,
Obserwuj
Polityka

Ministrowi Żurkowi puściły nerwy na konferencji. "Prosiłbym, żeby pan się zreflektował"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
12.11.2025 18:39

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas konferencji prasowej ministra sprawiedliwości. Podczas serii pytań minister "zaliczył" ostre spięcie z dziennikarzem TVP Republika. - Będę współpracował ze służbami, na pewno nie z panem. To afera Republiki, która podbija ten bębenek - powiedział Waldemar Żurek. 

  • Prezydent Karol Nawrocki odmówił awansów i nominacji sędziowskich dla 46 osób;
  • Specjalną konferencję prasową w tej sprawie zorganizowało ministerstwo sprawiedliwości; 
  • Podczas serii pytań minister Żurek stracił cierpliwość do dziennikarza Telewizji Republika. 

W środę doszło do tąpnięcia na polskiej scenie politycznej. Prezydent Karol Nawrocki  w specjalnym oświadczeniu dla mediów poinformował, że odmawia nominacji dla 46 sędziów. Prezydent powołał się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2012 roku, które rozstrzyga o tym, że prezydent RP nominuje sędziów oraz ma możliwość odmówić ich nominacji. 

- Przez najbliższe 5 lat żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny nie może liczyć na nominację sędziowską i awans - wyjaśnił Nawrocki. 

Decyzja prezydenta odbiła się głośnym echem w świecie prawników. Jak mówił w tokfm.pl członek Trybunału Stanu, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mecenas Przemysław Rosati, odmowa nominacji dotyczy tak naprawdę osób, które przeszły procedurę, tak należy założyć, przed Krajową Radą Sądownictwa ukształtowaną po 2018 roku. -  To jest też o tyle ciekawe, że dotychczas prezydent nie miał wątpliwości co do prawidłowości tej procedury - stwierdził w rozmowie z tokfm.pl Rosati

Decyzję prezydenta komentowali także politycy. - Źle oceniam brak nominacji sędziowskich przez prezydenta i próbę konfliktowania się coraz bardziej z ministrem sprawiedliwości - stwierdził w rozmowie z PAP wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, to nigdy nie służy niczemu dobremu. Z kolei premier Donald Tusk porównał ruch prezydenta do doktryny byłego kandydata na prezydenta nieżyjącego już Krzysztofa Kononowicza. - Żeby nie było niczego - czyli doktryna Kononowicza w Pałacu Prezydenckim - napisał premier na platformie X.

Głos w sprawie decyzji Nawrockiego zabrał także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej minister zaznaczył, że czeka na listę nazwisk osób, którym prezydent odmówił nominacji lub awansu. Żurek dodał także, że ważne będzie pisemne uzasadnienie tej decyzji, bo "może dzięki temu poznamy klucz rozumowanie prezydenta". Szef resortu sprawiedliwości dodał, że prezydent nie może przypisać sobie władzę, której nie daje mu konstytucja, a najwyraźniej chce to robić. Żurek stwierdził, że tylko w jednym przypadku mógłby "przyklasnąć" decyzji Nawrockiego.

Polecamy

- Jeżeli w uzasadnieniu prezydent napisze, że te 46 osób przeszło przez "neoKRS", a prezydent odmówił im, dlatego że była wadliwie ukształtowana Krajowa Rada Sądownictwa - wyjaśnił minister sprawiedliwości. 

Spięcie podczas konferencji prasowej ministra Żurka 

Po oświadczeniu Waldemara Żurka doszło do serii pytań. Dominowały oczywiście te związane z konferencją poświęconą decyzji prezydenta. Pojawiły się również pytania dotyczące byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który w środę "złożył prokuraturze propozycję nie do odrzucenia", w której proponuje, by mógł zostać przesłuchany  w Budapeszcie lub Brukseli. Dziennikarze pytali także o europosła PiS Daniela Obajtka, któremu prokuratura postawiła zarzuty. Minister Żurek na wszystkie pytania dziennikarzy odpowiadał.

Do nieprzyjemnej sytuacji doszło, gdy pytania zaczął zadawać dziennikarz Telewizji Republika. Reporter odszedł od tematu konferencji prasowej i zaczął dopytywać o relacje łączące ministra Żurka z byłym sędzią Tomaszem Szmydtem, który w uciekł na Białoruś. Minister Żurek odpowiadał na pytania reportera Republiki. Do spięcia doszło po kolejnej serii pytań o potencjalne kontakty Żurka z jednym z "hiszpańskich dziennikarzy". Szef resortu sprawiedliwości kilkakrotnie odpowiadał na to samo pytanie zadane w różnych formach.

Po kilku minutach Waldemar Żurek stracił jednak cierpliwość. - Będę współpracował ze służbami, na pewno nie z panem. To afera Republiki, która podbija ten bębenek - odparł minister. Dodał też, że ma świadomość, że reporter próbuje odwrócić uwagę od tematu konferencji oraz sprawie Zbigniewa Ziobry. Następnie minister poprosił innych dziennikarzy o zadawanie pytań.

- Pan powiedział już zdań za dużo i prosiłbym, żeby się pan zreflektował. Zadał pan już kilka pytań i nie może być tak, że inni dziennikarze nie zadadzą żadnego - uciął dyskusję minister. 

Źródło: Tokfm.pl, Ministerstwo Sprawiedliwości