Wojewodowie wydają nakazy pracy lekarzom, których zgodnie z ustawą nie można powoływać?
Twitterowy wpis profesor Agnieszki Mastalerz - Migas nie pozostawia złudzeń.
W rozmowie z TOK FM pani profesor podkreśla, że chodzi o lekarkę, która nie dość, że na co dzień udziela porad w podstawowej opiece zdrowotnej, to jeszcze w miesiącu ma kilkanaście dyżurów w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, w miejscowym szpitalu. - Zabieramy lekarza i kto ma go zastąpić? - pyta pani profesor. - Te powołania są niejako na chybił - trafił. Natomiast wydawać by się mogło, że można było stworzyć listy lekarzy, którzy przynajmniej są poza kryteriami ustawowymi, jeśli chodzi o zwolnienia z nakazów pracy - mówi Agnieszka Mastalerz - Migas.
Posłuchaj rozmowy z panią profesor:
Na Twitterze inni lekarze piszą m.in. o nakazach dla emerytów, dla kobiet w ciąży, a nawet dla osoby już nieżyjącej! Pisze o tym dr Patrycja Drozdek:
Tu z kolei wpis dr Jakuba Kosikowskiego, który pracuje w szpitalu zakaźnym w Puławach i pisze o powoływaniu lekarzy z karetek pogotowia.
Co na to wicepremier Jacek Sasin? We wtorek stwierdził, że w szpitalach jest odpowiednia liczba łóżek szpitalnych czy respiratorów. Ale, jak dodał, występują problemy, jak chociażby "zaangażowanie" części personelu medycznego.
W środę z kolei na Twitterze, pod wpisem lekarza rodzinnego Aleksandra Biesiady, chwaląc lekarza za jego zaangażowanie, napisał m.in. "nie można przy tym zamykać oczu na twarde dane - np. woj. Opolskie, gdzie ~95% lekarzy NIE stawia się na wezwanie wojewody do walki z epidemią (niestety, nie jest to wyjątek w skali kraju)".
Jak słyszymy od samych lekarzy, problemem jest też to, że niektórzy lekarze dostają nakazy pracy w szpitalu oddalonym nawet o ponad 100 km od ich miejsca zamieszkania.