,
Obserwuj
Polityka

Każda władza miała swoje saloniki VIP? Lekarze przekonują: Szpitale są łupem politycznym

MSZ-M/tokfm.pl
3 min. czytania
18.06.2026 12:23

W reakcji na aferę związaną z młodym lekarzem-milionerem, Sejm w trybie pilnym pracuje nad ustawą, która umożliwi zbieranie danych na temat zarobków medyków. Liderzy koalicji rządzącej chcą pójść krok dalej i ograniczyć wysokość wynagrodzeń medyków. W innym tonie wypowiada się Naczelna Izba Lekarska. 

Rząd zapowiada zmiany po wybuchu afery dotyczącej lekarza-milionera, który pracował m.in. w Szpitalu Południowym w Warszawie
Rząd zapowiada zmiany po wybuchu afery dotyczącej lekarza-milionera, który pracował m.in. w Szpitalu Południowym w Warszawie
fot. Anita Walczewska/East News

Działania rządu ws. zarobków lekarzy to pokłosie afery, która wybuchła po ujawnieniu zarobków Dawida Kacprzyka. 28-letni lekarz bez specjalizacji, który kierował SOR-em w Szpitalu Południowym w Warszawie i pracował w innych stołecznych palcówkach, zarobił w rok 1,6 mln złotych. Jak ustalił dziennikarz Patryk Słowik, gdy Kacprzak kierował SOR-em, politycy KO mieli dostęp do saloniku VIP, korzystali z szybkiej ścieżki opieki zdrowotnej. Kacprzyk nie jest już członkiem KO, został też zwolniony ze szpitala, a jego sprawą zainteresowała się prokuratura.

Reporter TOK FM Wawrzyniec Zakrzewski przypomniał, że rząd przyspieszył prace nad ograniczeniem zarobków lekarzy. Szef PSL-u, wicepremier -  a z zawodu lekarz - Władysław Kosiniak-Kamysz komentował, że problem nie jest nowy i trzeba go jakoś rozwiązać. - Trudno jest zaakceptować sytuację, gdzie pensje lekarza zarabiającego kilkadziesiąt tysięcy złotych wzrastają o 14 proc., a nauczycielki o 3 proc. - argumentował.

Nie tylko zarobki, ale i zakaz łączenia praktyki prywatnej z publiczną?

Podobnego zdania co wicepremier jest szef rządu Donald Tusk. Premier mówił o nadużyciach i wynaturzeniach, które dotykają finansowany z publicznych pieniędzy system ochrony zdrowia. - Znajdują się ludzie, którzy wykorzystują cynicznie system, żeby zarabiać w sposób nieuprawniony gigantyczne pieniądze. Nie ma żadnego powodu, żeby udawać, że można dalej tak jechać. Skończyło się i musimy temu zaradzić - grzmiał premier.

Przedstawiciele koalicji rządowej zapowiadają, że lekarzy czeka radykalna zmiana. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie tylko opowiada się za limitami zarobków, ale jest też zwolennikiem zakazu łączenia praktyki prywatnej z publiczną oraz egzekwowania ewidencji czasu pracy lekarzy.

Zarobki lekarzy pod lupą. Będą zmiany

O ustawie, która pozwoli na weryfikację wysokości zarobków medyków po sprawdzeniu numeru PESEL, mówił w TOK FM były minister zdrowia, europoseł i lekarz Bartosz Arłukowicz. Jak wyjaśnił, dzięki temu będzie można skontrolować, czy np. ordynatorzy popołudniami pracujący w prywatnych klinikach nie wysyłają swoich pacjentów na szybkie ścieżki "w sposób dyskusyjny". - Chciałbym, żeby na zawsze odeszło w zapomnienie stare lekarskie przysłowie szpitalne: "13:00 - czas do miasta" - stwierdził.

Rząd przyjął już projekt przepisów, które pozwolą Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zbierać zanonimizowane dane o wynagrodzeniach medyków w oparciu o numer PESEL lub prawo wykonywania zawodu. Jak przyznał rzecznik rządu Adam Szłapka, zbieranie danych i ich analiza będą wstępem do wprowadzenia rozwiązań, których celem będzie ograniczenie zarobków medyków.

Redakcja poleca

Saloniki VIP dla polityków to norma. NIL ma pomysł na zmianę

Z kolei Naczelna Izba Lekarska (NIL) ma inny pomysł na zmiany. NIL apeluje, że sytuacji takich jak z salonikiem VIP w Szpitalu Południowym jest więcej, niezależnie od opcji politycznej.

- To niestety tylko wierzchołek góry lodowej - tak o tej sprawie mówił w rozmowie z TOK FM Jakub Kosikowski. - W związku z tym, że szpitale są łupem politycznym, jest normą, że właściciele szpitala dzwonią do dyrektorów czy ordynatorów, że jedzie jakiś VIP i trzeba się nim zająć. Powiem szczerze: to zjawisko powszechne, z którym mają styczność wszyscy lekarze w Polsce, którzy pracują w publicznej ochronie zdrowia - tłumaczył rzecznik prasowy NIL. I zaznaczył, że takie sytuacje miały miejsce za każdej władzy - a jest to spory problem wizerunkowy dla lekarzy.

Według Naczelnej Izby Lekarskiej jednym z rozwiązań problemu byłaby zmiana struktury właścicielskiej polskich szpitali. Wówczas, po każdych wyborach samorządowych i zmianie władzy w placówkach, nie dochodziłoby do wymiany kadry menadżerskiej.

Źródło: TOK FM