Kłopoty wiceszefa MSZ. "Polityk powinien świecić przykładem"
Czy Władysław Teofil Bartoszewski stanowi obciążenie dla ludowców? - pytała w TOK FM Karolina Lewicka. Jakub Stefaniak unikał jednoznacznej odpowiedzi na temat kłopotów, jakie ma wiceminister spraw zagranicznych. Deklarował, że "polityk zawsze powinien świecić przykładem i być wzorem".
Władysław Teofil Bartoszewski jest posłem i jednym z wiceministrów spraw zagranicznych. O zarzuty i niewyjaśnione do końca sprawy, jakie towarzysza politykowi od lat, Karolina lewicka pytał swojego gościa - Jakuba Stefaniaka. - Czy Bartoszewski stanowi obciążenie dla ludowców? Przypomnę, że wiceszef MSZ nie ma poświadczenia bezpieczeństwa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, za to ma na koncie nieprawomocny wyrok: powinien zwrócić - z odsetkami 27 000 000 zł za przyjęcie majątku swojego ojca chrzestnego - przypomniała prowadząca "Wywiad polityczny".
- Powiem szczerze, że jestem pokoleniem, które wychowało się na Bartoszewskim, także Władysławie i nazwisko Bartoszewski nie może się kojarzyć z obciążeniem. Natomiast nie wiem, jak wygląda sytuacja z poświadczeniem - odpowiedział zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który - jak wiceszef MSZ - związany jest z Polskim Stronnictwem Ludowym.
Kłopoty Bartoszewskiego. "Pytam pana, jako członka PSL-u"
Kiedy Lewicka przypomniała, że informacja o braku poświadczenia to nie są spekulacje, gość TOK FM, powtórzył, że "tej sprawy nie zna". - Natomiast jego praca w ramach Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest oceniana bardzo dobrze. Jest bez wątpienia ekspertem - przekonywał. Dziennikarka przypominała dalej. - Bartoszewskim miał przejąć trzy mieszkania, obrazy i 1 000 000 funtów znanego mecenasa sztuki - Andrzeja Ciechanowieckiego, prywatnie swojego ojca chrzestnego (...). Według "Gazety Wyborczej" Bartoszewski zmyślił też część swego życiorysu. Na przykład od lat mówi, że walczył z komunistami poprzez współpracę z Niezależną Oficyną Wydawniczą NOWA, ale założyciele wydawnictwa nie widzieli go. Oczywiście Bartoszewski się broni, że to atak polityczny - podkreśliła.
- Myślę, że dobrze by było, zapytać u źródła, czyli zaprosić pana ministra do studia - zaczął Stefaniak.
- Ale ja pytam pana, jako członka PSL-u - wtrąciła Lewicka.
- Gdzieś czytałem o tym, że sprawa jest w sądzie, chyba już w apelacji. Więc trudno mi jest się odnosić do sytuacji, kiedy nie zapadł chyba prawomocny wyrok. Poczekajmy na rozstrzygnięcia - mówił.
- Nie uważa pan, że warto być przyzwoitym? - dopytywała dziennikarka TOK FM, przypominając, że pierwszy wyrok ws. Bartoszewskiego zapadł w 2024 roku, więc było dużo czasu, żeby się ze sprawą zapoznać. - Zastanawia się, czy PSL ma w siedzibie te obrazy ojca chrzestnego - dodała.
- Nie, nie żartujmy (...). Każdy polityk powinien dochodzić swoich racji, powinien się bronić samodzielnie. Są jednak w Polsce sytuacje, gdzie wyrok I instancji różni się od kolejnych. Nie staję po żadnej ze stron, polityk zawsze powinien świecić przykładem i być wzorem. Natomiast nie umiem odpowiedź na pani pytania, bo tej sprawy nie znam, ona mnie bezpośrednio też nie dotyczy. Myślę, że warto pana ministra o to osobiście zapytać - powtórzył zastępca szefa KPRM.
Przypomnijmy, że premier Tusk zapowiedział w lipcu, że drugą odsłoną rekonstrukcji rządu będą zmiany wśród wiceministrów.