Polska w gronie G20. Takie korzyści mogą płynąć z zaproszenia na szczyt w Miami
Co oznacza zaproszenie Polski na szczyt G20 w Miami? - Uczestnictwo w grupie G20 daje możliwość uzyskania znacznej słyszalności zagadnień, które polska dyplomacja przedstawi pozostałym członkom grupy - mówił w TOK FM prof. Artur Nowak-Far.
Prezydent USA Donald Trump potwierdził w piątek, że zaprosił polskiego prezydenta na szczyt G20, który odbędzie się w Miami w przyszłym roku. Polska ma wziąć udział w spotkaniu w roli obserwatora.
Prezydent Karol Nawrocki oraz szef MSZ Radosław Sikorski zabiegali o udział w G20 w związku z tym, że Polska weszła do klubu gospodarek bilionowych.
Przypomnijmy, że Grupa G20 to forum skupiające 19 państw, które odpowiada za ok. 85 proc. światowego PKB. Obecnie G20 tworzą: Arabia Saudyjska, Argentyna, Australia, Brazylia, Chiny, Francja, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Meksyk, Niemcy, Rosja, RPA, Turcja, USA, Wielka Brytania i Włochy. Prócz tego członkami grupy są dwie organizacje międzynarodowe. To Unia Europejska oraz Unia Afrykańska, która dołączyła w 2023 roku.
Choć G20 nie podejmuje decyzji wiążących prawnie, to jej deklaracje mają duże znaczenie polityczne. Jakie profity z udziału może więc odnieść Polska?
Zdaniem prof. Artura Nowaka-Fara - prawnika i ekonomisty ze Szkoły Głównej Handlowej korzyści zawsze zależą od zdolności dyplomacji danego państwa.
- Natomiast warunkiem podstawowym jest to, żeby w ogóle tam być. Uczestnictwo w grupie G20 daje możliwość uzyskania znacznej widzialności i słyszalności tych zagadnień, które polska dyplomacja wtedy przedstawi pozostałym członkom grupy. I to będzie wtedy przedmiotem zarówno ich uwagi, jak i ewentualnie obrad w wąskim i bardzo elitarnym oraz wpływowym gremium. Oznacza to, że opłaca się być w G20 i mieć możliwość rozmowy w tym formacie. Opłaca się również usłyszeć innych, bardzo wpływowych przywódców państw - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM w rozmowie z Karoliną Lewicką.