Naczelna Rada Lekarska krytycznie o pomysłach ministerstwa w sprawie mapy potrzeb zdrowotnych
Mapy potrzeb zdrowotnych to dokumenty zawierające dane, analizy i prognozy, które określają potrzeby zdrowotne poszczególnych województw oraz całego kraju. To właśnie te dokumenty wskazują m.in., jaka będzie przewidywana liczba zachorowań na określoną chorobę w danym regionie kraju i jak przygotowane są do tego placówki medyczne.
Teraz Ministerstwo Zdrowia uznało, że dotychczas tworzone mapy nie spełniły oczekiwań. Wpisywano do nich w wielu przypadkach określone 'życzenia', trochę na zasadzie 'papier przyjmie wszystko'. Jednocześnie wielokrotnie był opór samorządowców i lekarzy przed zmianami - np. przed zmniejszaniem liczby łóżek na konkretnych oddziałach czy przekształceniem oddziałów w zakłady opiekuńczo-lecznicze (tzw. ZOL), dla osób starszych i obłożnie chorych.
Teraz minister zdrowia chce mieć na to zdecydowanie większy wpływ. Tak, by móc całość bezpośrednio nadzorować, ale i rozliczać - tak wynika z projektu z 4 listopada. Po co? Chodzi m.in. o planowanie strategiczne. 'Ministerstwo nabyło przez ostatnie lata doświadczenie w tworzeniu map potrzeb zdrowotnych i zbudowało zespół z odpowiednimi kompetencjami' - czytamy w uzasadnieniu projektu. Mapy mają być opracowywane raz na siedem lat.
Krytyczne wobec pomysłu resortu jest Prezydium Naczelnej Izby Lekarskiej. 'Prezydium uważa, iż mapy powinny być tworzone i analizowane na terenie danego województwa, gdyż na poziomie lokalnym najpełniej i najbardziej precyzyjnie można określić potrzeby zdrowotne społeczeństwa' - napisali lekarze w swojej opinii.
Krytykują nie tylko lekarze
Zgodnie z projektem, zmienić ma się jednak coś jeszcze. Chodzi o tworzenie regionalnej polityki zdrowotnej w poszczególnych województwach. Do tej pory odpowiadał za to wojewoda wspólnie z Wojewódzką Radą do spraw Potrzeb Zdrowotnych. Skład rady był bardzo rozbudowany - byli w niej z urzędu wszyscy konsultanci wojewódzcy, a także przedstawiciel wojewody, marszałka, NFZ, Urzędu Statystycznego, organizacji pracodawców czy szkół kształcących na kierunkach medycznych.
To, zdaniem Ministerstwa Zdrowia, powodowało, że trudno było dojść radzie do porozumienia, a w efekcie - często - szło się na ustępstwa i wpisywało do planów pomysły trudne do zrealizowania, nazwane przez resort 'listą życzeń'. 'Gdzie są wpisywane różne postulaty poszczególnych konsultantów wojewódzkich - niezależnie od oceny ich celowości' - czytamy w uzasadnieniu zmian.
Teraz zamiast polityk zdrowotnych będą regionalne plany transformacji, zatwierdzane przez resort zdrowia. Plany mają być - mówiąc wprost - 'szyte na miarę' dla poszczególnych regionów Polski. Mają zakładać, jakie wyzwania w ochronie zdrowia są tu najpilniejsze, jakie inwestycje czy zmiany należy wprowadzić najszybciej. Chodzi o to, by ustalić harmonogram prac i finansowanie.
Założono między innymi, że konsultanci wojewódzcy nie będą już wchodzić w jej skład - owszem, można ich będzie zapytać o zdanie, ale nie będzie takiego obowiązku. To budzi sprzeciw.
Samorządowcy z różnych regionów dowodzą, że nie może być tak, że z opracowywania planu mają być wyłączeni lekarze. 'Fakt, że rada, która ma się zajmować tworzeniem, monitorowaniem oraz aktualizacją wojewódzkich planów w zakresie ochrony zdrowia, nie będzie posiadała w swoim składzie konsultantów a wręcz żadnych lekarzy a jedynie urzędników, jest całkowicie niezrozumiały. Trudno sobie wyobrazić, żeby urzędnicy mieli większą wiedzę i lepsze rozeznanie w sprawach ochrony zdrowia niż lekarze specjaliści' - pisze w swojej opinii Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego za pośrednictwem Związku Województw RP.
Samorządowcy zwracają też uwagę, że Ministerstwo Zdrowia dąży do niepotrzebnej centralizacji. 'W uzasadnieniu do ustawy, jak i samej ustawie, wskazana jest pilna potrzeba centralizacji podejmowanych decyzji oraz ograniczenia wpływu na te decyzje, przez gremia nie pozostające w bezpośredniej podległości do władz centralnych' - piszą w uwagach do projektu przedstawiciele pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. I przywołują Konstytucję, w której wskazane jest, że „Ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej".
Posłuchaj podcastu!