Rosyjska rakieta nad Polską. Grabiec: Wojsko stanęło na wysokości zadania
W piątek przed godziną 11 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało , że tego dnia rano w przestrzeń powietrzną RP od strony granicy z Ukrainą wleciał niezidentyfikowany obiekt powietrzny, który od momentu przekroczenia granicy do miejsca zaniku sygnału obserwowany był przez środki radiolokacyjne. Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił dostępne siły i środki. - Wszystko wskazuje na to, że rosyjska rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną, którą następnie opuściła. Mamy na to potwierdzenie radarowe narodowe i sojusznicze' - mówił w piątek po naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła.
W województwie lubelskim prowadzone były naziemne poszukiwania ewentualnych elementów obiektu, który w piątek naruszył polską przestrzeń powietrzną. W poszukiwania zaangażowanych było ok. 480 żołnierzy WOT z 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej i 19. Nadbużańskiej Brygady Obrony Terytorialnej. W sobotę X Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało, że o godz. 15 zakończono sprawdzanie wyznaczonego obszaru . Dodano, że nie planuje się dalszego prowadzenia działań .
'Mamy pełne zaufanie do wojska'
Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pytany był w sobotę o to, czy na biurko premiera Donalda Tuska wpłynął już pełny meldunek dotyczący tego, jak działało w tej sprawie wojsko. 'Tak, pan premier ma pełną informację od samego momentu incydentu do chwili obecnej na temat tego, co się dzieje w tej sprawie, zarówno ze strony wojska, jak i służb podległych panu premierowi i podległych ministrowi obrony narodowej' - odpowiedział Grabiec. Podkreślił też, że 'najważniejsze informacje formułowane są przez samo Dowództwo Operacyjne i przekazywane opinii publicznej'. Polacy mają prawo wiedzieć' - dodał.
- Mamy pełne zaufanie do wojska. Wojsko przeprowadziło swoje procedury sprawdzające, również służby i poinformowało natychmiast, po kilkudziesięciu minutach opinię publiczną w Polsce bezpośrednio, bez pośrednictwa polityków - zaznaczył szef KPRM.
Grabiec pytany, po co wojsko przeczesywało rejon przelotu rakiety, skoro - jak wskazywały radary - opuściła ona polską przestrzeń powietrzną po trzech minutach, odparł: 'Na wszelki wypadek'. 'Ta rakieta przynajmniej na części radarów nie była przez moment widoczna. Potrzebne było sprawdzenie tej sytuacji, tak by nie okazało się, że jakieś fragmenty, odłamki gdzieś się znajdują i mogą stanowić potencjalne zagrożenie' - wyjaśnił.
Pytany o koszty tej operacji, podkreślił, że 'takie jest zadanie wojska'. - Zagrożenie jest poważne. Mówimy tutaj o rakietach bojowych, nie o jakimś ćwiczebnym sprzęcie. Więc potencjalny kontakt z takim niewybuchem może stanowić zagrożenie życia czy zdrowia. Wojsko jest do tego przygotowane, żeby w takich sytuacjach działać. Zwłaszcza w takich - wskazał.
- Wszystko wskazuje na to, że rakieta w całości opuściła terytorium Polski. Na to wskazują zarówno analizy Wojska Polskiego, tych dostępnych radarów i źródeł informacji, jak i naszych sojuszników. Więc tutaj wszystko się potwierdza, wskazuje na to, że ta rakieta opuściła polską przestrzeń powietrzną po kilku minutach - poinformował szef Kancelarii Premiera.
Chargé d’affaires Federacji Rosyjskiej wezwany do MON-u
W piątek wieczorem MSZ przekazało, że wieczorem wiceszef resortu Władysław Teofil Bartoszewski wezwał chargé d’affaires Federacji Rosyjskiej Andrieja Ordasza i wręczył mu notę, w której MSZ domaga się wyjaśnienia incydentu z naruszeniem przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez pocisk samosterujący i natychmiastowego zaprzestania tego typu działań.
Na uwagę dziennikarki, że 'że Moskwa nie udzieli wyjaśnień i mówi: 'Pokażcie najpierw dowody'' oraz czy Polska powinna uzasadniać, że nota dyplomatyczna jest 'właściwie adresowana'', szef KPRM odpowiedział: 'Nie, nie sądzę. Wszyscy na świecie wiedzą, nasi sojusznicy w NATO, co się wydarzyło, skąd pochodziła ta rakieta'.
Rosyjska rakieta nad Polską. Przypadek czy celowe działanie?
Z kolei na pytanie, która wersja zdarzeń jest bardziej prawdopodobna: o przypadku, czy o celowej próbie wytestowania naszych systemów, odpowiedział: 'My nie będziemy gdybać. Musimy być przygotowani zarówno na sytuację taką, w której dochodzi do tego, że ta rakieta przypadkiem, wskutek awarii, uderzenia, znajduje się w polskiej strefie powietrznej, jak i na przypadek prowokacji. Tym razem byliśmy przygotowani i to jest chyba najważniejsze'. - Wojsko stanęło na wysokości zadania. Polskie niebo było patrolowane tej nocy w związku z aktywnością lotnictwa rosyjskiego i bombardowaniami. W pobliżu lotu tej rakiety były cztery F-16, które były gotowe w każdej chwili do zestrzelenia tego obiektu - wskazał.
Na pytanie, czy taka byłaby reakcja, gdyby rakieta była dłużej w polskiej przestrzeni niż trzy minuty, odpowiedział: 'Z całą pewnością reakcja byłaby bardzo stanowcza. To jest zagrożenie dla bezpieczeństwa Polaków i tutaj działanie wojska byłoby zdecydowane.
Grabiec mówił również m.in. o tym, że każdy tego rodzaju akt uzasadnia w większym stopniu obecność wojsk NATO na terenie Polski, obecność wojsk amerykańskich. - A wiemy, że to boli Rosjan bardzo mocno, bo te wojska NATO są bardzo blisko granicy rosyjskiej, chociażby, jeśli chodzi o Kaliningrad - zauważył. - Każdy tego typu akt spotka się z reakcją i dyplomatyczną, i wojskową - zapewnił.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>