,
Obserwuj
Polityka

Publicysta z uznaniem o "Marszu Wolnych Polaków". "To nie był ciamajdan"

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
12.01.2024 11:31
W czwartek ulicami stolicy przeszedł organizowany przez PiS "Marsz Wolnych Polaków". Czy był sukcesem opozycji? - Z jednej strony mamy do czynienia z rzeczywistą mobilizacją obywatelską, za którą się PiS-owi należy uznanie. A z drugiej na tej mobilizacji obywatelskiej jest normalizacja nienawiści, na którą nikt nie reaguje - mówił w TOK FM Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Według warszawskiego ratusza około 35 tysięcy osób wzięło udział w czwartkowym, zorganizowanym przez Prawo i Sprawiedliwość, 'Proteście Wolnych Polaków' w stolicy. Innego zdania są politycy PiS, którzy przekonują, że frekwencja sięgała nawet 300 tysięcy. Uczestnicy demonstracji domagali się wolnych mediów i zwolnienia z aresztu polityków PiS, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika skazanych prawomocnym wyrokiem w tzw. aferze gruntowej.

Zdaniem Konstantego Geberta, współpracownika 'Kultury Liberalnej' ok. kilkadziesiąt tysięcy osób na tej manifestacji to jednak spore zaskoczenie, bo 'tydzień temu spodziewał się, że to będzie ciamajdan'. - Chodziło mi o złośliwą satysfakcję, żeby użyć ich słowo przeciwko nim. Ale to nie był ciamajdan. Nie doceniliśmy poziomu oburzenia, jakie wśród elektoratu PiS-owskiego wywołało to, co oni postrzegają jako zamach na demokrację i wolne media. Zupełnie tak samo jak PiS kompletnie nie docenił naszego oburzenia na rzeczywisty zamach na demokrację i wolne media - mówił w 'Poranku Radia TOK FM'.

Jego zdaniem to duży błąd, bo to ważne. - To była demonstracja obywatelska. To, że się z tymi obywatelami nie zgadzamy i uważamy, że oni w sposób zasadniczy się mylą to zupełnie inna historia. Trzeba wyrazić PiS-owi uznanie, że udało się zmobilizować elektorat i przyjąć, że znaczna część naszych obywateli patrzy na to państwo zupełnie inaczej niż my - wskazał rozmówca Jacka Żakowskiego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Bardzo dużym zagrożeniem jest tu normalizacja nienawiści"

Wśród tłumu manifestantów było wiele flag narodowych oraz transparenty z logo 'Solidarności'. Zebrani skandowali m.in.: 'Wolna Polska', 'Tusk do celi, nie do Brukseli' oraz 'Wolne media, wolne sądy, wolni ludzie'. Na transparentach widać było hasła: 'Protest Wolnych Polaków', 'Tyrania bezprawia', 'Zamknąć łapówkarzy, uwolnić bohaterów', 'Ruda wrona orła nie pokona' i 'Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz'.

Część ze skandowanych słów ekspert uznał za groźne. - Bardzo dużym zagrożeniem jest tu normalizacja nienawiści. Bo nikt nie reagował na hasła 'Adolf Tusk musi odejść', 'zdrajca' - alarmował. Jak dodał, oczywiście wcześniejsza demokratyczna opozycja krzyczała hasła takie jak 'osiem gwiazdek' (j... PiS - red.). Według niego jednak 'było to wulgarne, ale nie nienawistne'. - Adolf Tusk to jest koncentrat nienawiści - mówił Gebert.

- Kłopot polega na tym, że z jednej strony mamy do czynienia z rzeczywistą mobilizacją obywatelską, za którą się PiS-owi należy uznanie. Z drugiej strony na tej mobilizacji obywatelskiej jest normalizacja nienawiści, na którą nikt nie reaguje - podsumował publicysta.

Kaczyński znów mówi do najwierniejszych. Kwaśniewski wskazuje na poważny problem