Nowe informacje ws. amerykańskich żołnierzy w Polsce. Co wiemy? "Nie będzie więcej"
Co oznacza deklaracja Donalda Trumpa ws. amerykańskich wojsk w Polsce? - Amerykanie mogą komponent wojsk lądowych - brygadę pancerną - zamienić na odpowiedni ekwiwalent. Na przykład w postaci dodatkowych baterii Patriotów albo jakiegoś komponentu sił powietrznych - ocenił w TOK FM gen. dyw. w st. spocz. Leon Komornicki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co dalej z obecnością amerykańskich żołnierzy w Polsce?
- Co najbardziej przydałoby się polskiej armii?
Donald Trump ogłosił w czwartek wieczorem, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy. Decyzję uzasadnił zwycięstwem wyborczym Karola Nawrockiego i relacją z polskim prezydentem. "Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych żołnierzy potwierdza, że relacje polsko-amerykańskie są bardzo silne, a Polska jest modelowym i żelaznym sojusznikiem" - skomentował we wpisie na platformie X minister Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ilu więc będzie amerykańskich żołnierzy w Polsce? Jacek Żakowski pytał o to w "Poranku TOK FM" generała dywizji w stanie spoczynku Leona Komornickiego.
- Nie będzie więcej, a ten stan może być nieco uszczuplony - ocenił były zastępca Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Jak wyjaśnił, "Amerykanie mogą komponent wojsk lądowych - brygadę pancerną - zamienić na odpowiedni ekwiwalent". - Na przykład w postaci dodatkowych baterii Patriotów albo jakiegoś komponentu sił powietrznych. To nam się bardziej przyda, niż ta brygada pancerna, bo nasza obrona powietrzna i zdolności w zakresie obrony przeciwdronowej są na poziomie niedostatecznym, nie zagwarantują zachowania żywotności i odporności państwa i sił zbrojnych. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, nie konfabulować - stwierdził gość "Poranka TOK FM".
Amerykańscy żołnierze w Polsce
Zdaniem eksperta nasza armia nie potrafiła zaimplementować doświadczeń, jakie płyną z trwającej od 2022 roku wojny w Ukrainie.
- Już mi się ręce trzęsą - przyznał Jacek Żakowski, komentując ocenę, jaką polskiej armii - w kwestiach dotyczących m.in. obrony przed dronami - wystawił gen. Komarnicki.
Jak ocenił gość "Poranka TOK FM", "zatrzymaliśmy się w czasie, skupialiśmy się na kibicowaniu armii ukraińskiej". - Nie przekuliśmy tego na określone zdolności. Póki co wydajemy ogromne pieniądze na zakup sprzętu, ale to początek drogi (...). Musimy iść w kierunku automatyzacji, robotyzacji, dronizacji. Czołgów to nie wyeliminuje, są potrzebne, ale w odpowiednich proporcjach - wyjaśnił.
Były zastępca Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zilustrował sytuację danymi, które dotyczą dronów. Jak mówił, obecnie Rosja jest w stanie produkować prawie 3 mln dronów rocznie, z czego ok. 40 proc. to groźne Kamikadze. - A my produkujemy 400 rocznie, a mała Chorwacja 450 tysięcy. Takie mamy osiągnięcia, mimo wielu firm, które powstały. Tylko nie mogą się przebić - mówił gen. Komornicki.
Źródło: TOK FM