Wybory kopertowe. Ile kosztowały i dlaczego się nie odbyły
4 marca 2020 roku zostaje odnotowany pierwszy w Polsce przypadek zakażenia koronawirusem. Kraj ogarnia panika. Ministerstwo Zdrowia każdego dnia publikuje dane z coraz to większą liczbą zakażeń i zgonów.
11 marca premier Mateusz Morawiecki ogłasza decyzję o zamknięciu szkół. Firmy zaczynają funkcjonować w trybie zdalnym, zamykają się restauracje, kina i galerie handlowe. Zamknięte zostają granice, zgromadzenia zakazane, a w mediach nieustannie przypomina się o trzech panujących odtąd zasadach: dystans, dezynfekcja i maseczki.
Sprzeciw Jarosława Gowina
Tymczasem w maju, zgodnie z kalendarzem wyborczym, mają odbyć się wybory prezydenckie. Według prawa, wybory mogłyby zostać przesunięte tylko w przypadku ogłoszenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych, które przewiduje konstytucja. Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie decydują się na taki krok, wpadają za to na pomysł zorganizowania wyborów korespondencyjnych.
Autorem tego pomysłu miał być Adam Bielan - ówcześnie polityk Porozumienia. Tak kulisy wyborów kopertowych w książce 'Kulisy PiS' Kamila Dzubki opisuje anonimowy poseł:
"Wybory kopertowe wymyślił Adam Bielan. Pojechał z tym do Kaczyńskiego, który nie chciał odkładać głosowania. Bał się, że je przegramy, jeśli odbędą się w późniejszym terminie. W trakcie jednej z narad powiedział: 'To mam czekać, aż nam się zawali poparcie?'. On zdawał sobie sprawę, że obostrzenia związane z pandemią i złe nastroje wśród ludzi mogą zmieść PiS. Co ciekawe, na początku był sceptyczny wobec idei przeprowadzenia głosowania kopertowego, ale z biegiem czasu coraz bardziej się do niej przekonywał".
Organizacja wyborów kopertowych wiązała się ze zmianą kodeksu wyborczego na niecałe dwa miesiące przed wyborami, co wywołało sprzeciw sporej części społeczeństwa i polityków - nawet tych ze Zjednoczonej Prawicy. 6 kwietnia Jarosław Gowin poinformował o swojej dymisji z funkcji wicepremiera i ministra szkolnictwa wyższego. Zadeklarował również, że sam nie zagłosuje za ustawą o głosowaniu korespondencyjnym.
Komisja ds. wyborów kopertowych. 'Cenny' i 'niezalezny' Gowin pogrąży PiS? Może nie był tak łatwo
PiS jednak nadal upiera się przy swoim. 8 kwietnia 2020 roku Sejm uchwala ustawę, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. "Nie ma danych, że wybory korespondencyjne są niebezpieczne dla życia i zdrowia" - przekonuje minister zdrowia Łukasz Szumowski.
Jak argumentowała władza, zgodnie z art. 128 Konstytucji RP, wybory prezydenckie muszą odbyć się w dzień wolny od pracy, przypadający między 75. a 100. dniem przed końcem kadencji urzędującego prezydenta. Ponieważ trwająca pięć lat kadencja Andrzeja Dudy kończyła się 6 sierpnia 2020, I tura w zwykłym terminie mogła zostać zarządzona na dzień wolny między 27 kwietnia a 22 maja 2020 (a II tura między 11 maja a 5 czerwca 2020).
70 mln złotych na wybory, których nie było
Finalnie marszałek Sejmu Elżbieta Witek - mimo protestów opozycji - wyznaczyła termin wyborów na 10 maja 2020 roku. Poczta Polska rozpoczęła przygotowywania kart do głosowania korespondencyjnego oraz - w ocenie wielu bezprawnie - wnioskowała do samorządów o przekazanie danych adresowych wyborców. Firmie przekazano ponad 70 mln złotych na te działania, które koordynował wicepremier-minister aktywów Jacek Sasin.
Tak jak przewidział Kaczyński, w społeczeństwie nastroje były złe. Wielu wyborców - nie wierząc w kompetencje Poczty Polskiej i PKW - deklarowało chęć zbojkotowania wyborów.
Po trwającym tygodniami kryzysie politycznym, 6 maja doszło do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem. Pod wpływem byłego wicepremiera prezes PiS zdecydował się odstąpić od pomysłu organizowania wyborów kopertowych. Ostatecznie Polacy wybrali prezydenta 20 czerwca 2020 roku.
NIK negatywnie o wyborach kopertowych
Sprawą wyborów kopertowych zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Z opublikowanego później raportu NIK wynika, że premier nie mógł zlecić Poczcie Polskiej organizowania wyborów. "NIK negatywnie oceniła proces przygotowania wyborów. W okresie od 16 kwietnia, czyli od podpisania decyzji o wyborach przez premiera, jedyną instytucją uprawnioną do ich organizowania była PKW" - powiedział szef NIK Marian Banaś.
Kontrolerzy NIK stwierdzili, że nie było podstaw prawnych do tego, żeby prezes Rady Ministrów wydawał jakiekolwiek polecenia Poczcie Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, związane z wykonaniem i realizacją wyborów prezydenckich 10 maja 2020 roku. NIK stwierdziła również, że Poczta Polska naruszyła przepisy o RODO. "NIK skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w związku z organizacją wyborów przez zarządy Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Będą analizowane stanowiska otrzymane od Ministerstwa Aktywów Państwowych, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - oświadczył Banaś".
15 października wybory parlamentarne zwyciężyły połączone siły Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, dziś działające jako Koalicja 15 października. Jedną z pierwszych decyzji, jaką podjął nowy rząd, było utworzenia komisji ds. wyborów korespondencyjnych. 9 stycznia 2023 roku komisja zebrała się po raz pierwszy. Do komisji wybrano czterech posłów PiS: Waldemara Budę, Przemysława Czarnka, Pawła Jabłońskiego, Mariusza Krystiana. Klub KO będą reprezentowali Magdalena Filiks, Dariusz Joński i Jacek Karnowski. Z PSL-Trzeciej Drogi w komisji pracować będzie Agnieszka Maria Kłopotek. Lewicę będzie reprezentować Anita Kucharska-Dziedzic, Polskę 2050-TD Bartosz Romowicz, a Konfederację Witold Tumanowicz.
Pierwszy świadkiem, który odsłoni przed nami kulisy organizacji wyborów korespondencyjnych, jest Jarosław Gowin.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>