"Prezydent nie chce się wygłupiać". Duda podjął decyzję. "Macierzysty obóz zawyje"
Wygląda na to, że nazwisko premiera nowego rządu poznamy wcześniej, niż zakładano. "Po przeprowadzeniu konsultacji i głębokim zastanowieniu, Prezydent Andrzej Duda podjął już decyzję ws. tzw. pierwszego kroku" - poinformował w poniedziałek rano na platformie X szef gabinetu prezydenta Marcin Mastelerek. Jak dodał "decyzja jest ostateczna", a decyzję Dudy poznamy podczas wieczornego orędzia.
Przypomnijmy - w wyborach parlamentarnych PiS zdobyło 194 mandaty, a zjednoczona opozycja - 248 mandatów, co oznacza, że sejmową większość zyskały KO, Trzecia Droga i Nowa Lewica. Mimo to Andrzej Duda w wystąpieniu z 26 października przekazał, że "mamy dwie grupy polityczne, które twierdzą, że mają większość parlamentarną i które mają swojego kandydata na premiera". Jak wówczas dodał "nie widzi powodu do skracania dotychczasowej kadencji", która kończy się 13 listopada.
"Macierzysty obóz prezydenta zawyje"
Coraz więcej sygnałów wskazuje, że Duda może postawić nie na Mateusza Morawieckiego tylko na Donalda Tuska. - Macierzysty obóz prezydenta zawyje - oceniła prowadząca "Poranek Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska.
Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego mianowanie Tuska wydaje się prawdopodobne. - Prezydent Andrzej Sebastian nie chce się wygłupiać. Musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy gra na swój obóz polityczny, czy jest odpowiedzialny przed wszystkimi Polakami. Wybranie Morawieckiego ośmiesza prezydenta. Nie tylko Morawieckiego, któremu nie udałoby się stworzyć rządu, ale i prezydenta, bo arytmetyka jest jasna - komentował dziennikarz "Rzeczpospolitej".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak jednak podkreślił gość TOK FM "straceńcza misja" PiS-u, polegająca na ubieganiu się Morawieckiego o fotel premiera, ma swój określony cel. - Jest bardzo potrzebna do tego, by pokazać, że PiS nie przegrał wyborów, tylko zwycięstwo zostało mu ukradzione. Wskazanie Tuska, żeby stworzył rząd i próbował uzyskać większość w Sejmie, oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość musi oddać władzę. Natomiast opowieść PiS-u to opowieść o tym, że wygrał i próbuje stworzyć rząd, a jeżeli się to nie uda, to będzie budowa legendy z 1992 roku - wyjaśnił Szułdrzyński.
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" nawiązał tu do jednego z największych trzęsień ziemi w polskiej polityce, czyli tzw. nocy teczek, czyli wydarzeń, które skończyły się odwołaniem rządu Jana Olszewskiego. Jak argumentował gość TOK FM, w ramach budowania podobnej legendy PiS powołał już po przegranych wyborach 6. dywizję Wojska Polskiego oraz podejmuje inne działania o strategicznym znaczeniu. - To po to, żeby powiedzieć: "Myśmy chcieli bronić się przed Niemcami, przed Rosjanami, a tu nagle przyszedł nowy rząd i ukradł nam zwycięstwo w Sejmie". Na prawicy będzie mit: "My wygraliśmy, a sługusy Berlina i Brukseli nas zatrzymały i zaraz powiedzą, że jest dziura w kasie państwowej i nie stać na te wszystkie zamówienia wojskowe". Wypisz wymaluj, powtórka z 1992 roku - uważa Michał Szułdrzyński.
'Gry i zabawy' Andrzeja Dudy. 'Wie, że Kaczyński rządzić nie będzie'