,
Obserwuj
Polityka

Działacze PSL w spółkach PKP. Nowak w TOK FM: Misiewiczów nie mamy

3 min. czytania
07.04.2026 10:42

"Gazeta Wyborcza" ujawniła, że PSL "dąży do pełnej kontroli w PKP", partia umieściła swoich ludzi w kolejowych spółkach. Wiceminister rolnictwa Adam Nowak w TOK FM odpierał zarzuty. - To są osoby kompetentne, najlepsze na te stanowiska - przekonywał w "Poranku TOK FM". 

Dariusz Klimczak
Dariusz Klimczak
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie osoby związane z Polskim Stronnictwem Ludowym zajmują stanowiska w PKP?
  • Jak partia Władysława Kosiniaka-Kamysza uzasadnia swoje nominacje w kolejowych spółkach?
  • Dlaczego wiceminister rolnictwa broni zmian kadrowych w PKP?

- W odróżnieniu od rządów PiS-u, jako partie koalicji bierzemy odpowiedzialność za to, co przedstawiciele wskazani do instytucji robią. Symbolicznych Misiewiczów, którzy funkcjonowali za rządów PiS-u, nie mamy - tak wiceminister rolnictwa odpierał w TOK FM zarzuty, dotyczące obsadzania stanowisk w kolejowych spółkach ludźmi Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

PKP zarządzane przez PSL?

O "pajęczynie PSL", która oplotła spółki PKP, pisze dziś Jarosław Osowski na stronie Wyborcza.pl. W artykule mowa o tym, że minister infrastruktury Dariusz Klimczak - wiceprezes PSL-u - ma w spółce PKP swojego człowieka - Dariusza Grajdę, wieloletniego radnego PSL-u. Grajda zrezygnował z mandatu radnego, ale za nim do PKP przeszło wiele osób związanych z PSL-em. M.in. prezesem Fundacji Grupy PKP jest Radosław Konieczny, w PKP Intercity pracuje PSL-owska radna Kinga Błaszczyk, w spółce znalazło się też wielu działaczy PSL-u z tzw. grupy skierniewicko-łódzkiej.

Wiceminister Nowak zapewnił w "Poranku TOK FM", że do osób związanych z Polskim Stronnictwem Ludowym, którzy znaleźli się na stanowiskach w spółkach PKP, ministrowie mają zaufanie. A partia bierze za nie odpowiedzialność. - To są osoby kompetentne, z doświadczeniem, najlepsze na te stanowiska - podkreślił rozmówca Macieja Kluczki. 

- Ja uwielbiam tę dyskusję dotyczącą przedstawicieli, stanowisk i PSL-u. Co jest w tym dziwnego, że Dariusz Grajda - wieloletni pracownik Kolei Mazowieckich - przeszedł wzmocnić na szczeblu centralnym akurat PKP, po tym, jak funkcjonowali w niej pisowscy nominaci? - pytał retorycznie polityk ludowców. 

Na uwagę Kluczki, że za Grajdą do PKP poszło kilku, jeśli nie kilkunastu przedstawicieli PSL-u, Adam Nowak zapewnił, że to właśnie Grajda bierze odpowiedzialność za to, co się dzieje w spółce. - Skoro był przez lata doświadczony w spółce Koleje Mazowieckie, to również tutaj sobie poradzi - przekonywał gość TOK FM.

Redakcja poleca

Zmiany na stanowiskach niczym huragan

Wiceszef resortu rolnictwa mówił, że być może w PKP był organizowany konkurs na stanowiska. - Nic złego w tym, że z województwa łódzkiego do PKP zabrano świetnego menedżera Janusza Malinowskiego, który przez lata funkcjonował w Polskich Kolejach Państwowych, ale pisowski huragan wymiótł go z tej instytucji - podkreślił.

I porównał sytuację w PKP do tej, która miała miejsce w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Nastąpiła zmiana osób, które bez kompetencji i doświadczenia pełniły tam stanowiska z pisowskiego nadania. Zostały one zastąpione fachowcami, którzy często po 20 lat i dłużej pracowali w tej instytucji. Doszliśmy do tego, że dziś rolnicy rekordowo szybko dostali dopłaty bezpośrednie, wnioski zostały zweryfikowane, pieniądze wypłacone. Osiągnęliśmy 99,73 proc. stopnia wykorzystania pieniędzy - zachwalał wiceszef resortu rolnictwa.

I dodał na koniec rozmowy: "Grajdzie nie można zarzucić, że jest pisowcem lub osobą bez kompetencji".

Źródło: TOK FM, Wyborcza.pl