Ludzie bez odszkodowań za S 17. Premier: Możliwe decyzje personalne
Sprawa opóźnień w odszkodowaniach wyszła na jaw po tym, jak dwie mieszkanki podlubelskiej Kalinówki - jak mówią cudem dostały się na spotkanie z premierem, by opowiedzieć mu o opóźnieniach w wypłatach odszkodowań. Już wtedy szef rządu zażądał wyjaśnień, m.in. od wojewody lubelskiego, ministra spraw wewnętrznych i ministra infrastruktury.
600 rodzin bez domów i... odszkodowań. Premier wściekły >>>
Premier nie wyklucza, że polecą głowy
We wtorek Donald Tusk mówił nam, że dostał pierwsze wyjaśnienia od ministrów, ale nie był z nich zadowolony, dlatego poprosił o kolejne. Dziś (środa) mówi, że jeszcze żadnych decyzji nie podjął, ale wiele wskazuje na to, że będą konieczne. - W tym także być może decyzje personalne - zapowiada.
Szef rządu zapewnia, że żaden z urzędników odpowiadających za wypłatę odszkodowań na pewno nie działał ze złej woli. - Ale już trzy lata temu ustaliliśmy, że wywłaszczeni mają być traktowani tak dobrze jak to tylko możliwe, jak tylko pozwalają na to przepisy - mówi Tusk. Zapowiada, że jeszcze dziś wieczorem ma otrzymać ostateczny raport w sprawie działań wojewody lubelskiego, MSWiA i Ministerstwa Infrastruktury. - Chciałbym rozstrzygnąć tę kwestię bardzo precyzyjnie - dodaje.
Nie tylko Lubelszczyzna...
Po pierwszych ustaleniach, premier stwierdził, że problem może dotyczyć tylko Lubelszczyzny. Ale my dostaliśmy mnóstwo maili z całej Polski i wiemy, że to nie tylko Lubelszczyzna. Mamy sygnały m.in. z Poznania, Warszawy, Wrocławia. Premier chce jednak wyjaśnić najpierw sprawę lubelską. - W tej chwili od urzędników otrzymuję informacje, które nie układają mi się w jeden logiczny strumień informacji. I dlatego na razie muszę rozstrzygnąć te wątpliwości - dodaje Tusk.
Decyzje związane z opóźnieniami przy wypłacie odszkodowań powinny zapaść w najbliższych dniach, być może nawet już w czwartek.