advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Za oknem ciepło, a w sklepach piętrzą się stosy swetrów. Ból głowy branży to dobra informacja dla nas

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
03.10.2023 09:59
Na półkach i w magazynach piętrzą się sterty swetrów i płaszczy, których nie kupujemy, kiedy za oknem zamiast jesieni, mamy wciąż letnie temperatury. Problem mają nie tylko sprzedawcy ciepłych kurtek i swetrów, ale cały łańcuch produkcji ubrań. Giganci branży kombinują więc, jak mogą. Mieliśmy już wyprzedaże sezonowe, posezonowe, teraz przyszedł czas na przedsezonowe. Jeśli sieci odzieżowe nie chcą zostać z magazynami zapchanymi po sufit pulowerami, muszą je wyprzedać w niższych cenach.
|
|
fot. Źródło: Pixbay/jarmoluk

W kalendarzu początek października, czyli jesień. Ale za oknami pełnia lata i gdyby nie fakt, że dzień w październiku jest o ponad pięć godzin krótszy, od najdłuższego w roku można by było się nabrać. Bo na oko mamy środek kanikuły, czyli królują lekkie sukienki i T-shirty. I to jest właśnie to, co spędza sen z powiek największym na świecie sieciom odzieżowym. H&M właśnie wprowadził promocję cenową na kolekcję jesienno-zimową. Częściowo swoją kolekcję przeceniła też największa polska marka odzieżowa, czyli Reserved.

Nad podobnymi akcjami - według nieoficjalnych informacji - dumają inni wielcy gracze. Bo na sklepowych półkach piętrzą się sterty swetrów. Najlepiej wciąż sprzedają się letnie bluzki i lniane spodnie. Choć jesień i zima wciąż przed nami to problem polega na tym, że w poprzednio o tej porze roku, sklepy od dawna zarabiały na ciepłej odzieży. A w tym roku okienko sezonowe będzie bardzo, bardzo wąskie. Bo po Bożym Narodzeniu handel powita już wiosnę.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>


Wszystko to znaczy, że cała branża odzieżowa zostanie na lodzie: z magazynami pod sufit wypełnionymi wełnianymi pulowerami i kardiganami. Prezes popularnej w Polsce sieci z tanią odzieżą mówi krótko: "Kiedy jest 26 stopni ciepła, jesienne płaszcze nie idą". A skoro nie idą, przejdźmy teraz do tego, co je poprzedza. Czyli do miejsca, gdzie płaszcz staje się płaszczem.

Nie wszyscy cieszą się z wyjątkowo ciepłej jesieni

Zatrzęsienie jesienno-zimowej odzieży w sklepach, to zapchane magazyny. Zapchane magazyny to kłopot dla tkalni, przędzalni i szwalni, producentów guzików, zatrzasków, zamków błyskawicznych, nici, wełny, skór i tworzyw sztucznych, wieszaków, folii, tasiemek, sznurków i klamerek. Bo po co zamawiać, projektować, produkować i wozić nowe płaszcze, skoro w sklepach i magazynach leżą góry starych? Zwłaszcza że każdy z etapów produkcji w branży odzieżowej musi się wydarzyć z ogromnym wyprzedzeniem i wymaga precyzyjnego planowania.

Po pierwsze z powodu zmienności pół roku, po drugie z powodu zmieniających się trendów w modzie, po trzecie z powozu zmiennego popytu. I choć największe sieci stawiają na fast fashion to ten fast fashion wciąż ma long run-up. Czyli długą rozbiegówkę. Ma ją aż 85 proc. sprzedaży w branży odzieżowej. Jak to działa?

Wełna na zaprojektowane w Warszawie sweterki przyjeżdża z Australii do Chin, tam chińskie przędzalnie produkują z niej przędzę, barwią na zamówiony kolor, fabryka dzierga z niej sweterki według wzoru, pakuje w pudełka i wysyła statkiem na Zachód. Wszystko po to, by trafiły w odpowiednie sezonowe okienko. Z wełnianymi sweterkiem w końcówkę letniej wyprzedaży. Gdy pogoda jest na odwrót, w handlu detalicznym mamy to, co mamy. Czyli upał, a na sklepowych półkach rześka jesień.

Ale są tacy, którzy się z tego cieszą. Kto konkretnie? To ci, którzy na półkach mają zawsze cztery pory roku. Czyli marki sprzedające tzw. odzież wielosezonową. Na przykład jeansy, koszulki z długim i krótkim rękawem, bluzy, koszule, lekkie kurtki i wszelką uniwersalną odzież nadającą się do noszenia warstwami. Jak na przykład amerykańska marka True Religion czy Abercrombie and Fitch.

Teraz o skutkach dla obu stron handlowo-pogodowego równania. Najpierw sklepy odzieżowe. Te zostaną z zamrożonym - dosłownie - towarem, który trzeba będzie zdjąć z półek i wyprzedać za ułamek ceny albo przetrzymać rok w magazynach. To drugie rozwiązanie jest tragiczne dla producentów. Nie będzie nowych zamówień, więc zostaną bez gotówki. I bez możliwości przygotowania kolejnej kolekcji, konkretnie na wiosnę.

Świat opanowała nowa epidemia. Wywołał ją wirus wysokiej inflacji i kryzysu kosztów życia

Teraz konsumenci. Przed nimi świetlana przyszłość. Bo po pierwsze największe marki odzieżowe już zostały zmuszone do przyspieszenia promocji i przed sezonowych wyprzedaży. Po drugie na koniec sezonu skala wyprzedaży może osiągnąć historyczne rozmiary. I po trzecie sieci handlujące przecenionymi towarami - na przykład TK Maxx czy amerykańskie Costco - zostaną dosłownie zasypane markową odzieżą w superatrakcyjnych cenach.

Wszystko to oznacza, że w tym sezonie świątecznym może być super tanio. Przynajmniej gdy chodzi o ciepłe palta. Pozostaje tylko jedna wątpliwość: co jeśli jesień i zima, zostaną odwołane. I to nie tylko w krótkiej, ale też długiej perspektywie? Nie będziemy wymieniać garderoby, tak jak - coraz częściej - nie wymieniamy opon.

Luz zyskają też jednocześnie australijskie owce.