,
Obserwuj
Polityka

Konfederacja nie stworzy rządu z PiS-em? "Postawiłbym na to duże pieniądze". Ekspert o taktyce konfederatów

4 min. czytania
18.07.2023 06:31
Konfederacja szybko rośnie w siłę. Ostatnie sondaże wskazują, że PiS nie będzie w stanie utworzyć rządu po wyborach bez ugrupowania Sławomira Mentzena. Czy konfederaci zdecydują się na koalicję z Jarosławem Kaczyńskim?
|
|
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez IBRiS wynika, że w ciągu miesiąca poparcie dla Konfederacji wzrosło o ponad 2 punkty procentowe i wynosi prawie 16 procent. Notowania ugrupowania Sławomira Mentzena, Janusza Korwin-Mikkego, Krzysztofa Bosaka i Grzegorza Brauna rosną nieprzerwanie do kilku miesięcy.

Z czego wynika tak spektakularny wzrost popularności skrajnie prawicowego ugrupowania?

Zdaniem Dominiki Długosz z 'Newsweeka' na Konfederację głosuje 'elektorat zmiany', który uaktywnia się przy okazji każdych wyborów. Jak przypomniała komentatorka 'Poranka Radia TOK FM', to właśnie 'elektorat zmiany' przed laty głosował na Andrzeja Leppera czy Janusza Palikota. Część tych wyborców upatrywała też nadzieję w Szymonie Hołowni. - Ale Hołownia w tej chwili jest już dla nich częścią 'układu'. Nadzieję na zmianę widzą w Mentzenie - mówiła, podkreślając, że w tym kontekście dobrym posunięciem Konfederacji było wysunięcie na pierwszy plan nowego lidera, który 'jeszcze się nie opatrzył'.

Rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej oceniła, że dużym błędem demokratycznej opozycji było to, że długo nie traktowała Konfederacji poważnie. - Do tej pory traktowano ich trochę z przymrużeniem oka. Nic im nie dał do myślenia wynik Konfederacji w poprzednich wyborach. Już te 7 punktów było sporym zaskoczeniem. A w tej chwili 16 budzi panikę. I po stronie opozycji, i w Prawie i Sprawiedliwości. Ta pobłażliwość się mści - oceniła Długosz.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Po wyborach czeka nas koalicja PiS-u z Konfederacją?

Według doniesień tygodnika 'Sieci', który w najnowszym numerze sporo miejsca poświęcił Konfederacji, za liderem ugrupowania ma stać Przemysław Wipler, który w przeszłości był m.in. posłem PiS-u. 'Od zniknięcia Roberta Winnickiego Sławek Mentzen jest samodzielnym dyktatorem i wszyscy się go boją. Ale kluczowe znaczenie ma stojący za jego plecami oficer prowadzący Przemysław Wipler. To on rozdaje karty. Widać to chociażby po tym, kogo się z Konfederacji pozbyli - osób z którymi Wiplerowi nigdy nie było po drodze' - miał powiedzieć gazecie jeden z polityków ugrupowania.

- Tak, Wipler stoi za Konfederacją od wielu miesięcy i pracuje nad tym, żeby jakoś dogadała się z PiS-em po wyborach - mówiła w TOK FM dziennikarka 'Newsweeka'.

Ale zdaniem Pawła Musiałka z 'Klubu Jagiellońskiego' do powyborczej koalicji PiS-u z Konfederacją nie dojdzie. - Postawiłbym na to duże pieniądze. Dlatego, że Konfederacji się to zupełnie nie opłaca. Oni mają czas, są młodzi, mogą poczekać, aż Jarosław Kaczyński odejdzie z polskiej polityki i zagrać o dużo większą pulę. A trudno będzie o nią grać, gdy się wejdzie do rządu - argumentował.

Jak tłumaczył, 'partie antyestablishmentowe [antysystemowe - red.] mają to do siebie, że szybko zużywa się to, co jest ich największym kapitałem, czyli właśnie świeżość'. - I moim zdaniem powiększenie liczby posłów, ale niewejście do rządu będzie najlepszą opcją. Więc czeka nas prawdopodobnie bardzo długi okres chaosu i brak możliwości wyłonienia rządu - uważa gość 'Poranka Radia TOK FM'.

W ocenie Dominiki Wielowieyskiej Konfederacji opłaca się teraz mówić, że nie będzie koalicji z PiS-em, po wyborach może być jednak zupełnie inaczej. Przypomniała w tym kontekście ostatnio ujawniony mail, który ma pochodzić ze skrzynki Michała Dworczyka, który pokazuje, jak Konfederaci dogadywali się z Prawem i Sprawiedliwością przed drugą turą wyborów prezydenckich.

- Owszem, jest tam grupa narodowa, która jest bliżej PiS-u, ale grupa liberalna jest znacznie dalej. Pamiętajmy, to co się wydarzyło w ostatnich miesiącach to wzmocnienie komponentu liberalnego. Wszyscy tam wiedzą, że Konfederacja urosła na Mentzenie, a nie na Krzysztofie Bosaku, nie na Robercie Winnickim. Tylko na skrzydle liberalnym, którego tożsamością jest sprzeciw wobec polityki gospodarczej PiS-u - przekonywał Musiałek.

Według Dominiki Długosz, nawet jeśli po jesiennych wyborach nie będzie koalicji, to posłowie Konfederacji mogą wspierać Prawo i Sprawiedliwość. Ale wszystko się rozstrzygnie dopiero po ogłoszeniu wyników. - PiS zobaczy, ilu wprowadziło posłów i ilu można kupić. I nie będą początkowo próbować robić rządu z Konfederacją, dlatego, że wiedzą, że byłby on niestabilny i by się nie utrzymał - stwierdziła.

Ziobro mruga do wyborców Konfederacji. "Też chciałby mieć 16 procent"

Dominika Długosz uważa, że o wyborców Konfederacji próbuje też zawalczyć Zbigniew Ziobro, wypuszczając z więzienia 24-letnią Marikę. Kobieta, która dała się poznać z prawicowych, nacjonalistycznych poglądów, została skazana na trzy lata więzienia za atak na osobę z tęczową torbą. - Ziobro uważa, że zdobędzie w ten sposób wyborców narodowych. Też chciałby mieć 16 procent i szantażować Kaczyńskiego - mówiła dziennikarka 'Newsweeka'.

Paweł Musiałek uważa, że prezydent Duda powinien ułaskawić Marikę. - Choć jest oczywiście pewnym chichotem historii, że Zbigniew Ziobro zawsze domagał się podwyższenia kar i uważał, że są za niskie, a w tym przypadku jest dokładnie odwrotnie. Więc uważam, że nie będzie w stanie zarobić na tym punktów. Bo skoro sama prokuratura, którą on nadzoruje, walczyła o taką kwalifikację prawną, to trudno Ziobrze wyjść na białym koniu z tej sytuacji - podsumował ekspert Klubu Jagiellońskiego.