,
Obserwuj
Polityka

Kowal w TOK FM o atakach "twardego frontu". "Nic nie zrobię, że faszole na mnie plują"

3 min. czytania
09.06.2026 10:46

Prof. Paweł Kowal przekonywał w "Poranku TOK FM", że "w interesie Polski nie leży podgrzewanie sporu z Ukraińcami". - Dobrze służą Polsce ci, którzy budują relacje polsko-ukraińskie, bo to nie służy Rosji - mówił przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Komentując falę ataków pod swoim adresem, stwierdził, że idzie "szlakiem wyznaczonym przez Karola Wojtyłę".

prof. Paweł Kowal
prof. Paweł Kowal
fot. Stach Antkowiak/REPORTER

Kapituła Orderu Orła Białego przedstawiła swoje stanowisko prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Ale nie ujawniono treści dokumentu. 

Maciej Kluczka pytał w "Poranku TOK FM" prof. Pawła Kowala, czy może to świadczyć o trwających rozmowach, negocjacjach między Polską i Ukrainą.

- Wszystko tutaj może być - stwierdził szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. 

Kłamstwa i absurdy w atakach na Kowala

Prof. Kowal opowiedział również o atakach, których jest ofiarą. - Uformował się dzisiaj twardy front ludzi od Leszka Millera po skrajną prawicę, który każdego dnia szuka okazji, czasem kłamstw, czasem absurdu [by mnie atakować - przyp. red.]. Ale nie będę schodził z tej drogi - deklarował  pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy. I tłumaczył, że nie dał nikomu najmniejszych powodów do tego, by nazywać go np. "służalczym politykiem wobec Ukrainy". - Nie zaogniam, bo wiem, że dla Polski jest niebezpiecznie, jeśli Rosja wchodzi pomiędzy Polskę a Ukrainę - podkreślił gość "Poranka TOK FM". 

Jak przypomniał, w ubiegłym tygodniu została rozpuszczona nieprawdziwa informacja, że Kowal stoi na czele funkcjonującej w Polsce "siatki banderowskiej". - Ludzie na poważnie to komentowali, pewna gazeta przedrukowała to jako opinię - mówił rozmówca Macieja Kluczki.

Poseł jest przekonany o tym, że polski polityk ma w tych sprawach "stać na straży polskiej racji stanu" i pilnować, żeby nie dochodziło do konfliktu polsko-ukraińskiego, polsko-litewskiego czy innych sporów w Europie Środkowej.

Nakręcone relacje polsko-ukraińskie. "Jakbyśmy mieli wojnę"

Poseł KO pytany przez Kluczkę o dalsze polsko-ukraińskie rozmowy, stwierdził, że ich stawką jest nie chwilowe wrażenie, ale mądrość. - Nie stawiajmy wozu przed koniem. Wrogiem jest Rosja - podkreślił przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych

Redakcja poleca

- Niektórzy tak nakręcili relacje polsko-ukraińskie w ostatnich dniach, jakbyśmy mieli wojnę z Ukrainą. Nie idźmy tą drogą - apelował prof. Kowal. W jego opinii w cenie są obecnie "wszyscy, którzy mają chłodną głowę".

- Co ja zrobię, że faszole na mnie plują? Niech plują - stwierdził, przypominając, że - wbrew temu, co mówi rosyjska propaganda - trwają kolejne ekshumacje na Wołyniu.

Co powiedział Szeptycki? 

Dla gościa "Poranka TOK FM" polityczna awantura - po słowach wiceministra Andrzeja Szeptyckiego w TOK FM, nie była zaskoczeniem.  - Jest gorący czas. Trzeba mówić precyzyjnie i krótko. Z polskiego punktu widzenia dzisiaj UPA to jest przede wszystkim organizacja, która dokonała zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej - podkreślił. Przypomnijmy, że Szeptycki stwierdził, iż dla niektórych Ukraińców UPA to "tacy trochę ukraińscy żołnierze niezłomni".

Prof. Kowal skrytykował tych, którzy zajęli się prześwietlaniem rodziny wiceministra Szeptyckiego. - Haniebne jest mówienie, że w Polsce nie może być kimś ważnym ktoś, kto ma inną narodowość niż polską. Cała historia wielkiej Polski polega na tym, że w Polsce ministrem, artystą, sportowcem, kimkolwiek ważnym może być każdy, kto jest obywatelem polskim, a niekoniecznie narodowości polskiej - powiedział gość TOK FM. 

Źródło: TOK FM