Oscary 2021. Dariusz Wolski o nominacji: Zrobiłem 30 filmów. Cieszę się, że Akademia zauważyła ten

- Jak dostanę Oscara, będę bardzo zadowolony. Jak nie dostanę, nie będę rozczarowany - mówi Dariusz Wolski. Operator został nominowany do najbardziej prestiżowej nagrody filmowej za zdjęcia do filmu "Nowiny ze świata", w którym w głównej roli występuje Tom Hanks.
Zobacz wideo

Operator polskiego pochodzenia od lat pracuje w USA. Jest autorem zdjęć m.in. do filmów Ridleya Scotta, Tima Burtona czy serii „Piraci z Karaibów”. Nad nowym obrazem pracuje właśnie w Rzymie.

Bartosz Kondziołka: Cieszy się pan z pierwszej nominacji do Oscara?

Dariusz Wolski: Oczywiście.

Jak wyglądała praca na planie "Nowin ze świata"?

Jak przy 30 innych filmach, które zrobiłem. Poza tym, że miałem do czynienia z końmi, to nie było dużej różnicy.

Pracował pan z wieloma reżyserami i aktorami, ale pierwszy raz z Tomem Hanksem.

Bardzo miło się z nim pracuje. To sympatyczny człowiek i doświadczony aktor.

Jak wygląda kręcenie filmów w czasie koronawirusa?

"Nowiny ze świata" były zrobione wcześniej. Kiedy wybuchła epidemia, byłem w trakcie zdjęć do "Ostatniego pojedynku" Ridleya Scotta (akcja filmu rozgrywa się w XIV w.; w obsadzie aktorskiej są m.in. Matt Damon, Adam Driver i Ben Affleck; światowa premiera planowana jest na październik – red.). Musieliśmy przez to przerwać pracę. To było w zeszłym roku w marcu. Kręciliśmy na południu Francji. Wróciliśmy na plan w sierpniu do Irlandii i udało nam się skończyć. Pracowaliśmy według bardzo zaostrzonych regulacji. Byliśmy badani trzy razy w tygodniu. Nie mieliśmy kontaktu z ludźmi spoza ekipy filmowej. Teraz robię następny film we Włoszech i też są bardzo ostre protokoły antycovidowe. Też badają nas trzy razy w tygodniu, też nigdzie nie wychodzimy i też nie mamy kontaktu z ludźmi spoza ekipy.

Ten film to "House of Gucci" (reż. Ridley Scott; w obsadzie m.in. Lady Gaga, Al Pacino, Adam Driver, Jared Leto i Jeremy Irons; światowa premiera planowana jest na listopad – red.). To oparta na faktach historia morderstwa jednego ze spadkobierców rodziny Gucci, słynnych projektantów mody.

Rozmawiając z panem, patrzę przez okno na Szkołę Filmową w Łodzi. Jak pan wspomina czas, który spędził pan tu na studiach?

Bardzo dobrze. To był bardzo istotny okres w moim życiu, moment, w którym zdecydowałem się, żeby być operatorem. Dostałem się do Szkoły za drugim razem. To była bardzo skomplikowana sprawa. To było niesamowite miejsce, w którym można było wszystkiego próbować. Wszyscy czuli się artystami. Była bardzo twórcza atmosfera.

Ale szkoły pan nie skończył, bo wyjechał "na wakacje".

Tak, w tamtym czasie jechało się na wakacje, bo nie można było wyjeżdżać.

I te wakacje trwają ponad 40 lat.

Dziękuję, że mi pan policzył (śmiech). 

Wracając do Oscarów, czy 25 kwietnia wybiera się pan na galę?

Nie, bo jestem w trakcie pracy.

Jak pan ocenia szanse "Nowin ze świata" w trzech innych kategoriach, w których są nominowane, czyli muzyka, scenografia i dźwięk?

Szanse są. To ruletka. Może w którejś dostanie.

A jak pan ocenia swoje szanse?

Nie myślę o tym. Bardzo się cieszę, że Akademia zauważyła, że robię zdjęcia. Ale uważam, że Oscary to jest bardzo subiektywna rzecz, bo jest duża liczba wspaniałych filmów, które nie były nawet nominowane. To są nagrody, które są ważne dla publiczności. Jak dostanę Oscara, będę bardzo zadowolony, jak nie dostanę, nie będę rozczarowany, bo zrobiłem w życiu 30 filmów. Udało mi się, że ktoś zauważył ten.

Nominację za zdjęcia oprócz Dariusza Wolskiego otrzymali: Sean Bobbitt (“Judas and the Black Messiah”), Erik Messerschmidt (“Mank”), Joshua James Richards ("Nomadland”), Phedon Papamichael ("Proces Siódemki z Chicago"). Zwycięzców oscarowej gali mamy poznać 25 kwietnia.

Posłuchaj podcastu:

DOSTĘP PREMIUM