Wojska pokojowe na Ukrainie? Generał Bieniek nie ma wątpliwości. "No nie"
Wysłanie sił pokojowych do Ukrainy to dobry pomysł, ale nierealistyczny - mówił w TOK FM gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. Wskazywał na brak zgody Rosji i właściwego mandatu ONZ.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Donald Trump rozmawiał z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem oraz prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i europejskimi liderami o negocjacjach pokojowych z Rosją;
- Generał Mieczysław Bieniek ocenił w TOK FM, że pomysł wysłania sił pokojowych na Ukrainę, jest "dobry, ale nierealistyczny" bez zgody Rosji i właściwego mandatu ONZ;
- Bieniek sugerował dozbrojenie ukraińskiej armii i nałożenie sankcji na Rosję, by wymusić przerwanie konfliktu i zawarcie pokoju, choć zaznaczył, że trwałość takiego rozwiązania pozostaje niepewna.
W związku z rozmowami Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, a na początku tego tygodnia z Wołodymyrem Zełenskim i europejskimi przywódcami ws. negocjacji pokojowych z Rosją i gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, wrócił temat misji pokojowej w tym kraju. Bloomberg, powołując się na swoje źródła, poinformował 19 sierpnia, że około 10 krajów jest gotowych wysłać swoje sił pokojowe na Ukrainę w ramach pokojowego rozwiązania wojny. Wśród tych krajów miałyby być Wielka Brytania i Francja. Prezydent USA pytany, czy byłby skłonny wysłać amerykańskie siły pokojowe, wykluczył to.
Generał Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO ocenił w "Poranku TOK FM", że to "jest dobry pomysł, ale nie jest realistyczny". - Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych, aby rozmieścić siły pokojowe na terytorium spornym, musi być zgoda obydwu stron, właściwy mandat z ONZ. Zgody Federacji Rosyjskiej nie będzie, bo to od razu zostało zapowiedziane - powiedział. Moskwa wielokrotnie twierdziła, że taki krok oznaczałby włączenie się NATO do wojny.
Groźba zaostrzenia konfliktu
Generał w stanie spoczynku, doradca ministra obrony narodowej zaznaczył, że "rozmieszczenie takich sił wydaje się problematyczne, ale nic nie jest wykluczone". Zauważył jednocześnie, że w przypadku, gdyby nie były to siły pokojowe Organizacji Narodów Zjednoczonych, pojawia się problem ich mandatu. - Jeśli rozmieścimy siły i określimy zasady ich działania, ale nagle jedna ze stron nie przestrzega tego, to w jaki sposób mamy to wyegzekwować? Przez użycie siły, czyli siły zbrojnej - wyjaśniał rozmówca Jacka Żakowskiego.
- Wyobraźmy sobie na przykład, że rozmieszczamy bataliony brytyjski, francuski, norweski, włoski na linii rozgraniczenia od Zaporoża do Ługańska i nagle któryś z tych batalionów zostaje ostrzelany. I co? Ma być odpowiedź tylko notą protestacyjną? No nie. Gdybym ja był na miejscu dowódcy i posiadał siły i środki, miałbym mandat, natychmiast bym odpowiedział ogniem albo wymusiłbym na wyższych przełożonych reakcję zbrojną - mówił gen. Bieniek. Zwrócił uwagę, że wówczas oznaczałoby to zaognienie konfliktu. - Państwo, które wysłałoby wojska i straciłoby tam 200 czy 300 żołnierzy musiałoby zareagować - dodał.
Gość TOK FM wskazał na "inne rozwiązanie". - Trzeba dozbroić armię ukraińską, żeby ona sama była wiarygodna i zdolna do obrony. Trzeba wymusić na Putinie sankcjami przerwanie tego konfliktu i zawarcie pokoju. Czy on będzie trwały, czy nie, to już nie wiemy - powiedział.