,
Obserwuj
Polityka

Co się dzieje w PiS po wyborze Czarnka? "Teraz naszym zadaniem jest iść do przodu"

tokfm.pl, PAP
4 min. czytania
09.03.2026 10:24

Janusz Cieszyński zapewnił w TOK FM, że po wyborze Przemysława Czarnka na kandydata na premiera, po ewentualnym wygraniu wyborów przez PiS nie dojdzie do rozpadu w partii. Media informowały, że Mateusz Morawiecki zawetował kandydaturę Czarnka. - Takiego weta nie było - podkreślił poseł PiS.

Co się dzieje w PiS po wyborze Czarnka? "Teraz naszym zadaniem jest iść do przodu"
Co się dzieje w PiS po wyborze Czarnka? "Teraz naszym zadaniem jest iść do przodu"
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie najważniejsze zadanie, zdaniem Cieszyńskiego, stoi przed Czarnkiem?
  • Co Polska powinna zrobić w sprawie ETS?

W sobotę Jarosław Kaczyński, podczas konwencji w Krakowie ogłosił, że Przemysław Czarnek będzie kandydatem PiS na premiera w najbliższych wyborach parlamentarnych. Czarnek był ministrem edukacji i nauki w latach 2020-2023 w rządzie Mateusza Morawieckiego, jest też wiceszefem PiS od czerwca 2025 r. Polityk zasłynął radykalnymi poglądami i ostrymi wypowiedziami dotyczącymi m.in. środowisk LGBT, roli kobiet w społeczeństwie oraz sporów o kierunek zmian w edukacji.

Janusz Cieszyński, poseł PiS i były wiceminister zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego, stwierdził w TOK FM, że Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory wtedy, gdy będzie zjednoczone. Jak mówił, to zadanie "stoi przed Przemysławem Czarnkiem".

- Pokazać tym wyborcom, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość, a potem poszli np. do Konfederacji czy do pana Brauna, że PiS jest jedyną wiarygodną partią na prawicy - powiedział.

Odnosząc się do medialnych informacji, że może dojść do rozłamu w PiS w związku z wyborem Czarnka, powiedział: nie będzie żadnego rozłamu, chyba że będzie opisany w "Gazecie Wyborczej" lub innych mediach. - Nie wygramy wyborów, jeśli nie będziemy mieli tego, co wkłada do partii też Mateusz Morawiecki - dodał.

Dominika Wielowieyska mówiła także, że pojawiły się informacje o tym, iż Mateusz Morawiecki postawił weto wobec kandydatury Tobiasza Bocheńskiego, Przemysława Czarnka i wolał, żeby "został wskazany jakiś samorządowiec".

Cieszyński powiedział, że jest to "absolutnie nieprawda". - Po pierwsze, żadnego takiego weta nie było, po drugie, Przemysław Czarnek był ministrem w rządzie Mateusza Morawieckiego, współpracowali przez całą kadencję i to była dobra współpraca - podkreślił poseł PiS.

Dodał, że "teraz naszym zadaniem jest iść do przodu". - Nie zajmować się jakimiś wewnętrznymi konfliktami podsycanymi przez media, które chcą, żeby nam się nie udało, tylko pokazać Polakom ofertę programową i na tej podstawie wygrać wybory - powiedział.

O tym jak zareagowali na wybór Przemysława Czarnka politycy różnych partii, przeczytasz w  tym artykule:

Redakcja poleca

Przemysław Czarnek o ETS

W swoim wystąpieniu kandydat PiS na premiera ocenił, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. Według niego potencjałem Polski jest węgiel.

Do tej wypowiedzi nawiązała Dominika Wielowieyska. - Pytanie zadała Konfederacja, dlaczego tego przez 8 lat nie zrobiliście - powiedziała dziennikarka.

Cieszyński podkreślił, że aby "wprowadzić tak głębokie zmiany w Unii Europejskiej, trzeba zbudować koalicję".

- Dziś widać, że ta koalicja się rodzi, bo o wyjściu z ETS mówi Andrej Babisz (premier Słowacji - przyp. red.), Viktor Orban (premier Węgier - przyp. red.), ale nawet Friedrich Merz (Kanclerz Niemiec - przyp. red.) mówi, że to, do czego doprowadzono europejską energetykę, to jest naprawdę gigantyczny problem i kulą u nogi w rozwoju dla całego kontynentu - mówił Cieszyński.

Przekonywał, że "w tej chwili jest jak najbardziej moment na to, aby takie zmiany wprowadzać, a w momencie, w którym takiego wsparcia ze strony innych krajów nie było, trudno było się na coś takiego porywać".

Wielowieyska przywołała wypowiedzi konkurentów politycznych Czarnka, którzy zarzucili mu hipokryzję w sprawie stosunku do ETS.

- Bo jeżeli ktoś mówi o "oze-sroze", a sam ma panele fotowoltaiczne na dachu, już nie wspomnę o tym, że to rząd PiS wprowadził ulgi na zakładanie paneli na dachach, to trudno wierzyć w te zapowiedzi - powiedziała.

Cieszyński przekonywał, że "nie chodzi o fotowoltaikę na dachu". - Chodziło o to, że inwestuje się gigantyczne pieniądze w budowę wielkich farm fotowoltaicznych, które bardzo duże części Polski pozostawią trwale zmienione - z charakteru rolniczego czy np. pod turystykę - w gigantyczne farmy na wielką skalę, ludzie są przeciwni temu - dodał.

"Willa plus" i wypowiedzi o kobietach

W 2021 r. kierowane przez Czarnka Ministerstwo Nauki i Edukacji zmieniło wykaz punktowanych czasopism naukowych, co stało się przedmiotem krytyki, również na arenie międzynarodowej. W wykazie znalazły się m.in. lokalne tytuły publicystyczne, nierecenzowane, w tym teologiczne, którym przyznano taką samą liczbę punktów co renomowanym zagranicznym czasopismom. Poprzez zmiany Czarnek podwyższył punktację naukową czasopism w których publikował, w sumie o 200 punktów.

Spory polityczne wywoływały także przygotowane w czasie jego urzędowania projekty zmian w prawie oświatowym, określane w debacie publicznej jako "lex Czarnek". Zakładały one m.in. zwiększenie uprawnień kuratorów oświaty wobec dyrektorów szkół oraz większy nadzór nad działalnością organizacji prowadzących zajęcia w szkołach.

Kontrowersje wzbudził również program grantowy MEiN, nazywany w mediach "willa plus". W jego ramach organizacje pozarządowe mogły otrzymać środki na zakup lub remont nieruchomości przeznaczonych na działalność edukacyjną i społeczną. Przyznanie części dotacji stało się przedmiotem sporu politycznego oraz kontroli instytucji państwowych.

Czarnek wielokrotnie znajdował się także w centrum sporów dotyczących wypowiedzi na temat społecznej roli kobiet. W 2022 r. mówił m.in., że "kobiety są od rodzenia dzieci", co spotkało się z krytyką części środowisk politycznych i społecznych.

Źródło: TOK FM, PAP, fot.Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News