,
Obserwuj
Polityka

Od TV Republika po dom rodzinny Nawrockiego. Wszystko, co trzeba wiedzieć o sprawie alarmów

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
01.06.2026 17:05

W ostatnich tygodniach służby interweniowały m.in. w domu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego, w mieszkaniach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego czy szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza - zawsze był to fałszywy alarm. Ile osób zostało zatrzymanych do tej pory? W tym tekście znajdziesz wszystkie dotychczas znane informacje uporządkowane chronologicznie.

Marcin Kierwiński
Marcin Kierwiński
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie były okoliczności każdego z fałszywych zgłoszeń;
  • kto został zatrzymany ws. fałszywych alarmów;
  • dlaczego PiS żąda dymisji szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego;
  • jakie były okoliczności podobnych incydetów, mających miejsce w okresie rządów PiS.

Seria fałszywych zgłoszeń ws. osób związanych z prawicą [KALENDARIUM]

Seria prowokacji wobec osób związanych z prawicą zaczęła się 13 maja od zgłoszenia ws. fałszywego alarmu bombowego w siedzibie Telewizji Republika przy placu Bankowym w Warszawie. Kolejne zgłoszenie wpłynęło 14 maja - dotyczyło rzekomego pobicia na terenie siedziby stacji.

15 maja policja otrzymała zgłoszenie, z którego wynikało, że w mieszkaniu przy ul. Wiktorskiej w Warszawie "znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu". Na miejsce pojechał patrol policji. Okazało się, że w lokalu mieszka Tomasz Sakiewicz - szef Telewizji Republika. Według szefa prawicowej stacji policjanci wtargnęli do jego domu siłą, twierdząc, że znajduje się w nim "dziecko w zagrożeniu", nie wylegitymowali się, bezprawnie przeszukali mieszkanie oraz zakuli w kajdanki jego asystentkę, która była na miejscu.

Asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II na Mokotowie przekazała później, że kobieta została zakuta w kajdanki ze względów bezpieczeństwa, ponieważ "nie chciała się przedstawić ani współpracować z policjantami". Zaprzeczyła też przeszukaniu mieszkania przy Wiktorskiej. Jak podkreśliła, asystentka pozostała w kajdankach tylko "na czas wyjaśnienia sytuacji" i nie została zatrzymana.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem w sprawie fałszywych alarmów został zatrzymany 53-latek, mieszkaniec jednego z podwarszawskich powiatów. Mężczyzna został zwolniony już w niedzielę (17 maja), ponieważ okazało się, że fałszywego zgłoszenia dokonał ktoś inny, wykorzystując jego dane i włamując się na jego pocztę.

W nocy z 16 na 17 maja zamówiono pizzę na adres Sławomira Cenckiewicza. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego poinformował o tym w długim wpisie, podkreślając, że do podobnych incydentów w ciągu ostatnich "kilku dni" doszło także w przypadkach kancelarii należącej do jednego z liderów Konfederacji Sławomira Mentzena oraz wspomnianej Telewizji Republika.

W niedzielę 17 maja przed posesją Jarosława Kaczyńskiego przy ul. Mickiewicza na warszawskim Żoliborzu pojawił się patrol policji, który chciał dokonać przeszukania terenu wokół domu, ponieważ otrzymano zgłoszenie o podłożonym tam ładunku wybuchowym.

18 maja policja weszła do siedziby innej prawicowej stacji - w Polsce24 - po fałszywym zgłoszeniu dotyczącym rzekomych materiałów wybuchowych.

Również 18 maja Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Administracji kierowane przez Marcina Kierwińskiego informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".

20 maja (środa) wieczorem doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia dotyczącego Telewizji Republika i prezesa PiS. W trakcie programu Jarosław Olechowski odebrał telefon od pracownika pizzerii chcącego potwierdzić miejsce dostawy kebaba na adres Jarosława Kaczyńskiego. Był to pierwszy z kilku podobnych telefonów do stacji. Oprócz ul. Mickiewicza w fałszywych zgłoszeniach pojawił się też adres w Katowicach.

23 maja (sobota) ofiarą fałszywego alarmu po raz drugi stał się Sławomir Cenckiewicz. "Prowokatorzy sięgnęli również i po adres mojego prywatnego mieszkania i pod pozorem samobójstwa i zaczadzenia dzieci ściągnęli policję, straż pożarną, a całe osiedle postawili na nogi! Interwencja była spektakularna, bo strażacy z dachu osiedla wbili się na balkon… Szczęśliwie - a nie było mnie w domu - służby nie weszły do mieszkania!" - napisał na platformie X były szef BBN.

Również 23 maja, o godz. 19:33, służby dostały SMS-em - jak się potem okazało - fałszywe zgłoszenie dotyczące pożaru w mieszkaniu w Gdańsku, w którym wychował się prezydent Karol Nawrocki i które obecnie zamieszkuje jego matka. Chwilę później nadeszło kolejne zgłoszenie - tym razem dotyczące zatrzymania krążenia. W momencie interwencji w lokalu nikogo nie było, dlaczego strażacy wyważyli drzwi.

W reakcji na doniesienia z Gdańska odbyło się pilne spotkanie służb podległych MSWiA, a następnego dnia - odprawa w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. W poniedziałek 25 maja Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Konsekwencją serii incydentów było także powołanie przez MSWiA zespołu, w skład którego wchodzą specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa, specjaliści NASK-u i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Zatrzymania

Do pierwszego zatrzymania ws. fałszywych alarmów doszło 21 maja. 20-latek o pseudonimie "Bomber" już wcześniej podejrzewany był o udział w grupie odpowiedzialnej za kilkaset fałszywych alarmów. Młodemu mężczyźnie zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej - podejrzany nie przyznał się. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.

24 maja zatrzymano drugą osobę - 21-latka. Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna kierował grupą i brał udział w wywołaniu kilkunastu fałszywych alarmów. Podejrzany częściowo przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów. Również został tymczasowo aresztowany.

27 maja Marcin Kierwiński poinformował o trzeciej osobie. Chodziło o zatrzymanego dzień wcześniej 19-letniego Wiktora P. o pseudonimie "Barmanik". Według informacji Onetu rok temu P. zapowiedział zamach bombowy w budynku mieszkalnym, a w sprawie interweniowała ABW. Został zwolniony z aresztu zaledwie trzy tygodnie przed obecnym zatrzymaniem.

28 maja premier Donald Tusk potwierdził informację o czwartej zatrzymanej osobie w sprawie fałszywych alarmów m.in. w sprawie TV Republika.

30 maja policja przekazała, że zatrzymała piątego mężczyznę. "Jest podejrzany o wykonanie w dniu 18 maja br. dwóch połączeń telefonicznych na numer alarmowy 112, informując o groźbie zdetonowania ładunku wybuchowego na terenie jednej ze stacji telewizyjnych. (...) Mężczyzna przyznał się do zarzuconego czynu. Policjanci zabezpieczyli na miejscu dwa telefony komórkowe oraz komputer" - podano w komunikacie. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu.

31 maja Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu 48-letniego adwokata, który - podszywając się pod różne osoby - miał wysyłać do instytucji i organów publicznych zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów, których ofiarami mieli być m.in. prezydent Karol Nawrocki oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jak zaznaczył szef MSWiA Marcin Kierwiński, zatrzymanie to nie ma związku z serią fałszywych alarmów dotyczących m.in. Telewizji Republika.

Osoba, która stoi za fałszywym alarmem dotyczącym mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego nie została jeszcze namierzona.

Za czyn polegający na wywołaniu fałszywego alarmu grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, a jeśli powiadomienia z ostatnich dni były przypisane jednej osobie - nawet do 15 lat.

Dlaczego PiS żąda dymisji Marcin Kierwińskiego?

Sprawa fałszywych alarmów dotyczących osób związanych z opozycją stała się elementem politycznej przepychanki z rządem. 25 maja wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydat partii na premiera Przemysław Czarnek poinformował, że klub PiS złoży w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Ponadto posłowie Piotr Uściński i Agnieszka Wojciechowska van Heukelom przekazali, że rozpoczęto interwencję poselską w MSWiA. - To bardzo źle, że państwo nie radzi sobie z dbałością o mienie i o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Wejście służb do mieszkania prezydenta oznacza, że po prostu państwo nie jest w stanie zabezpieczyć się przed prowokacjami - stwierdził Uściński.

Politycy PiS - w tym Uściński czy szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki - zarzucają służbom także nieuzasadnione użycie siły podczas próby wejścia do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego. - Policja ma obowiązek reagować na zgłoszenie o zagrożeniu życia ludzkiego. Nazywanie działania zgodnego z procedurami atakiem jest czymś obrzydliwym - odpowiedział im Kierwiński.

Przypadki podszywania się pod cudzy telefon w 2022 roku. Wśród ofiar m.in. były szef CBA

Nie każdy pamięta, że w styczniu 2022 roku - w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy - również dochodziło do podobnych incydentów.

21 stycznia 2022 roku Paweł Wojtunik, w latach 2009-2015 szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a dziś członek zarządu Orlenu, zamieścił na platformie X wpis, w którym poinformował o telefonie do jego córki. "Nie wiem, kim jesteście kanalie ani dlaczego to robicie moim dzieciom, ale podszycie się pod mój numer i zadzwonienie wczoraj w nocy do mojej córki z informacją 'Twój tata nie żyje, nie oddycha, dzwonię z jego telefonu' przekracza wszelkie normy i granice…" - pisał Wojtunik. Na jego posesję była także wzywana straż pożarna.

Również w styczniu 2022 roku z telefonu córki obecnego posła KO mec. Romana Giertycha ktoś wykonał serię fałszywych alarmów bombowych. Innym razem ktoś groził jej śmiercią dzwoniąc z numeru mec. Jacka Dubois. "Ktoś metalicznym, komputerowo zmienionym głosem odczytał, że tym razem dawkę trucizny dobiorą prawidłowo" - opisywała Maria Giertych.

Ofiarą oszustów padł także prof. Marcin Matczak, prawnik z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Osoba podszywająca się pod CBA poinformowała go, że nie żyje jego syn - Michał Matczak, znany jako raper Mata.

Głos w sprawie zabrał wówczas rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. "To, co tutaj jest ewidentne i co ewidentnie rzuca się w oczy, to dobór tych, którzy zostali zaatakowani; wpisujące się w logikę sporu politycznego w Polsce. Koresponduje też z debatą publiczną w naszym kraju i widać, że te ataki służą do zaogniania sporu politycznego - do wpływania na dyskurs publiczny" - wskazywał wówczas, że sprawę wyjaśniają prokuratura i policja. Nie doszło jednak do żadnych zatrzymań.

Posłuchaj:

Jak szybko dyspozytor ratownictwa medycznego może ocenić, czy zgłoszenie jest prawdziwe czy fałszywe? Czy system ratownictwa medycznego umożliwia lokalizację osoby dzwoniącej? O jego funkcjonowaniu mówił w TOK FM Michał Borowczyk, główny dyspozytor medyczny w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

W Polsce od kilkunastu dni mamy do czynienia z serią fałszywych alarmów. Jak powinny działać polskie służby? M.in. o reakcji państwa na te powiadomienia rozmawialiśmy z Andrzejem Mroczkiem, ekspertem w obszarze przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, terroryzmu oraz terroru kryminalnego z Uniwersytetu Civitas.

Źródło: tokfm.pl, TOK FM, PAP, Onet, x.com, Interia