Nowy podatek na ratunek ochrony zdrowia? Posłanka podała konkretną liczbę
Nie widzę innego rozwiązania - tak przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia publicznego Joanna Wicha z Nowej Lewicy mówiła w "Poranku TOK FM" o pomyśle partii, by podatek zdrowotny zastąpił składkę zdrowotną. Jak podkreśliła, według wyliczeń lewicy w ciągu 10 lat przyniesie on 2 bln złotych na ochronę zdrowia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wysoki ma być podatek zdrowotny?
- Ile pieniędzy przyniesie do systemu ochrony zdrowia?
- Czy będą jakieś ulgi?
Lewica proponuje zastąpienie obecnej składki zdrowotnej 12-procentowym podatkiem od dochodu. Chce też wprowadzenia kwoty wolnej od podatku w wysokości 30 tys. zł rocznie. Kolejna propozycja to zasada, że "truciciel płaci więcej, czyli producenci alkoholu, producenci papierosów, producenci niezdrowej żywności".
Według założeń lewicy podatek zdrowotny ma przenieść ciężar finansowania ochrony zdrowia na korporacje i zwiększyć budżet NFZ o 30 mld zł. Członkowie klubu Nowej Lewicy mają rozmawiać o tym dziś z szefową resortu zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą.
- To jest takie rozwiązanie, które daje pewność, że nie trzeba będzie tego budżetu (na ochronę zdrowia - przyp. red.) co roku łatać i minister finansów ten czy inny nie będzie się musiał, drapać się po głowie skąd uszczknąć pieniądze, komu zabrać, żeby dołożyć do NFZ - podkreśliła Wicha.
Gościni TOK FM podała, że dzięki temu rozwiązaniu przez 10 lat uda się uzbierać 2 bln złotych na ochronę zdrowia. Wicha powiedziała, że przedsiębiorstwa, które będą płacić podatki w Polsce, otrzymaj ulgę w wysokości 7 proc. i dzięki temu zamiast 12 proc. będą płacić podatek zdrowotny w wysokości 5 proc.
Posłanka wskazała także, że wprowadzenie ograniczeń w przywilejach dotyczących niepłacenie składki zdrowotnej nie rozwiąże problemu. Wicha zwróciła uwagę, że Komisja Trójstronna, gdzie rozmawiają lekarze, ministerstwo zdrowia i związki zawodowe "nie może dojść do porozumienia, komu te przywileje zabrać".
- Słyszałam, że podobno jest taki pomysł, żeby zabrać kobietom na macierzyńskim, bo one mają jakieś przywilej (...) ale o rolnikach nie słyszałam, o duchownych też nie - mówiła polityczka.
Źródło: TOK FM, fot. Adam Burakowski/East News