,
Obserwuj
Polityka

Takiej afery w Ukrainie jeszcze nie było. Wiadomo, kto to wykorzysta. "Państwo niegodne pomocy"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
13.11.2025 10:05

Polityczne trzęsienie ziemi w Ukrainie. Do dymisji podała się ministra energetyki Switłana Hrynczuk, a minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko został zawieszony w pełnieniu obowiązków. To pokłosie ujawnionej afery korupcyjnej w sektorze energetyki. - Afera podważa zaufanie do Ukrainy i jest wodą na młyn dla tych, którzy chcą ją rysować jako do cna skorumpowane państwo zupełnie niegodne wsparcia - ocenił w TOK FM Maciej Zaniewicz z Forum Energii.

fWołodymyr Zełnski
fWołodymyr Zełnski
fot. Marcin Nowak/REPORTER/ EAST NEWS
  • Kolejna afera korupcyjna ujawniona w Ukrainie;
  • W proceder miała być zamieszana była minister energii, minister sprawiedliwości, a całą operacją miał kierować były bliski współpracownik prezydenta Wołodymyra Zełenskiego;
  • "To jest bardzo silny cios w prezydenta, ale ta afera ma też inny wymiar, bo podważa zaufanie do całej Ukrainy" - ocenił w TOK FM ekspert z Forum Energii Maciej Zaniewicz.

Potężna afera korupcyjna na Ukrainie odbiła się głośnym echem nie tylko w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły rozległy system korupcyjny w sektorze energetycznym. Operacja prowadzona pod kryptonimem "Midas" i trwa od lata 2024 roku. W związku ze skandalem zatrzymanych zostało pięć osób, a siedmiu postawiono zarzuty. Sprawa nabrała rumieńców po tym, jak ujawniono, że mózgiem całej operacji był - według ustaleń śledczych - Tymur Mindicz - znany biznesmen i bliski były współpracowniki prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. 

W związku z aferą szybko poleciały głowy na najwyższych szczeblach władzy. Do dymisji podała się minister energetyki Switłana Hrynczuk, a minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko został zawieszony w pełnieniu obowiązków. 

- To największa ujawniona afera korupcyjna za czasów prezydenta Zełenskiego - komentował w TOK FM Maciej Zaniewicz z Forum Energii. Jak dodał, najbardziej oburzające jest to, że mamy do czynienia z kolejną już aferą związaną z zakupami. Kilka lat temu głośno było o nieprawidłowościach i korupcji przy zakupach sprzętu dla wojska, a teraz korupcyjny proceder ujawniono przy zakupach na potrzeby bezpieczeństwa energetycznego, sieci energetycznej i stabilnych dostaw energii. 

Korupcja najbardziej dotknęła zwykłych obywateli 

- W sytuacji, gdy mamy ataki rosyjskich sił zbrojnych na infrastrukturę energetyczną, to korupcja najbardziej dotyka zwykłych obywateli. W zależności od tego, w jakiej części Ukrainy się znajdziemy, to bez prądu - w związku ze skalą zniszczeń - ludzie funkcjonują od ośmiu do 16 godzin na dobę. To są planowane wyłączenia prądu, które mają zapewnić stabilizację sieci w sytuacji, gdy w całym kraju brakuje energii - wyjaśnił gość "Światopodglądu".

Zaniewicz podkreślił, że śledztwo ujawniło, iż narzucano coś na kształt podatku korupcyjnego na zakupy związane z bezpieczeństwem dostaw energii elektrycznej. Jak zaznaczył, to spowodowało, że sprzęt i wyposażenie dla ukraińskich elektrowni i sieci przesyłowych było kilkadziesiąt razy droższe niż ten sam sprzęt oferowany gdzieś indziej na świecie. W ocenie gościa TOK FM oburzające jest to, że palce w procederze korupcyjnym maczali najwyżsi państwowi urzędnicy, w tym minister energii. 

- To jest bardzo silny cios w prezydenta, ale afera ma też inny wymiar, bo podważa zaufanie do Ukrainy, która przecież cały czas jest wspierana w związku z atakami rosyjskimi. To jest po prostu woda na młyn dla tych, którzy chcą rysować Ukrainę jako do cna skorumpowane państwo niegodne tego wsparcia - zaznaczył rozmówca Agnieszki Lichnerowicz. 

Dziennikarka TOK FM zwróciła uwagę na jeden pozytywny aspekt tej afery. Jak mówiła, państwowe instytucje jednak zadziałały i ukróciły cały proceder. - Tak. Patrząc z dalszej perspektywy, widzimy, że mimo toczącej się wojny i ogromnej straty wizerunkowej dla Ukrainy i samego prezydenta, to jednak zdecydowano się ujawnić skandal i zatrzymać osoby za niego odpowiedzialne. Choć nie wszystkie, bo "głowa" całej operacji zbiegła z kraju - wyjaśnił ekspert. 

Ogromna strata wizerunkowa, która może mieć wpływ na dalszą pomoc

Agnieszka Lichnerowicz dopytywała także, czy najnowsza afera może negatywnie wpłynąć na pomoc, jaką dostają Ukraińcy z Zachodu. Zaniewicz ocenił, że cała sytuacja wygląda fatalnie i jest szeroko komentowana w światowej prasie.

- Jeszcze niedawno środowisko skupione wokół prezydenta USA Donalda Trumpa próbowało przedstawiać Ukrainę jako kraj, któremu nie warto pomagać właśnie ze względu na ogromną korupcję. Dlatego tego typu sytuacja będzie oczywiście wykorzystana dla podsycania narracji niekorzystnej dla Ukrainy i może mieć negatywny wpływ na niektóre decyzje w sprawie dalszego wsparcia tego kraju - podsumował gość "Światopodglądu". 

Źródło: TOK FM