,
Obserwuj
Polityka

Nawrocki zaskoczył podczas spotkania z Trumpem. "Gest dominacji"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
03.09.2025 20:20

- Jest to niewątpliwie osobisty sukces Karola Nawrockiego - tak wizytę w Białym Domu podsumowały gościnie "Programu Specjalnego" w TOK FM prof. Agnieszka Bieńczyk-Missala i  prof. Agnieszka Kasińska-Metryka. Naukowczynie zwróciły uwagę na dwie ważne kwestie. 

Karol Nawrocki i Donald Trump
Karol Nawrocki i Donald Trump
fot. East News
  • Prezydent Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Białym Domu;
  • Zdaniem gościń TOK FM wizyta jest dużym sukcesem Nawrockiego;
  • "W przypadku tej wizyty najważniejsze jest nawiązanie relacji między prezydentami" - zaznaczyła w TOK FM prof. Agnieszka Bieńczyk-Missala. Z kolei prof. Agnieszka Kasińska-Metryka zwróciła uwagę na ważny gest polskiego prezydenta. 

Czy spotkanie Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa zapisze się w historii Polski i świata? Jak w TOK FM stwierdziła prof. Agnieszka Bieńczyk-Missala z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, nie sądzi, by była to aż tak ważna data, natomiast jest to z pewnością "osobisty sukces Karola Nawrockiego", bo został zaproszony do Waszyngtonu i przyjęty przed prezydenta USA dość szybko (niecały miesiąc po zaprzysiężeniu).

W jej ocenie to istotne z punktu widzenia Polski. Podobnego zdania była prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Jak stwierdziła w "Programie Specjalnym" w TOK FM, zbyt szybko jednak, by mówić o sukces międzynarodowym.

- Jednak sposób, w jaki polityka krajowa rzutuje na zagraniczną i jak zachodnie media podnoszą aspekt tej wizyty - mam na myśli tutaj odniesienie do konfliktu wewnętrznego w naszej polityce - to trochę zatruwa smak tego sukcesu. I też nie przeszacowywałabym tych wstępnych deklaracji oraz ich skali - stwierdziła prof. Kasińska-Metryka. Gościni TOK FM odniosła się do deklaracji Donalda Trumpa, że nie wycofa wojsk amerykańskich z naszego kraju. 

Konflikt w kraju "zatruwa" sukces

Gościnie Filipa Kekusza mówiły też o braku współpracy na linii Kancelaria Prezydenta - Ministerstwo Spraw Zagranicznych, co oczywiście zostało odnotowane w zagranicznych mediach. Prof. Bieńczyk-Missala zauważyła, że wizyta Nawrockiego jest bardzo kurtuazyjna i być może z tego powodu nie było wspólnego stanowiska Polski. - Nie była przygotowana żadna deklaracja ani dokument. Myślę, że gdyby miały zapaść jakieś merytoryczne decyzje, to być może, łudzę się, to byłaby większa otwartość na udział kogoś z MSZ lub Ministerstwa Obrony w tej wizycie - zaznaczyła naukowczyni z UW. 

- Chce pani powiedzieć, że politycy poczuli, że mogą tutaj poharcować, bo mimo wszystko to nie jest wizyta, od której dużo zależy? - dopytywał prowadzący audycję red. Filip Kekusz. Zdaniem prof. Bieńczyk-Massali każda wizyta w USA jest istotna, zwłaszcza na zaproszenie prezydenta tego kraju, dlatego nie wypowiedziałaby się w tak zdecydowany sposób.

- Faktem jest, że w przypadku tej wizyty najważniejsze jest nawiązanie relacji, kontaktów osobistych między prezydentami. Oczywiście rozmowy, które się toczą, przebiegły w sympatycznej atmosferze i to jest clue tej wizyty - dopowiedziała gościni "Programu Specjalnego". 

Jak Trump przywitał się z Nawrockim?

Prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, zwróciła natomiast uwagę na sposób, w jaki Donald Trump przywitał się z Karolem Nawrockim.

- To wszystko są gesty, które czytamy w pewnym kodzie komunikacyjnym. Styl przywódczy Trumpa jest dość rubaszny, czasem wsparty żartem. Myślę, że Karol Nawrocki dość dobrze się w tych klimatach komunikacyjnych się odnajduje. Pierwsza wizyta takiej rangi jest pewnie dość stresująca dla polskiego prezydenta. Natomiast ja zwróciłam uwagę na gest podania ręki, tak zwany gest dominacji, kiedy Karol Nawrocki ujął dłoń prezydenta Trumpa w tak zwaną rękawice i z jednej, i drugiej strony ją zamknął - podkreśliła politolożka. Jak dodała, nawet jeśli są to wystudiowane gesty, to wskazują na pewną próbę wzniesienia się na pewien poziom partnerstwa w rozmowach.

- Wiemy już z wizyt Andrzeja Dudy w USA, że pewne obrazki, jak choćby ten, kiedy Duda stał podczas podpisywania dokumentów, a Donald Trump siedział, bardziej zapadają w pamięć niż konkretne idące za tym ustalenia merytoryczne - podsumowała Kasińska-Metryka.