Gorąco w Sejmie. Giertych skomentował sprawę maili Kurowskiej
- Proszę, aby marszałek rozważył i przedstawił Sejmowi informację, czy e-maile zostały wysłane - mówił w środę w Sejmie Roman Giertych. Chodzi o wiadomości Marii Kurowskiej ws. Funduszu Sprawiedliwości. Posłanka PiS zaprzecza, żeby wysłała jedną z ujawnionych przez Onet wiadomości.
Gorąco w Sejmie. Giertych skomentował sprawę maili Kurowskiej
W poniedziałek Onet przedstawił dowody potwierdzające prawdziwość ujawnionej przez portal w środę korespondencji mailowej Marii Kurowskiej. Posłanka nieistniejącej już Suwerennej Polski z Podkarpacia miała zabiegać o wpływ na decyzje finansowe Funduszu Sprawiedliwości w 2020 roku, kiedy szefem resortu sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro.
Jak czytamy, Kurowska "chciała kontrolować umowy podpisywane w gminach jej okręgu wyborczego; wskazywała konkretne kwoty, które miały trafiać do ściśle określonych instytucji, a nawet poganiała urzędników resortu".
Po początkowych tłumaczeniach, że posłanka zabiegała tylko o fundusze dla swojego regionu i nie ma w tym nic złego, posłanka Kurowska zmieniła wersję i przekonywała, że nigdy takiej wiadomości nie wysłała.
W środę w Sejmie do sprawy nawiązał poseł KO Roman Giertych. Poprosił, żeby marszałek sprawdził, czy ze skrzynki Kancelarii Sejmu takie wiadomości zostały wysłane. - Pan marszałek może ustalić to w ciągu 15 minut - powiedział.
Na sali zrobiło się głośno, a posłanka Kurowska podeszła do mównicy. Marszałek Czarzasty nie pozwolił jej jednak zabrać głosu.
- Uprzejmie informuję, że sprostowanie jest wtedy, kiedy się prostuje słowa wypowiedziane przez posła. Pani poseł nie zajęła żadnego stanowiska - powiedział. I dodał, że sprawa zostanie rozważona.
Źródło: Interia, Onet /tokfm.pl