Część szczepionek przeciwko grypie trzeba będzie wyrzucić. Jaką część? Agencja Rezerw Materiałowych nabrała wody w usta

Z naszych informacji wynika, że w przychodniach zalegają dawki bezpłatnych szczepionek dla lekarzy i seniorów. Chętnych brak. Agencja milczy, mimo że z pisma ministra zdrowia z listopada wynika, że powinna takie dane posiadać.
Zobacz wideo

Już w listopadzie minister zdrowia informował, że w związku z licznymi pytaniami w tej sprawie uruchomiono adres mailowy szczepionki@arm.gov.pl, pod którym można zgłaszać chęć zwrotu niewykorzystanych szczepionek. 

2 grudnia wysłaliśmy pytania do Agencji Rezerw Materiałowych. Chcieliśmy wiedzieć, ile podmiotów zgłosiło chęć zwrotu szczepionek przeciwko grypie, co się stanie z tymi szczepionkami i czy nie można ich skierować np. do aptek, by zaszczepili się ci, którzy chcą, a nie mają czym? Agencja - mimo ponowienia pytań - do dziś nie odpowiedziała.

Tymczasem we wtorek na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia minister Michał Dworczyk przyznał, że jest problem ze szczepionkami przeciwko grypie. - Dzisiaj mamy problem ze zwrotami szczepionek ze szpitali, z punktów medycznych i brak zainteresowania ze strony aptek - stwierdził Dworczyk.

Chodzi o to, że bezpłatne szczepionki są przeznaczone dla medyków i osób 75 plus, a wielu z nich - jako, że czas uciekał, a nie wiadomo było, czy bezpłatne szczepionki dotrą czy nie dotrą - zdobyła je w aptekach i zaszczepiła się na własną rękę już wcześniej. W efekcie tych bezpłatnych dawek już nie potrzebują.

Lekarze nie wiedzą, co robić - chcieliby szczepić młodszych, by szczepionki się nie zmarnowały, ale nie mają odpowiedzi z Ministerstwa Zdrowia - pisze na Twitterze dr Magdalena Muras-Skudlarska.

"Brak możliwości wykorzystania tych szczepionek dla innych pacjentów, którzy mają uprawnienia do częściowej refundacji szczepionki to marnotrawienie finansów publicznych!" - pisze z kolei lekarka, Agnieszka Krasnowska.

Jedna z przychodni rejonowych w Warszawie. W lodówce 600 dawek

Pan Paweł jest mieszkańcem Warszawy. Był w swojej przychodni rejonowej na szczepieniu z córką. Przy okazji zapytał pielęgniarkę, czy są w ogóle szanse w tym sezonie na szczepionkę przeciwko grypie, bo w żadnej aptece nie mógł jej dostać. W odpowiedzi, pielęgniarka pokazała mu lodówkę, a w niej 600 dawek. - Okazało się, że są to bezpłatne szczepionki, które przychodnia dostała dla personelu medycznego i seniorów 75 plus - mówi nasz rozmówca.

Problem w tym, że personel już dawno, prywatnie, sam się zaszczepił, a seniorzy - w znacznej części - również. W efekcie szczepionki leżą i najprawdopodobniej będzie trzeba je zwrócić do utylizacji. - Pani pielęgniarka powiedziała mi też, że tych szczepionek jest dużo i że mogliby dostać z magazynu rezerw jeszcze dodatkową dowolną ilość, natomiast w związku z ograniczeniem od 75 lat wzwyż, młodszych tymi szczepionkami szczepić nie wolno - dodaje.

Dr Joanna Zabielska z Białegostoku też siebie i swoich pracowników zaszczepiła już wcześniej, płacąc za to z własnej kieszeni. Teraz, pod koniec grudnia, dostała kilkanaście darmowych szczepionek dla seniorów i miała problem, by je zużyć, bo chętnych jest teraz jak na lekarstwo.

Pani doktor zna przychodnie, które dostały więcej fiolek i też nie mają co z nimi zrobić. - Zapewne trzeba będzie je zwrócić do utylizacji - dodaje. Problem wziął się stąd, że szczepionki przeciwko grypie, sfinansowane przez państwo, dotarły do punktów szczepień bardzo późno.

DOSTĘP PREMIUM