Fajerwerki i petardy będą zakazane? Posłanka KO: Nawet branża dostrzega problem
- Mam nadzieję, że w przyszłym roku uchwalimy przepisy zakazujące używania fajerwerków. Mamy obecnie trzy projekty ustaw w tej sprawie - powiedziała w TOK FM posłanka KO Katarzyna Piekarska.
- Posłowie będą pracować nad przepisami zakazującymi używania materiałów pirotechnicznych;
- Na stole leżą już trzy projekty ustaw w tej sprawie;
- - Do celu dochodzi się ewelucją, więc jest nad czym pracować - mówiła w TOK FM posłanka KO Katarzyna Piekarska.
Sylwestrowa zabawa rozpocznie się lada chwila. Razem z nią ruszy kanonada sztucznych ognii, petard i fejerwerków. Choć od lat pojawiają się apele, by z nich zrezygnować, część Polaków nadal nie wiedzi problemu w ich odpalaniu. Wkrótece jednak używanie materiałów pirotechnicznych przez zwykłych obywateli może zostać zakazane prawnie. O tym, jak wyglądają pracę nad wprowadzeniem ustawy zakazującej używania fajerwerków opowiadała w TOK FM posłanka KO Katarzyna Piekarska.
Jak wyjaśniła, posłowie mieli zająć się tym tematem jeszcze w 2025 roku, ale został on "przełożony", bo na grudniowym posiedzeniu Sejmu trzeba było finiszować weto prezydenta Nawrockiego do ustawy łańcuchowej.
- W tej chwili mamy aż trzy projekty ustawy w tej sprawie - wyjaśniła w "Wywiadzie Politycznym" Piekarska. Jak dodała, branża fajerwerkowa chyba się przestraszyła konsekwencji, bo po raz pierwszy wysłała także swoje propozycje do ustawy, a do tej pory nie chciała w procesie legislacyjnym uczestniczyć.
- Propozycje branży dotyczą chociażby stworzenie stref, w których strzelanie byłoby zakazane - podkreśliła posłanka. W jej ocenie istotne jest to, że sama branża zaczęła dostrzegać problem i że ograniczenia są konieczne. Rozmówczyni Macieja Kluczki wytłymaczyła, że projekt Koalicji Obywatelskiej zakłada rezygnację z tych najgłośniejszych fajerwerków, więc jest to najbardziej kompromisowe rozwiązanie.
- Zmienia się nastawienie opinii publicznej do tego tematu. Pod projektem obywatelskim o zakazie używania fajerwerków podpisało się aż pół miliona osób, a to o czymś świadczy - zaznaczyła polityczka. I jak dodała, doświadczenie pokazuje, że "do trwałych zmian prowadzi nie rewolucja, a delikatna ewolucja, i do celu trzeba dochodzić małymi kroczkami".
- Jest nad czym pracować. Jestem przekonana, że w przyszłym roku uchwalimy odpowiednie przepisy i w styczniu 2027 roku będą już obowiązywać - podsumowała gościni TOK FM.
Źródło: TOK FM/ Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER