,
Obserwuj
Polityka

Klubik dla dzieci w Sejmie. "Kto jest przeciw, jest dziadersem"

4 min. czytania
07.12.2023 06:40
Marszałek Szymon Hołownia zapowiada możliwe kolejne zmiany w Sejmie. Chce stworzyć klubik dziecięcy. Zdaniem rozmówców tokfm.pl to dobry pomysł, który może dać przykład innym pracodawcom w Polsce. - To może przyczynić się do takiej fajnej akcji pod tytułem: Interesujmy się dziećmi nie tylko wtedy, kiedy są w fazie poczęcia - komentował dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku politycznego.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Marszałek Szymon Hołownia przekazał we wtorku na konferencji prasowej, że chciałby zorganizować w Sejmie opiekę nad dziećmi posłów, posłanek, pracowników Sejmu. - Poprosiłem ministra Jacka Cichockiego (szefa Kancelarii Sejmu), żeby rozesłał pytanie do klubów parlamentarnych, zapytamy też pracowników, zobaczymy, jaka jest skala, bo chcielibyśmy pomyśleć nad organizacją opieki nad dziećmi posłów i posłanek w dniach posiedzeń, w dniach bezpośrednio poprzedzających, wtedy, kiedy pracują komisje. Myślę, że jesteśmy w stanie taki rodzaj tymczasowego przedszkola posiedzeniowego, takiego klubiku dziecięcego, zorganizować na poziomie żłobka i na poziomie przedszkola - powiedział Hołownia.

- Sam jestem ojcem, moja żona też pracuje, wiem, jak czasami jest bardzo trudno spiąć godziny pracy opiekunki z godzinami pracy żłobka, przedszkola, czasami wypadają jakieś choroby. Myślę, że powinniśmy być na to otwarci. Myślę, że to miejsce na tym zyska, jeżeli będziemy sobie stale przypominali, dla kogo to robimy - podkreślił marszałek. - Chciałbym, żeby ten Sejm był miejscem, do którego rodzice po prostu mogą przychodzić z dziećmi i który jest przyjaznym miejscem również dla naszych pociech, dla nas wszystkich, którzy tutaj pracujemy, a nie jest to nic nadzwyczajnego, możemy się o to tutaj pokusić - dodał Hołownia.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Sejm jest pracodawcą jak każdy inny"

Czy to ważna kwestia, którą powinien zajmować się marszałek Sejmu na początku swojej kadencji? - Nie chciałbym ani przesadzić z wykpiwaniem, ani nie potraktować poważnie. Jest jakieś prawo pracy w tym kraju. Sejm jest w pewnym sensie takim samym pracodawcą jak każdy inny. I jeśli pracodawca uważa, że to ważne ze względu na to, że jest większa grupa kobiet czy ludzi młodych w tym Sejmie, którzy mają małe dzieci to dlaczego nie. Jeśli to jest problem, który miałby utrudniać posłowi wykonywanie swoich ważnych zadań - ocenił w rozmowie z tokfm.pl prof. Radosław Markowski z Centrum Studiów nad Demokracją i Uniwersytetu SWPS.

W ostatnim czasie do Sejmu z małym dzieckiem przyszła posłanka Aleksandra Gajewska z Koalicji Obywatelskiej. Spotkało się to z bardzo negatywnymi reakcjami. Internauci pisali m.in., że "Sejm to nie żłobek" i że nie zabiera się dzieci do pracy. Czy pomysł Hołowni nie spotka się z podobnymi komentarzami? - Ale to nie jest do pracy, jak rozumiem. Dzieci nie będą siedzieć na sali sejmowej w ławach poselskich. Tak samo jak pracownik, który pracuje w fabryce, nie idzie z czterolatkiem do taśmy produkcyjnej, tylko jest jakieś pomieszczenie, gdzie wykwalifikowany opiekun w czasie pracy się dzieckiem zajmuje. To nie jest coś, co jest obce tej kulturze. A zwłaszcza wyobrażam sobie, że w państwach prawdziwego dobrobytu to są rozwiązania standardowe. Więc nie widzę tu problemu - mówił prof. Markowski. Dodał także, że "teraz ten Sejm ma trochę inne proporcje ludzi, obeznanych z XXI wiekiem i tych, którzy zostali ideologicznie w XIX".

"Przykład idzie z góry"

Zdaniem rozmówcy tokfm.pl "Sejm, choć jest złożony z dziwnych charakterów, powinien być wzorotwórczy". - I to dobrze, że jest troska o dzieci po ośmiu latach zapaści demograficznej spowodowanych głupią polityką. Jeśli kogoś ten obraz zachęci, to tylko dobrze. Desperacko potrzebujemy dzieci - wskazał prof. Markowski.

Podobnego zdania jest dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego. Jak zauważył, takie rozwiązania są już stosowane w niektórych firmach. W jego opinii pomysł jest więc trafiony, ale dobrze, żeby za nim poszły jeszcze inne działania, pomagające reszcie społeczeństwa. - Może marszałek wziąłby udział w ustawie, która by ułatwiała otwieranie takich klubików dziecięcych w innych miejscach pracy. To może przyczynić się do takiej fajnej akcji pod tytułem: Interesujmy się dziećmi nie tylko wtedy, kiedy są w fazie poczęcia. Ja uważam, że to jest super. A partia odchodząca to hipokryci i tyle - ocenił dr Oczkoś.

Rzecznik, ale czy Praw Dziecka? O Mikołaju Pawlaku w radiowym serialu dokumentalnym ['Niedorzecznik']

Jak dodał, "przykład idzie z góry". - To wszystko idzie w Polskę. Ludzie patrzą na ten Sejm, na tych posłów. Posłowie poprzedniej kadencji zachowują się, jakby byli właścicielami Polski, a reszta to jacyś parobkowie. Nagle pojawia się coś, co jest normalne. Ja chodziłem do swojej mamy do pracy, jak już miałem parę lat. Jeśli to nie jest coś, co jest nadużywane, to przyjście z dzieckiem do pracy to nic złego. To, że będzie jakiś pokój zabaw to fantastycznie. To jest dobry znak, że Sejm ma szansę wyjść z tego XIX wieku dziadersów, boomersów i po prostu dziadków z cygarami w stronę młodości, innego spojrzenia na świat. Dzieci w Sejmie na takim etapie świadczą, że młodzi idą do polityki, chcą, jest szansa, że coś z tego będzie. Po prostu trzeba się nie bać - powiedział ekspert. - Pretensje do dzieci świadczą tylko o niskiej wrażliwości tych, którym się w ogóle chce klawiatury używać, żeby się przyczepić, że ktoś przyszedł z dzieckiem do Sejmu. Paranoja - dodał.

"Żyjemy cały czas w zatęchłym patriarchacie"

Ekspert ds. wizerunku odnotował także, że inaczej niż wspomniana wcześniej posłanka Gajewska w Sejmie odebrany był niedawno marszałek Hołownia, który zabrał dziecko. W tym przypadku zamiast hejtu przeważały pozytywne komentarze.

- Żyjemy cały czas w tym patriarchacie zatęchłym. O czym my tu w ogóle rozmawiamy. Tata z dzieckiem super, ale mama przecież też super. Chciałem tu pocieszyć panów, że mama z dzieckiem sobie jeszcze ciągle lepiej radzi niż tata z dzieckiem. Choć nie ma reguły. Wizerunkowo i tu i tu jest świetnie. A jak ktoś uważa inaczej to jest dziadersem - skwitował dr Oczkoś.

Podwójne standardy w polskiej polityce. Ekspertka o 'smutnym obrazku' po wyborach