W PiS nie wiedzą, czy chcą umierać za Kamińskiego i Wąsika. "Mają z tym problem"
W czwartek na dwudniowym posiedzeniu zbierze się Sejm. Największe zainteresowanie budzi to, czy na obrady zostaną wpuszczeni Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Świeżo ułaskawieni politycy PiS - według wielu ekspertów - stracili wywalczony w wyborach mandat poselski. Choć oni sami i ich zwolennicy twierdzą zgoła co innego. - Zapewniam, że nikt się z nikim tu szarpał nie będzie, nie dopuścimy do tego. Natomiast jeżeli miałoby się zdarzyć, że panowie Wąsik i Kamiński 'w jakiś sposób przenikną na salę obrad' Sejmu, to się będziemy zastanawiać - powiedział marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
Kamiński i Wąsik mogą zjawić się w Sejmie. 'Dojdzie do fizycznej konfrontacji'. Co zrobi Hołownia?
Kordon wokół Wąsika i Kamińskiego?
- Nie sposób jednoznacznie opisać nastrojów w klubie Prawa i Sprawiedliwości przed czwartkowym posiedzeniem Sejmie, bo są wszystkie równocześnie - stwierdziła w audycji "TOK360" gościni Anny Piekutowskiej, Dominika Długosz z "Newsweeka". Są posłowie, z którymi rozmawiała, nastawieni huraoptymistycznie i bardzo bojowo. Mówią wręcz o kordonie wokół byłych posłów i gotowości na ewentualne starcia ze Strażą Marszałkowską. - To mogłoby wyglądać tak. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, a jest ich 190, otaczają kręgiem swoich kolegów i wprowadzają ich przez drzwi sejmowe. Straż Marszałkowska nie ma jak, nie naruszając cielesności posłów z immunitetami i mandatami, wyciągnąć tych dwóch byłych posłów - opowiadała dziennikarka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
PiS nie chce być opozycją totalną
Choć jednocześnie Dominika Długosz przyznawała, że taki ofensywny scenariusz trudno sobie jednak wyobrazić, bo są też posłowie PiS, którzy mocno wątpią w sens takich działań. - PiS ma z tym pewien problem. Obawiają się, że taka naprawdę gigantyczna awantura w Sejmie może wcale nie być korzystna dla partii - stwierdziła.
Takie podejście w jakiś sposób potwierdza zachowanie polityków PiS podczas poprzedniego posiedzenia Sejmu, które miało miejsce już po aresztowaniu Kamińskiego i Wąsika). Wtedy ich protest trwał około dwudziestu minut, ograniczał się do tabliczek i oklasków, a potem już nie przeszkadzali w obradach. - To dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość nie chciało wejść w buty totalnej opozycji. Oni uważają, że są lepsi - oceniła dziennikarka.
Według niej posłowie PiS są przekonani, że potrafią być opozycją merytoryczną, bez awantury, blokady mównicy i przesiadywaniu na sali sejmowej. Tymczasem rzeczywistość szybko weryfikuje te przekonania. - W tej chwili nagle się okazuje, że niewiele więcej opozycja może w Sejmie zrobić. Jeśli opozycja nie chce stosować takich metod, to może poklaskać, zaśpiewać hymn, usiąść spokojnie i czekać aż sejmowa większość przegłosuje, co ma do przegłosowania - przyznała dziennikarka "Newsweeka".
Kamiński i Wąsik znów u Dudy. Internet kpi. 'Z Dzidzią często robimy sobie brawo brawo'
W tej sytuacji, przed kolejnym posiedzeniem Sejmu, każda opcja jest możliwa. Wiele zależy od tego, czy Kamiński i Wąsik faktycznie pojawią się na Wiejskiej. - Jest bardzo wiele głosów w PiS, które mówią, że wdawanie się w polityczną awanturę nie będzie korzystnie politycznie. Tak naprawdę dla partii najlepiej byłoby mieć dwóch męczenników, więźniów politycznych, a nie gości, którzy chcą wejść do Sejmu i wejść w fizyczne starcie ze Strażą Marszałkowską - podsumowała gościni TOK FM.