,
Obserwuj
Polityka

Czarnek nie pierwszy raz uderza w antyukraińskie nastroje. "Kolejne pół roku było okresem ataków"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
11.06.2026 09:35

Słowa Przemysława Czarnka wytykającego wiceministrowi Andrzejowi Szeptyckiemu jego ukraińskie pochodzenia wywołały burzę w Sejmie. Nie jest to pierwszy tego typu atak.  Szef Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie dr Grzegorz Kuprianowicz przypomniał w "Poranku TOK FM", wydarzenia sprzed kilku lat. - To stworzyło atmosferę bardzo trudnego funkcjonowania dla społeczności ukraińskiej w regionie - wspominał.

Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek
fot. Filip Naumienko/REPORTER
  • co jest przyczyną politycznej nagonki na wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego;
  • co wydarzyło się podczas uroczystości upamiętnienia ofiar zbrodni w Sahryniu w 2018 roku;
  • jaką rolę odegrał wtedy przyszły kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek.

Awantura po słowach Andrzeja Szeptyckiego. Głos zabrał ukraiński MSZ

- (UPA -red.) To byli, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni - powiedział w piątek na antenie TOK FM wiceminister nauki Andrzej Szeptycki. Wypowiedź była komentarzem do głośnej w Polsce sprawy nadania przez Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek sił zbrojnych imienia "Bohaterów UPA", czyli formacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską. Zapoczątkowało to polityczną burzę i nagonkę na polityka Polski 2050, mającą związek również z jego ukraińskimi korzeniami.

Dziennikarka Polsatu Dorota Gawryluk głośno zastanawiała się, "jak to jest możliwe, że człowiek pochodzenia ukraińskiego reprezentujący ukraińskie interesy jest wiceministrem w polskim rządzie". Ponadto kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zażądał w Sejmie zwołania konwentu seniorów "w celu wyjaśnienia sprawy, dlaczego w rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków" i dymisji rządu. Dołączył do niego były członek PiS Janusz Kowalski, domagający się informacji na temat "ukrainizacji" administracji publicznej.

Do sprawy szybko odniósł się marszałek sejmu Włodzimierz Czarzasty, który wypowiedzi polityków opozycji nazwał skandalem. W obronie Andrzeja Szeptyckiego stanął również rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj, nazywając wykorzystywanie ukraińskiego pochodzenia polskiego wiceministra "niedopuszczalnym".

Redakcja poleca

Uroczystości w Sahryniu. Przemysław Czarnek "przeprowadził atak"

Nastroje antyukraińskie niestety nie są niczym nowym - mówił w "Poranku TOK FM" dr Grzegorz Kuprianowicz, współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, szef Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, a także - tak jak wiceminister Szeptycki - przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Polsce.

Przypomniał tu wydarzenia z 2018 roku z Sahrynia na Lubelszczyźnie, gdzie 74 lata wcześniej polskie podziemie zabiło ponad 600 Ukraińców. Podczas uroczystości upamiętniających zbrodnię, w których uczestniczył również ówczesny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, dr Kuprianowicz mówił m.in., że "ta zbrodnia przeciwko ludzkości została popełniona przez członków narodu polskiego - partyzantów Armii Krajowej (...). Dodał wtedy, że trzeba mieć nadzieję, że "trudna przeszłość przestanie być przeszkodą w budowaniu dobrych relacji między narodami polskim i ukraińskim, między Polską i Ukrainą".

Po tym - jak opisywał dr Kuprianowicz - ówczesny wojewoda lubelski Przemysław Czarnek "przeprowadził atak na społeczność ukraińską". - Zorganizował konferencję prasową, na której wszystkich uczestników tych uroczystości (...) nazwał "ukraińskimi nacjonalistami", a uroczystości "hucpą". A mnie oskarżył i złożył do dwóch prokuratur wniosek o ściganie za znieważenie narodu polskiego. Treść mojego przemówienia w ocenie Przemysła Czarnka nosiła znamiona przestępstwa. Kolejne pół roku było okresem ataków na społeczność ukraińską i na mnie osobiście - ze strony Czarnka, mediów - nie tylko lokalnych. To stworzyło atmosferę bardzo trudnego funkcjonowania dla społeczności ukraińskiej w regionie - podkreślił gość Jacka Żakowskiego.

- Czy rząd pana jakoś bronił przed tym "czarnkizmem"? - pytał dziennikarz TOK FM.

Kuprianowicz odpowiedział przecząco i dodał, że Przemysław Czarnek został zaproszony wtedy na posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. - Była na ten temat rozmowa. Oczywiście nie miała żadnych skutków. Przemysław Czarnek w dosyć obcesowy sposób ustosunkował się do wszystkich zarzutów. Inni członkowie komisji mieli nawet taką refleksję, że jeżeli ktoś miał wątpliwości co do sposobu postrzegania rzeczywistości przez Przemysława Czarka, to po tym posiedzeniu takich wątpliwości już raczej nie miał - wspominał. 

Redakcja poleca

W sierpniu 2018 roku prokurator IPN w Lublinie odmówił wszczęcia śledztwa, wskazując, że nie znalazł uzasadnienia do wszczęcia śledztwa ws. wypowiedzi dr Kuprianowicza. Później podobną decyzję podjęła Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

Źródło: TOK FM, tokfm.pl