Nawrockiego czekają w USA złe wieści? "Nie czarujmy się"
- Moglibyśmy usłyszeć niestety coś w stylu zachęcenia Polski do tego, żeby wzięła pod uwagę to, że wojska amerykańskie w Polsce będą limitować swoją obecność. To nie tylko rozlokowanie, które jest związane z kwestią Ukrainy, ale to też jest stała obecność na terytorium Polski, jeszcze poprzedzająca kwestię wojny w Ukrainie - mówił w "TOK360" Bartłomiej Kot
Z tego artykułu dowiesz się:
- Podczas wizyty Karola Nawrockiego w USA na tapecie może pojawić się kwestia zmniejszenia liczebności amerykańskich żołnierzy na terenie naszego kraju;
- Zdaniem Bartłomieja Kota, nie chodzi tylko o wojnę w Ukrainie, ale stałą obecność na terytorium Polski jeszcze w czasie poprzedzającym inwazję;
- Ekspert podkreślał jednak, że np. baza w Redzikowie ma na celu obronę także amerykańskich wojsk np. przed atakiem Iranu.
W środę Karol Nawrocki spotka się w Waszyngtonie z Donaldem Trumpem. Będzie to pierwsza wizyta zagraniczna nowego prezydenta. Jak podaje jego kancelaria, rozmowy w Stanach Zjednoczonych mają dotyczyć przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa militarnego i energetycznego Polski.
- Moglibyśmy usłyszeć niestety coś w stylu zachęcenia Polski do tego, żeby wzięła pod uwagę to, że wojska amerykańskie w Polsce będą limitować swoją obecność - mówił w "TOK360" Bartłomiej Kot z Fundacji imienia Kazimierza Pułaskiego. - To nie tylko rozlokowanie, które jest związane z kwestią Ukrainy, ale to też jest stała obecność na terytorium Polski, jeszcze poprzedzająca kwestię wojny w Ukrainie - doprecyzował.
- W przypadku relacji z prezydentem Trumpem bardzo istotne jest to, czy obaj panowie się po prostu polubią, jakkolwiek by to trywialnie nie brzmiało - zaznaczył ekspert. To jednak nie wystarczy.
- Nie czarujmy się. W perspektywie relacji bilateralnych nie możemy zagadywać rzeczywistości, która ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. To wizja strategicznej przebudowy obecności amerykańskiej na terytorium Europy, po to, żeby przesunąć swoje zdolności na ten teatr, który jest punktu widzenia strategicznego kluczowy dla Amerykanów, czyli oczywiście Indo-Pacyfik, jak i później potencjalna ewentualna konfrontacja z Chinami - stwierdził Kot.
Gość Filipa Kekusza zaznaczał jednak, że wzmacnianie obronności Polski jest postrzegane przez ludzi powiązanych z administracją Trumpa jako "realizacja także amerykańskiego interesu". - Co ciekawe, tam są też zachęty w stronę Polski, żeby przeprowadzać dużo częściej ćwiczenia z sojusznikami z Niemiec, którzy są bezpośrednim zapleczem dla jakiejkolwiek konfrontacji z Rosją. I to już jest wątek polityczny. Rozumiem, że dla zaplecza prezydenta Nawrockiego być może problematyczny, także w dyskusjach z Amerykanami - zwrócił uwagę Kot.
Gość TOK FM podkreślał, że np. amerykańska baza w Redzikowie ma na celu ochronę przede wszystkim amerykańskich wojsk, chociażby przez balistycznym zagrożeniem ze strony Iranu.
- Niektóre redukcje mogą mieć miejsce, ale niekoniecznie musi to oznaczać wycofania obecności wojsk amerykańskich w Polsce w ogóle - dodał Kot. Pytaniem pozostaje, jak utrzymywał, na ile jesteśmy skłonni wejść teraz w dyskusję z USA.
- Wiedząc, że z jednej strony chcemy oczywiście wzmacniać swój własny potencjał, a z drugiej strony, że jakaś obecność wojska amerykańskiego na terytorium Polski musi zostać utrzymana ze względu na odstraszanie Rosji. Bardziej konstruktywne podejście w relacjach z Amerykanami byłoby tutaj kluczowe - ocenił ekspert.