,
Obserwuj
Polityka

"Absurdalne poprawki" prezydenta. "Nie wiem, czy widział kiedyś chomika na łańcuchu"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
16.12.2025 18:15

- Szanse na odrzucenie prezydenckiego weta do tak zwanej ustawy łańcuchowej są mizerne - przyznała w TOK FM rzeczniczka Koalicji Obywatelskiej posłanka Dorota Łoboda. Dodała, że nie wiadomo, czy projekt złożony przez głowę państwa będzie procedowany. 

Prezydent Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki
fot. Beata Zawrzel/Reporter/East News
  • Do Sejmu wraca w środę ustawa o psach trzymanych na łańcuchach. Parlamentarzyści spróbują odrzucić prezydenckie weto;
  • Szanse są jednak małe, bo jak powiedziała w TOK FM posłanka KO Dorota Łoboda, koalicja nie ma potrzebnej do tego większości; 
  • - Podzielę się złotą myślą, psy można też wziąć do domu, zamiast trzymać na łańcuchu czy w kojcu - stwierdziła rozmówczyni Karoliny Lewickiej. 

Już po raz drugi posłowie podejmą próbę odrzucenia prezydenckiego weta. Pierwsza próba została podjęta na początku grudnia i dotyczyła zawetowanej ustawy regulującej rynek kryptowalut. Do odrzucenia prezydenckiego weta potrzeba 3/5 głosów, czyli 261 posłów musiałoby zagłosować za

Tym razem parlamentarzyści pochylą się nad ustawą łańcuchową, którą prezydent Nawrocki zawetował. Do głosowania ma dojść w środę wieczorem. Jednak nastroje są ponure, bo jak powiedziała w TOK FM rzeczniczka Koalicji Obywatelskiej posłanka Dorota Łoboda, jeśli sumienie nie ruszy tych 49 posłów i posłanek, którzy za pierwszym razem głosowali za przyjęciem ustawy, to weta odrzucić się znowu nie uda. 

- Szanse są mizerne i nie ma się co czarować, bo nie mamy większości niezbędnej do odrzucenia prezydenckiego weta - podkresliła w "Wywiadzie Politycznym" Łoboda. Jak dodała, koalicja chce pokazać swoją determinację i to, że "walczy do końca" nawet jeśli sprawa wydaje się beznadziejna i przesądzona. 

- Chcemy też pokazać hipokryzję Prawa i Sprawiedliwości, które w tej chwili wykorzystuje psy, które cierpią na łańcuchach, do swojej gry politycznej i potyczek między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska. I naprawdę jest tysiąc innych pół, na których ta walka już się toczy, więc ten temat moglibyśmy już odpuścić i uwolnić psy z łańcuchów - stwierdziła. 

Rozmówczyni Karoliny Lewickiej przypomniała, że w środę podczas głosowania nad odrzuceniem weta w Sejmie pojawi się pies, który jest niewidomy, ale został uratowany przez organizacje zajmujące się prawami zwierząt.

- Wiemy o psach, które trafiają do weterynarza z łańcuchami wrośniętymi w skórę, albo o takich, które zamarzły na łańcuchach. I choć rozmawiamy o zmianie społecznej, która już się dokonała, to niestety nie dotarła jeszcze do wszystkich, więc nie da się inaczej i tego trzeba po prostu zakazać, bo to jest zwykłe barbarzyństwo - stwierdziła posłanka. 

Prezydencki projekt ustawy ma szanse? 

Pytana, czy projekt ustawy w tej sprawie złożony przez prezydenta Nawrockiego będzie zatem procedowany, odparła, że nie ma pojęcia. Jak zaznaczyła, prezydenckie poprawki są kosmetyczne, a nawet można rzec, że wręcz absurdalne.

- Prezydent w projekcie ustawy zmienił słowo psy na zwierzęta domowe. Naprawdę żaden z posłów PiS nie umiał odpowiedzieć na pytanie, jakie inne zwierzęta domowe prezydent chce uwolnić z łańcuchów. Nikt też nie powiedział, czy widział kiedyś trzymanego na łańcuchu kota, czy chomika - ironizowała Łoboda. 

Gościni TOK FM przypomniała, że gra toczy się tak naprawdę o wielkość kojców, bo to ten zapis wzbudził wątpliwości głowy państwa. 

- Rozumiem, że prezydentowi nie podoba się minimalna wielkość kojców w zaproponowanym przez nas projekcie. Natomiast chciałabym zwrócić uwagę, że psy nie muszą być trzymane ani na łańcuchach, ani w kojcach, można je po prostu puścić wolno, albo ogrodzić posesję. Można też, podzielę się z taką złotą myślą, wziąć te psy do domu. Można też nie mieć psa, bo to nie jest obowiązek - skwitowała posłanka KO. 

Źródło: TOK FM. / Fot:Beata Zawrzel/REPORTER