,
Obserwuj
Wielkopolskie

Kościół chce wyrzucić kilkaset osób na bruk. "Sprawa jest na ostrzu noża"

Aleksandra Gruszczyńska
4 min. czytania
26.10.2024 09:12
Kilkaset osób zamieszkujących poznańskie Osiedle Maltańskie musi do końca roku opuścić swoje domy. To efekt decyzji Kościoła, który chce odzyskać swoje grunty. Miasto umywa ręce, a mieszkańcy zarzekają się, że nie mają zamiaru się wyprowadzać. - Sytuacja jest na ostrzu noża - mówił w TOK FM Maciej Szefer poznański reporter.
|
|
fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Sytuacja mieszkańców Osiedla Maltańskiego jest nie do pozazdroszczenia. Choć od ponad stu lat dzierżawią od Kościoła grunty i wybudowali na nich swoje domy, grozi im eksmisja. We wrześniu dostali pismo od firmy zarządzającej należącymi do poznańskiej kurii terenami, że do końca roku muszą opuścić swoje domy. Mieszkańcy zarzekają się, że wyprowadzać się nie mają zamiaru. Miasto umywa ręce, a poznańska kuria też nie planuje wycofać się ze swojej decyzji.

Jak mówiła tokfm.pl pani Barbara, która na Osiedlu Maltańskim mieszka od 25 lat, ksiądz proboszcz obiecywał, że mieszkańcom nic nie grozi, że ich nie zostawi. Proboszcz się jednak zmienił i zmieniła się też sytuacja mieszkańców.

- Mam 71 wiosen. Wybudowałam tu duży ekologiczny dom. Chce tu zostać. Wszyscy włożyliśmy w te domy masę serca i pieniędzy. My, starzy, chcemy umierać w domach, które kochamy, a nie pod mostem - mówi rozżalona pani Barbara.

Kościół 'rzucił im ochłap'. 'Nie uderzaję twardo, że jesteś idiotką, tylko miękko'

Afera gruntowa w Poznaniu. "Sytuacja jest na ostrzu noża"

- Z jednej strony, można powiedzieć, że nie jest to najbardziej prestiżowa i perspektywiczna lokalizacja w mieście, a z drugiej strony blisko znajduje się jeziorko maltańskie, jest też linia tramwajowa. Gdyby tam wybudować bloki, to mieszkania sprzedałyby się na pniu i to w bardzo wysokiej cenie - mówił w TOK FM Maciej Szefer, poznański reporter.

Jak dodał, obecnie na Osiedlu Maltańskim mieszka ok. 700 osób, a ich sytuacja nie jest łatwa.

Watykan najbardziej boi się... kobiet. 'Policja pilnowała nas prawie jak terrorystek'

- Ich los był zawieszony od lat. Bo to jest troszkę taka partyzantka i budowlana, i architektoniczna. Do tej pory Kościół przymykał na to oko, ale teraz zapadły decyzję, które uderzą w mieszkańców. Niewątpliwie sytuacja jest na ostrzu noża - dodał.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Reporter TOK FM został zapytany, czy mieszkańcy mogą liczyć na pomoc ze strony miasta.

- Niestety, nie każda z tych rodzin może ubiegać się o lokal socjalny, do tego kolejki do otrzymania takiego lokum są naprawdę długie, a na wynajem na wolnym ryku większości z nich po prostu nie stać - dodał w "Poranku TOK FM" Szefer.

Afera w Poznaniu. Miasto umywa ręce, Kościół nabiera wody w usta

Gość TOK FM podkreślił, że mieszkańcy taką postawą władz miasta są rozczarowani. Przytaczają, że wcześniej prezydent Jacek Jaśkowiak 'dogadał się' z Kościołem i miasto wykupiło dzierżawione od kurii przyległe grunty, po których od lat jeździła kolejka Maltanka. Trzeba jednak zaznaczyć, że wówczas chodziło o teren dużo mniejszy.

- Władze miasta rozkładają jednak ręce i mówią, że na wykup tego terenu ich po prostu nie stać. Nie ma też takich planów.

Prowadzący audycję dopytał, jak całą sprawę tłumaczy poznańska kuria. - Strona kościelna odsyła dziennikarzy do spółki, którą wynajęła do zarządzania spornymi gruntami. I to stało się dopiero wtedy, kiedy sprawą zaczęli się interesować dziennikarze - podkreślił rozmówca Piotra Jaśkowiaka.

Koniec z wycieczkami do kościoła w czasie lekcji? Kuratorium przyjrzy się sprawie

Maciej Szefer dodał, że w jego ocenie najprawdopodobniej nie dojdzie do sytuacji, w której ktoś tych ludzi zacznie siłą wyrzucać z domów. Jednak pewności, że taki scenariusz się nie ziści, także nie ma.

- Z odpowiedzi, którą otrzymałem od firmy zarządzającej gruntami, wynika, że jeśli ktoś przystąpi do negocjacji, jego sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie. Czyli być może termin wyprowadzki zostanie przedłużony. Gdybym był mało empatyczny, powiedziałbym, że takiego scenariusza należało się spodziewać. Z drugiej jednak strony, trudno się dziwić, że ludzie są zawiedzeni postawą Kościoła, który powinien być tą instytucją, która właśnie pomaga zwykłemu człowiekowi - skwitował poznański reporter TOK FM.

Spór o Osiedle Maltańskie. WyjaśniamyTeren osiedla od XII wieku należał najpierw do zakonu Joannitów, a potem parafii św. Jana Jerozolimskiego. Przed wojną został udostępniony niezamożnym osobom, by mogły uprawiać tu warzywa i owoce. Po wojnie komunistyczne władze bezprawnie przejęły teren i utworzyły tam ogródki działkowe. 30 lat temu ogródki zostały wykreślone z rejestru. Od lat większość umów dzierżawy była przedłużanych okresowo z zastrzeżeniem, że prędzej czy później nadejdzie moment, że trzeba będzie się wyprowadzić. Spółka Komandoria, która zarządza z ramienia poznańskiej kurii tym terenem, wskazuje, że na Osiedlu Maltańskim jest 290 parceli, z czego 50 jest pustych, a około 30 procent jest wykorzystywanych jako ogródki działkowe. Teren osiedla przeznaczony jest w miejskich planach zagospodarowania pod zabudowę wielorodzinną.