względu na pandemię - poczta też może działać wolniej i mógłby być problem z dotarciem przesyłki do ambasady czy konsulatu na czas. Nasza rozmówczyni dodaje, że wybory są dla niej istotne, bo chce Polski europejskiej, otwartej tolerancyjnej: "Polski, do której być może kiedyś powróci, być może będą tu mieszkać jej dzieci".

Z kolei Katarzyna Szczygieł w Danii nie zdecydowała się na głosowanie korespondencyjne. Jak mówi, miała obawy, czy wszystko z tą formułą głosowania będzie w porządku, czy nie będzie problemów, dlatego wybrała wybory tradycyjne, w lokalu wyborczym. Zresztą, sama zdecydowała również, że wejdzie w skład komisji wyborczej w Kopenhadze. - Zdecydowałam się na to, ponieważ chcę mieć w pewien sposób kontrolę nad przebiegiem głosowania i chcę, aby siły były równo rozłożone, aby w komisji wyborczej nie zasiadały wyłącznie osoby związane z ambasadą - dodaje Katarzyna Szczygieł.

MSZ na nasze pytania, dlaczego część Polaków w różnych państwach swoje pakiety wyborcze dostaje tak późno, odpowiedziało, że wszystko jest zgodne z prawem. "W placówkach konsularnych, które mają największą liczbę pakietów wyborczych do wysłania (w niektórych przypadkach kilkadziesiąt tysięcy), proces przygotowywania i wysyłki pakietów przebiega sukcesywnie. Placówki rozpoczęły ten proces w ubiegłym tygodniu, po tym, jak ustalone zostały wzory wszystkich elementów pakietu wyborczego oraz karty wyborczej. W przypadku części placówek ostatnie partie pakietów są rozsyłane w poniedziałek - stąd utrzymany zostanie termin przewidziany prawem na 6 dni przed datą wyborów" - czytamy w mailu, który dostaliśmy z ministerstwa.

"W krajach, w których jest to możliwe, wyborcy mogą dostarczyć osobiście bądź za pośrednictwem innej osoby koperty zwrotne do urzędu konsularnego do drugiego dnia przed dniem wyborów, czyli do 26 czerwca br. lub w dniu głosowania 28 czerwca 2020 roku bezpośrednio właściwej obwodowej komisji wyborczej" - informuje resort spraw zagranicznych.

Nie wszędzie Polacy zagłosują

Zgodnie z informacjami polskiego resortu dyplomacji w sześciu krajach Polacy w ogóle nie będą mogli zagłosować. Są to osoby przebywające w Peru, Chile, Kuwejcie, Wenezueli, Afganistanie i Korei Północnej.

Posłuchaj podcastu: 

DOSTĘP PREMIUM