"Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu". Szokujące słowa Czarnka
Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu, jak jeżdżę na rowerze. Nikomu nie zagraża - stwierdził Przemysław Czarnek. To jego odpowiedź na pytanie o zakaz trzymania psów na łańcuchach, który ostatnio został przegłosowany w Sejmie.
"Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu". Czarnek: Inaczej nie mógłbym jeździć na rowerze
Trzymanie psa na uwięzi, na przykład na łańcuchu, zostanie zabronione - zdecydowali pod koniec września posłowie, uchwalając nowelizację ustawy o ochronie zwierząt. Dotychczasowe przepisy pozwalały na trzymanie zwierząt domowych na uwięzi nie dłużej niż 12 godzin na dobę.
W Radiu Zet Bogdan Rymanowski przeczytał Przemysławowi Czarnkowi pytanie słuchacza: "Czy nie wstyd panu, że to Koalicji 15 października udało się wprowadzić zakaz trzymania psów na łańcuchach, a nie Prawu i Sprawiedliwości, któremu przewodzi bodaj największy miłośnik zwierząt w Polsce?".
- Jak jeżdżę na rowerze, to jestem szczęśliwy, gdy widzę psa uwiązanego na łańcuchu, a nie takiego, który biega luźno. Dlatego że pies uwiązany na łańcuchu ma przy sobie miskę z wodą, jedzenie, budę i nie zagraża nikomu, kto obok przejeżdża - odparł były minister edukacji.
Jak dodał, nie chciałby, żeby "teraz trzeba było uwalniać te wszystkie psy z łańcuchów", a on "nie mógłby jeździć na rowerze po wsiach". - Niech pan nie trywializuje sytuacji - zwrócił się do autora pytania. - Psy będące na łańcuchach wcale nie są źle traktowane przez swoich gospodarzy. Dużo gorzej są traktowane psy bezpańskie, które wałęsają się gdzieś po wsi bez jedzenia i picia - podkreślił polityk PiS.
Źródło: Radio Zet, TOK FM